Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Jeszcze w październiku z sukcesem udało się zakończyć dość skomplikowaną sprawę mojej Klientki. Dotyczyła ona naruszenia dóbr osobistych w postaci dobrego imienia i godności osobistej. Sprawa była o tyle nieprzyjemna, że skutki naruszenia kobieta odczuła nie tylko w życiu osobistym, ale również w zawodowym. Klientka jest bardzo zadowolona, co mnie nie dziwi. Jeszcze na etapie przedsądowym, w wyniku rozmów i negocjacji, naruszyciel podjął czynności, które usunęły skutki naruszenia dóbr osobistych. Owsiak musi przeprosić

Jestem zdania, że zawsze warto rozmawiać i jeśli to możliwe rozwiązywać sprawy w drodze porozumienia. Nie warto bowiem na siłę obstawać przy swoim, jeśli z okoliczności wynika, że nie mamy racji. Należy się bowiem liczyć z tym, że jeśli sprawa trafi do sądu, narazi nas to nie tylko na stres, pochłonie mnóstwo czasu, ale również pociągnie za sobą dodatkowe, często niemałe, koszty.  Oddanie sprawy na drogę sądową to zawsze ostateczność. Czasami oczywiście nie ma wyjścia i droga sądowa staje się jedynym rozwiązaniem.

Jerzy Owsiak musi przeprosić Krystynę Pawłowicz

Na drogę sądową zdecydowała się Krystyna Pawłowicz, pozywając Jurka Owsiaka za słowa, które padły podczas festiwalu Przystanek Woodstock w 2017 r.

Niech pani spróbuje seksu. Poczuje pani motyle w brzuchu, poczuje pani rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach, a przez to w głowie też się może poukładać” – mówił Owsiak

Niedawno zapadł wyrok w tej sprawie. Warszawski Sąd Okręgowy nakazał Jurkowi Owsiakowi złożenie przeprosin na stronie internetowej Kręciołatv i w  mediach społecznościowych. Zasądził również na rzecz K. Pawłowicz kwotę 10. 000 zł. tytułem zadośćuczynienia.

I chociaż nie jestem fanką Krystyny Pawłowicz, oceniając słowa Owsiaka obiektywnie, należałoby stwierdzić, że rzeczywiście naruszają dobra osobiste w postaci chociażby godności osobistej, tym bardziej że zostały wypowiedziane publicznie. Jerzy Owsiak został zresztą za tę wypowiedź ostro skrytykowany. Czy słusznie? Myślę, że żadna kobieta, szczególnie uczestnicząca w debacie publicznej, nie chciałaby usłyszeć w stosunku do siebie słów typu “niech pani spróbuje seksu.” Prawda?

Ponowne przeprosiny?

Rzecz natomiast w tym, że Jerzy Owsiak przeprosił już wcześniej Krystynę Pawłowicz w programie “Fakty po Faktach” mówiąc: “Pani Krystyno, przepraszam, że w tej sposób wystartowałem do pani (…). Jestem pierwszy, który może także panią Krystynę przytulić.”

Dlaczego wobec tego Sąd nakazał powtórne przeproszenie posłanki? Przyjmuje się bowiem, że przeprosiny powinny być  adekwatne do okoliczności naruszenia, jego formy i rodzaju naruszonego dobra. Tylko takie przeprosiny mają bowiem szansę odwrócić skutki naruszenia dóbr osobistych.

Jeżeli więc do naruszenia dochodzi publicznie, nie będą adekwatnymi przeprosiny wysłane w liście do ofiary naruszenia. I odwrotnie. Jeśli do naruszenia doszło w prywatnej rozmowie, nie będzie adekwatne żądanie umieszczenia przeprosin na stronie internetowej czy w telewizji. Nie będą też adekwatnymi przeprosiny stanowiące jedynie sprostowanie poprzedniej wypowiedzi, czy przeprosiny które nie są skierowane bezpośrednio do osoby, której dobra osobiste zostały naruszone. Są oczywiście od tej reguły wyjątki. W każdym przypadku konieczne jest bowiem wyważenie i przygotowanie argumentów w stosunku do żądanych środków służących usunięciu skutków naruszenia.

Nie znamy wprawdzie uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w sprawie z powództwa Krystyny Pawłowicz, ale należy przyjąć, że Sąd uznał, że poprzednie przeprosiny Jurka Owsiaka nie spełniały wymogu adekwatności.

Wyrok jest nieprawomocny, a Jerzy Owsiak zapowiedział apelację.

Czy sąd może modyfikować treść przeprosin?

Odnośnie zaś samego tekstu przeprosin, należy podkreślić, że to powód już w pozwie powinien skonkretyzować jakiego zachowania oczekuje od pozwanego, w tym dokładnie przytoczyć treść przeprosin jakich żąda.

Sąd zachowuje jednak kompetencje do kontroli, czy czynność wskazana przez powoda jest odpowiednim środkiem do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Mówiąc wprost sąd może taki tekst przeprosin zmodyfikować, poprawić aby był bardziej czytelny, skrócić, uszczegółowić, czy dokonać innych zabiegów, które uzna za potrzebne.

Sąd nie jest jednak zobowiązany do redagowania tekstu przeprosin od początku do końca, o czym często się zapomina. Ciągle zdarzają się pozwy, gdzie powód “żąda przeprosin” albo “żąda aby pozwany przeprosił go na rozprawie”.

Takie żądania są błędne. W razie takiego ich sformułowania z pewnością nie uzyskamy  tego, po co  do sądu poszliśmy. Właściwe sformułowania żądania to istotny element pozwu, o którym nie wolno zapominać. Zawsze podkreślam, że przed wniesieniem pozwu do sądu warto chociaż pokazać taki pozew profesjonalnemu pełnomocnikowi, choćby po to aby uniknąć podstawowych błędów i dalszych rozczarowań.

*****

Zobacz także inne moje artykuły:

Przeprosiny czy kpiny

Jak sformułować żądanie pozwu

Pozew o zniesławienie

“Pani Mecenas, minął już rok od czasu zdarzenia kiedy zostałem niesłusznie pomówiony. Rodzina nalega abym coś w końcu z tym zrobił. A to chyba przedawnione, tak?”  – zapytał ostatnio sympatyczny Klient. W tym momencie padło odwieczne “to zależy”, ulubione prawnicze sformułowanie 🙂

Naruszenie czci (godności osobistej lub dobrego imienia) w myśl przepisów prawa karnego, może bowiem nastąpić w formie zniewagi lub zniesławienia. Wówczas rzeczywiście, karalność takiego przestępstwa ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia (o czym pisałam tutaj).

W sytuacji więc, gdy od zdarzenia minął już rok, a pokrzywdzony od początku znał osobę sprawcy, wykluczona jest możliwość złożenia prywatnego aktu oskarżenia. Sąd taką sprawę bowiem umorzy. I słusznie.

Nie oznacza to jednak, że roszczeń wynikłych z naruszenia czci (czy jak się mówi powszechnie, pomówienia) nie można dochodzić w procesie cywilnym, w postępowaniu o ochronę dóbr osobistych. Terminy przedawnienia są tutaj nieco bardziej “przyjazne”. Roszczenia niemajątkowe z kolei w ogóle nie ulegają przedawnieniu!

Przedawnienie roszczeń o ochronę dóbr osobistychprzedawnienie

A przechodząc do rzeczy, sprawa przedawnienia roszczeń o ochronę dóbr osobistych wygląda tak:

W przypadku naruszenia dóbr osobistych możemy dochodzić:

  1. zaniechania dalszych naruszeń (np. zaniechanie dalszego pomawiania o zabór rzeczy, pozamałżeńskie stosunki, działanie na szkodę wierzycieli itp. itd.)
  2. dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych (np. opublikowanie przeprosin w odpowiedniej formie i o odpowiedniej treści, usunięcie artykułu który narusza nasze dobre imię, prywatność, wizerunek itp.)
  3. zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę
  4. zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny
  5. naprawienia szkody

Brak przedawnienia roszczeń niemajątkowych

Roszczenia o zaniechanie (pkt. 1) oraz roszczenie o dopełnienie czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia (pkt. 2) nie ulegają przedawnieniu. Zawsze możemy więc dochodzić opublikowania przeprosin, usunięcia artykułu, a także szeregu innych żądań, które określamy jako roszczenia niemajątkowe. Jest to istotne. Jeśli po roku od publikacji artykułu czy wpisu na internetowym forum dowiadujemy się, że taki fakt miał w ogóle miejsce, odebranie możliwości podjęcia odpowiednich czynności na drodze prawnej ze względu na przedawnienie, byłby czystym absurdem.

Nawet więc jeśli przedawnią się roszczenia majątkowe, pamiętajmy że ZAWSZE możemy dochodzić roszczeń wymienionych w pkt. 1 i 2 powyższego wyliczenia.

Przedawnienie roszczeń majątkowych

Inaczej sprawy wyglądają w przypadku roszczeń majątkowych i mam tu na myśli roszczenie o zadośćuczynienie (pkt. 3) i naprawienie szkody (pkt. 5).

Te roszczenia z kolei ulegają przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Jeżeli więc od początku znamy sprawcę naruszenia i wiemy o zdarzeniu wywołującym szkodę, to 3 – letni termin przedawnienia roszczeń o zadośćuczynienie i naprawienie szkody biegnie od czasu tego zdarzenia.

Może jednak być i tak, że o zdarzeniu owszem wiemy, ale sprawcy nie znamy. Czy termin przedawnienia biegnie od momentu zdarzenia czy poznania personaliów sprawcy? W orzecznictwie rozstrzygnięto, że jeżeli poszkodowany dowie się o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody później niż o samej szkodzie, to początek biegu przedawnienia wyznacza ta późniejsza data.

W każdym razie termin dochodzenia roszczeń majątkowych ulega przedawnieniu po 10 latach od dnia zdarzenia.

Mimo wszystko to jednak bardziej optymistyczne niż krótkie terminy przedawnienia jakie obowiązują w prawie karnym w przypadku przestępstw prywatnoskargowych.

Odnośnie zaś roszczenia o zapłatę odpowiedniej sumy na cel społeczny (pkt. 4), termin przedawnienia wynosi lat 6, chyba że naruszenie dób osobistych związane jest z prowadzoną działalnością gospodarczą – wtedy wynosi trzy lata. 

Naruszenie dóbr osobistych stanowiące jednocześnie zniesławienie lub zniewagę

Co jednak jeśli szkoda wynika z czynu, który nie tylko narusza nasze dobra osobiste, ale jednocześnie stanowi zniewagę lub zniesławienie?

W takim przypadku roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.

Nie jest konieczne aby wcześniej doszło do skazania sprawcy za zniesławienie czy zniewagę. Wystarczy wykazanie, że czyn oprócz tego że narusza dobra osobiste, stanowi też przestępstwo.

Nawet bowiem jeśli czyn przedawni się na gruncie prawa karnego, nadal pozostaje przestępstwem. Naprawienie szkody wynikłej z tego czynu możemy dochodzić w terminie 20 lat.

Oczywiście problemów przy obliczaniu terminów przedawnienia nie sposób zliczyć. W artykule starałam się przedstawić tylko podstawowe mechanizmy związane z obliczaniem terminów przedawnienia roszczeń o ochronę dóbr osobistych. Tak aby i czytało się przyjemniej:)

*****

Zobacz także inne moje artykuły:

Zadośćuczynienie za naruszenie dób osobistych

Pozew o zniesławienie

Przeprosiny za naruszenie dóbr osobistych

Co poradzić na ten hałas?

Agnieszka Wernik10 października 2018Komentarze (0)

hałasO tym, że każdy ma prawo do spokojnego mieszkania, odpoczynku, poczucia komfortu i bezpieczeństwa w swoim mieszkaniu, pisałam już kilka razy (np. tu i tu).  Jeżeli zaś ktoś uniemożliwia nam normalne korzystanie z naszego lokalu poprzez powodowanie nadmiernego, długotrwałego i uciążliwego hałasu, swoich praw możemy dochodzić w trybie postępowania o ochronę dóbr osobistych. Mamy do dyspozycji szereg żądań w zależności od tego w jaki sposób generowany jest hałas, łącznie z żądaniem wyciszenia lokalu z którego hałas dochodzi, czy postawienia ekranów akustycznych jeżeli np. dobiega z drogi szybkiego ruchu.

Dlaczego znowu o tym piszę? A dlatego, że cały czas świadomość co można zrobić w takiej sytuacji wydaje się niewielka. Problem natomiast narasta, a szczególnie uciążliwy jest w blokach. Nigdy nie wiadomo bowiem na kogo “trafi się” za ścianą. Może będzie to miłośnik death metalu, który gardzi słuchawkami ? A może dyskoteka z DJ – em od której trzęsą się ściany w naszej sypialni?

Co poradzić na ten hałas?

Problemów z hałasem może być całe mnóstwo. Przekonałam się o tym  wczoraj, gdy natknęłam się w Internecie na ten artykuł. Pani skarżyła się na uciążliwy hałas generowany przez znajdującą się bezpośrednio pod jej mieszkaniem szkołę podstawową z salą zabaw dla dzieci. Zupełnie nie wiedziała co robić w tej sytuacji. Pod artykułem znajduje się kilkanaście komentarzy. W żadnym z nich nie wspomniano nawet o możliwości wystąpienia z powództwem o ochronę dóbr osobistych, zawierającym np. żądanie wyciszenia lokalu emitującego hałas. (Nie byłoby wykluczone również żądanie zasądzenia zadośćuczynienia). Umówmy się bowiem, że porady typu “niech pani nie przebywa w mieszkaniu w godzinach pracy szkoły”, nie są specjalnie trafne 🙂

Walka z hałasem jest więc możliwa. Konieczna jest jednak specjalistyczna wiedza, jak się do takiej sprawy zabrać.

Wrzaski za ścianą?hałas

Jeśli zaś mowa o hałasie, nie mogę nie wspomnieć tu o pewnym ciekawym wyroku, na jaki niedawno się natknęłam. Sprawa pokrótce przedstawiała się następująco:

Małżeństwo kupiło mieszkanie znajdujące się bezpośrednio nad przychodnią dentystyczną. Po wprowadzeniu okazało się, że w mieszkaniu w zasadzie nie da się mieszkać przez hałas dobiegający z  przychodni. Co to był za hałas? Jęki, wrzaski, płacz, piski i lament dzieci, które przyjmowane były piętro niżej. Spowodowane to było oczywiście strachem i bólem jakie wiązały się dla małych pacjentów z wizytą u dentysty. Pomiędzy lokalem zajmowanym przez przychodnię a lokalem małżonków nie było odpowiedniej izolacji akustycznej.

Małżonkowie słyszeli wrzaski dzieci w swoim mieszkaniu. Odgłosy jakie dobiegały z przychodni przypominały odgłosy tortur. Przypadkowy przechodzień wskazał na “mordowanie dzieci.” Hałasy były tak intensywne, że budziły małżonków ze snu, uniemożliwiały prowadzenie rozmowy, powodowały podenerwowanie, wymuszały skupianie na nich uwagi. Wszystko to uniemożliwiało małżonkom normalne funkcjonowanie.

Wydaje się mało prawdopodobne? Kto ma małe dzieci z pewnością rozumie skalę problemu 🙂

Małżeństwo zdecydowało się pozwać spółkę prowadzącą przychodnię o ochronę dóbr osobistych.  Po rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy zakazał przychodni przyjmowania pod tym konkretnym adresem klientów do 6 roku życia. Wykazano bowiem, że dzieci do lat 6 najgorzej znoszą zabiegi dentystyczne, które powodują u nich silny stres, a nawet agresję.

Pozwana przychodnia złożyła apelację. Przed Sądem Apelacyjnym strony zawarły ugodę. Przychodnia zobowiązała się nie przyjmować klientów do 6 roku życia do momentu aż nie zostanie wykonane wyciszenie lokalu.

(Wyrok SA w Gdańsku, sygn. akt I ACa 372/16)

Podsumowanie

Wniosek z tego taki, że w każdej sytuacji można sobie poradzić. Mając wiedzę i prawidłowo zabezpieczony materiał dowodowy, można skutecznie zawalczyć o swoje prawa w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych. Nie wahajmy się także korzystać z pomocy specjalisty, szczególnie w sprawach które wymagają przeprowadzenia złożonego postępowania dowodowego.

To już jutro październik, naprawdę? Czas biegnie zdecydowanie zbyt szybko. Wrzesień minął mi błyskawicznie, chociaż bardzo satysfakcjonująco pod kątem zawodowym. Ciekawe sprawy, spotkania, nowo poznane osoby, to zdecydowanie to, co lubię w pracy najbardziej. I chociaż zmęczenie daje o sobie znać, rozwój zawodowy to dla mnie kwestia priorytetowa. Jedyne czego żałuję, to nieco mniejsza aktywność na blogu, którego prowadzenie jest dla mnie czystą przyjemnością. Fantastyczny kontakt z Czytelnikami dostarcza mi z kolei nieustających inspiracji do tematów tutaj poruszanych.

Jednym z takich tematów jest kwestia rozpowszechniania wizerunku danej osoby. Temat ten szczególnie aktualny jest po wakacjach. W mediach społecznościowych po okresie urlopowym pojawia się bowiem cała masa zdjęć, które czasem nie do końca chcielibyśmy upubliczniać…

Często osoba z najbliższej rodziny czy grona towarzyskiego bezrefleksyjnie publikuje nasze zdjęcia na portalach typu Facebook, na których jesteśmy przedstawieni w sytuacjach nieco dla nas krępujących. Oznaczając nas na zdjęciu dodatkowo powoduje, że zdjęcie widzą wszyscy nasi znajomi. Może być i tak, że skłócona para, czy rozwodzący się małżonkowie, publikują kompromitujące zdjęcia, aby zaszkodzić drugiej stronie. No cóż, nie tędy droga. Wizerunek jest  bowiem dobrem osobistym, chronionym przez przepisy Kodeksu cywilnego oraz przepisy prawa autorskiego.

Główna zasada dotycząca rozpowszechniania cudzych zdjęć jest taka: Rozpowszechnianie wizerunku, wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Bez naszej zgody nikt nie ma więc prawa rozpowszechniać naszych zdjęć, portretów, czy podobizn pozwalających na rozpoznanie naszej osoby.rozpowszechnianie wizrunku

Wyjątki od zasady uzyskania zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku

Od tej zasady są wyjątki. Zezwolenia nie wymagana bowiem rozpowszechnianie wizerunku:

  1. osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Rozpowszechnianie wizerunku utrwalonego w sytuacjach prywatnych takich osób, wymaga więc już ich zgody. Nie mogę się powstrzymać aby nie wspomnieć tu o pewnym znanym polityku, siedzącym nago na toalecie, którego zdjęcia i film z tego “wydarzenia” rozpowszechniła była partnerka. To zdecydowanie ta sytuacja, gdy upublicznienie  wizerunku osoby powszechnie znanej wymagało jej zgody (o naruszeniu godności osobistej nie wspominając).
  2. osoby, stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, impreza publiczna

Ponadto zezwolenie nie jest też wymagane, jeżeli osoba przedstawiona na zdjęciu otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie (np. modelka pozująca do aktu), a zgoda na rozpowszechnianie tak utrwalonego wizerunku, nie była wyraźnie zastrzeżona.

Kontekst publikacji zdjęcia

Nie bez znaczenia jest też kontekst publikacji zdjęcia. Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie:

Podczas spektaklu teatralnego wykonano szereg zdjęć aktorki, która grała postać ubraną w kusy i nieco wyzywający strój. Na fotografiach ujęto ją dodatkowo w wyzywających pozach. Następnie tak utrwalony wizerunek aktorki wykorzystano do zilustrowania artykułu w gazecie, dotyczącego problemu prostytucji.

Wśród czytelników gazety treść artykułu w połączeniu ze zdjęciem aktorki mógł wywołać przeświadczenie, że aktorka trudni się prostytucją, co godziło również w jej godność jako kobiety oraz stanowiło naruszenie jej dobrego imienia. Dodatkowo autor publikacji w gazecie nie powołał się na źródło w postaci takiego wizerunku wcześniej publikowanego. W tych okolicznościach sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych aktorki, tym bardziej, że pozwani nie posiadali jej zgody na tego typu rozpowszechnianie jej wizerunku. Kontekst publikacji zdjęcia powódki i wynikająca z niego sugestia stanowią dostateczną podstawę do przypisania pozwanym odpowiedzialności za zniesławienie powódki.” – uznał Sąd. Zadośćuczynienie dla powódki wyniosło 15.000 złotych. (I ACa 869/02, wyrok SA w Krakowie z 5 listopada 2002 r.)

Zamazanie twarzy a naruszenie dóbr osobistych

Ile to razy widujemy zdjęcia z zamazaną twarzą albo czarnym paskiem na oczach osoby przedstawionej na fotografii. Fotografie takie często ilustrują w gazetach artykuły dotyczące tematów, które poruszają, czy wręcz bulwersują opinię publiczną. Zdjęcia te z kolei często wcale nie przedstawiają osób o których mowa w artykule, ale Bogu ducha winne osoby, których zdjęcia zaczerpnięto z czeluści Internetu. Zamazując osobom tym twarze, autorzy takich zabiegów próbują uwolnić się od ewentualnej odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (rozpowszechnianie wizerunku bez zgody).

Tymczasem ważna jest rozpoznawalność, przy czym wizerunek nie musi być rozpoznawany dla wszystkich. Jeśli ludzie z otoczenia osoby przedstawionej na fotografii ( z “zapikselowanymi” oczami czy zamazaną twarzą) są w stanie ją na zdjęciu rozpoznać, można mówić o naruszeniu jej dóbr osobistych. O tej rozpoznawalności może stanowić szczegół ubioru, kontekst zdjęcia, specyficzna sytuacja utrwalona na fotografii. O tym, że każdą taką sytuację należy badać indywidualnie, nie muszę chyba wspominać.

Roszczenia

Standardowo, jak przy naruszeniu innych dóbr osobistych, w przypadku naruszenia prawa do wizerunku przysługują nam roszczenia o:

  • zaniechanie dalszego naruszania
  • usunięcie skutków naruszenia (np. usunięcie zdjęć, opublikowanie przeprosin)
  • zadośćuczynienie lub zapłatę odpowiedniej sumy na cele społeczne

Jeżeli zaś szkoda powstała na skutek naruszenia prawa do wizerunku, ma charakter majątkowy – poszkodowanemu przysługuje prawo żądania jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Przed publikacją cudzych zdjęć dobrze się więc zastanówmy, czy robimy to zgodnie z prawem. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemności, żmudnego procesu i odpowiedzialności majątkowej.

*****

Zobacz także inne moje artykuły:

Prawo do prywatności

Pozew o zniesławienie

Co w mediach piszczy

Agnieszka Wernik25 września 2018Komentarze (0)

Wydawca serwisu pudelek.pl nie ma łatwego życia. Oj nie ma. Ledwie skończył publikować przeprosiny skierowane do Janiny Drzewieckiej (o czym pisałam tutaj) a już ukazały się nowe, tym razem skierowane do Piotra Woźniaka – Staraka.

Tekst przeprosin brzmi następująco:

“Wydawca serwisu Pudelek.pl – HTTP spółka z ograniczoną odpowiedzialnością przeprasza Pana Piotra Woźniaka-Staraka za naruszanie jego dóbr osobistych poprzez opublikowanie na stronach serwisu pudelek.pl nieprawdziwych informacji i dywagacji na temat sfery życia prywatnego Pana Piotra Woźniaka-Staraka, w szczególności insynuacji dotyczących rzekomego rozpadu związku Pana Piotra Woźniaka-Staraka z Panią Agnieszką Szulim oraz jego intymnej relacji z inną kobietą. Powyższe oświadczenie publikuje się w wyniku przegranego procesu sądowego.”

Z treści przeprosin można wywnioskować, że pozew o ochronę dóbr osobistych dotyczył naruszenia prawa do prywatności, tj. rzekomego rozpadu związku Piotra Woźniaka – Staraka oraz relacji z inną kobietą.  To już kolejne przeprosiny dotyczące naruszenia prawa do prywatności publikowane na “pudelku.”

Bo dobrze się “klika”prywatności

Nic dziwnego, wszyscy przecież wiedzą, że najlepiej “klika się” news dotyczący zdrady, rozpadu związku, ślubu, ciąży, dzieci i śmierci. To, czy podawane informacje są prawdziwe, czy nie, nie ma większego znaczenia. Ważne, że ludzie czytają. Oczywiście niektóre osoby publiczne przyjmują zasadę “nieważne co mówią, ważne żeby mówili”. Wtedy “hulaj dusza”. Nie wszyscy jednak budują swoją karierę na taniej sensacji i stawiają wyraźne granice w podawaniu informacji dotyczących m.in. ich życia prywatnego. Szczególnie jeśli informacje są nieprawdziwe, a tak dzieje się w wielu przypadkach.

Bo jak taki portal plotkarski ma sprawdzić informacje dotyczące np. rzekomej zdrady? Zadzwonić do gwiazdy i zapytać? Przecież by zaprzeczyła, a wtedy…nici z newsa. Lepiej więc nie pytać i liczyć, że gwiazda machnie ręką na plotkarskie rewelacje.

Ważne więc aby wyznaczać wyraźne granice ingerencji w sferę prywatności. Brak reakcji będzie bowiem odczytywany przez plotkarskie portaliki czy tabloidy jako przyzwolenie na dalsze naruszenia.

Leszek Miller pozywa “Fakt”

Dał temu wyraz m.in. Leszek Miller składając pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawcy “Faktu.” Chodzi oczywiście o artykuł jaki ukazał się po śmierci syna Millera. Z uwagi na rażące naruszenie dóbr osobistych Leszek Miller, wraz z żoną i wnuczką domagają się zadośćuczynienia w łącznej wysokości 1,5 mln złotych. Żądają także przeprosin na pierwszej stronie dziennika.

Już pojawiają się głosy, że kwota ta jest zbyt wysoka. No cóż, trudno się nie zgodzić. Należy mieć jednak na względzie m.in. skalę naruszenia, skandaliczną treść i formę publikacji, czy rozmiar krzywdy poszkodowanej rodziny. Ponadto naruszenie którego dopuścił się “Fakt” jest jedyne w swoim rodzaju. Trudno szukać podobnych spraw w orzecznictwie sądowym i doszukiwać się analogii. O tym jaka kwota według warszawskiego Sądu Okręgowego zrekompensuje doznaną przez rodzinę Millerów krzywdę, przekonamy się zapewne niebawem.

Wygrana Joanny Kulig

Skoro mowa o “Fakcie” nie sposób nie wspomnieć o Joannie Kulig, która pochwaliła się wygraną z dziennikiem w procesie o ochronę dóbr osobistych. Po 3 latach procesu! Niestety nie wiadomo o jakie konkretnie artykuły chodzi. Z relacji aktorki wynika jedynie, że pozew dotyczył  “kłamliwych, seksistowskich, oczerniających mnie tekstów połączonych ze zmanipulowanymi fotografiami, które miały olbrzymi wpływ na życie moje i mojej rodziny.”

(Przy okazji polecam bardzo “Zimną wojnę” wszystkim tym, którzy tylko w wyniku nadzwyczajnych i nieprzewidzianych okoliczności, JESZCZE jej nie widzieli:-))

Naruszenie prywatności księżnej Kate

Przypadki naruszania prawa do prywatności nie dotyczą oczywiście tylko “naszego podwórka.” Ostatnio znowu głośno było o naruszeniu prywatności i godności księżnej Kate. Jej zdjęcia topless opublikował francuski “Closer” w 2012 r. Redaktor i wydawca zostali ukarani grzywną w wysokości 45 tys. euro. Fotografom nakazano zapłacić  grzywnę w wys. 5 tys. euro, a w przypadku dalszych naruszeń, kolejne 5 tys. euro. Dodatkowo magazyn musiał zapłacić książęcej parze 100 tys. euro tytułem odszkodowania. Trzeba przyznać, że kwoty robią wrażenie. Naruszenie dotyczyło jednak pary książęcej, która jak wiadomo, bardzo pilnuje swojej prywatności.

Reasumując z dużą dozą ostrożności podchodźmy  do sensacyjnych newsów. Chociaż “dobrze się czytają”, to rzadko polegają na prawdzie.

*****

Zobacz także:

Prawo do prywatności

Wysokość zadośćuczynienia za ujawnienie informacji intymnych