Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Prawo do prywatności to ostatnie zagadnienie jakiemu poświęciłam wpis na blogu. Pisałam m.in. o tym, kiedy można publikować w prasie informacje ze sfery życia prywatnego danej osoby. Skupiłam się przede wszystkim na wyrażeniu zgody na publikację informacji prywatnych, wyrażoną przez osobę, której taka publikacja dotyczy. Nie powinno budzić więc wątpliwości, że publikacja informacji ze sfery życia prywatnego jest wówczas zgodna z prawem. O wyjątkach od tej zasady, a konkretnie przekroczeniu granic udzielonej zgody, też już wspominałam.

Mówiąc więc najprościej – wyrażenie zgody na publikację, sprawia, że ewentualne powództwo o ochronę dóbr osobistych będzie oddalone przez sąd. Jednak to, czy udzieliłeś zgody na publikację informacji ze swojej sfery prywatności, będzie musiał udowodnić pozwany. Jeżeli była to tylko zgoda dorozumiana, może mieć z tym nie lada problem.

Wyjątki od zasady zakazu publikacji informacji ze sfery życia prywatnego

prawo do prywatnościDziś chciałabym jednak zwrócić uwagę na drugi (po wyrażeniu zgody) wyjątek od zakazu publikacji informacji ze sfery życia prywatnego. Otóż informacje takie można publikować również wtedy, gdy istnieje bezpośredni związek z działalnością publiczną osoby, w której sferę prywatności następuje ingerencja.

Mało zrozumiałe, prawda? Postaram się wyjaśnić 🙂

Po pierwsze osoba, której dotyczy publikacja, powinna być co do zasady “osobą publiczną”.

Pojęcie to jest bardzo szerokie. Zaliczamy do niego osoby sprawujące funkcje publiczne lub odgrywające rolę w polityce, a więc np. posłów, senatorów, radnych, prezydentów miast, burmistrzów, europosłów, członków organów zarządzających spółek z udziałem Skarbu Państwa, prokuratorów  itp.

Do “osób publicznych” należą też osoby, które odgrywają rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak życie społeczne, kultura i sztuka, na co zwrócił uwagę Sąd Najwyższy w jednym z wyroków. Osobami publicznymi będą więc też aktorzy, muzycy, gwiazdy rozrywki, prezenterzy, czy osoby znane szerszej publiczności w związku ze swoją działalnością medialną (tzw. celebryci).

Równie dobrze jednak “osobą publiczną” może być osoba, która nie cieszy się jakąś szczególną popularnością, jednakże prowadzi taką działalność, w której realizuje się jakiś interes publiczny.

Bezpośredni związek informacji prywatnej z działalnością publiczną danej osoby

No dobrze, to kiedy istnieje ten bezpośredni związek z działalnością publiczną danej osoby, który umożliwia zgodne z prawem opublikowanie informacji z jej życia prywatnego?

W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że „konieczna jest zależność między zachowaniem danej osoby w sferze działalności publicznej a jej zachowaniami w sferze prywatnej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu”.

Polega to na tym, że jeżeli zachowanie w życiu prywatnym rzutuje na wykonywaną działalność publiczną lub może wpłynąć na ocenę kompetencji moralnych koniecznych do sprawowania funkcji publicznej, wówczas nie jest potrzeba zgoda na publikacjęIstnieje bowiem wtedy bezpośredni związek z działalnością publiczną danej osoby.

Przyjmuje się więc, że tego typu informacje można publikować. Ich przemilczenie byłoby bowiem szkodliwe. Opinia publiczna ma bowiem prawo wiedzieć, czy np. osoby sprawujące funkcje publiczne, prezentują właściwe postawy społeczne.

Bezpośredni związek – kiedy istnieje. Przykłady.

prawo do prywatnościMożna więc publikować takie informacje z życia prywatnego osoby publicznej jak: przebieg kariery zawodowej i nauki, dane dotyczące stanu cywilnego.

Te informacje, jakkolwiek prywatne, umożliwiają opinii publicznej pozyskanie podstawowych informacji o osobie publicznej.  Na podstawie tychże danych społeczeństwo ma szansę zbudować sobie obraz osoby publicznej, ocenić wiarygodność głoszonych przez nią poglądów, poznać postawy prezentowane w życiu prywatnym. W takich przypadkach istnieje bezpośredni związek informacji prywatnej z działalnością publiczną danej osoby. Publikacja takich informacji będzie więc zgodna z prawem.

Zgodna z prawem będzie publikacja też takich informacji, które mogą wpłynąć na ocenę kompetencji moralnych osoby publicznej do sprawowanej przez nią funkcji. W szczególności chodzić tu będzie o polityków.

Jak wskazał SA w Gdańsku w wyroku z 24.06.2016 r. (I ACz 206/14):

„jeżeli interes obywatela rozumieć, nie jako prawo do posiadania wiedzy o życiu prywatnym i osobistym polityków dla samej satysfakcji ingerowania w ten sposób w ich prywatność, lecz jako wiedzę pozwalającą na weryfikację ich wiarygodności, prawdomówności, konieczną przy dokonywaniu świadomej oceny działalności osoby publicznej w kontekście jej postępowania w życiu prywatnym z prezentowanym publicznie światopoglądem, systemem moralnym i etycznym, dla postrzegania tej osoby przez obywateli, również w kontekście art 61 Konstytucji RP, to pewne informacje o życiu prywatnym osób publicznych nie tylko mogą, ale wręcz powinny być publikowane”

Tutaj można przytoczyć ciekawy przykład pewnego europosła, którego romans z asystentką opisały gazety. Rzecz w tym, że ów polityk lubił wypowiadać się publicznie na tematy rodziny i małżeństwa w kontekście wartości chrześcijańskich. Głosił m.in. poglądy o nierozerwalności związków małżeńskich, konieczności szanowania zasad postępowania głoszonych przez kościół katolicki. Romans z asystentką zaprzeczał tym oficjalnie głoszonym poglądom. Sąd uznał więc, że upublicznienie informacji o romansie, nie było bezprawne.

Brak bezpośredniego związku z działalnością publiczną. Przykłady.

Jeżeli pomiędzy informacją z życia prywatnego osoby publicznej a jej działalnością publiczną nie istnieje bezpośredni związek, bezprawne będzie upublicznienie takich informacji. Taka sytuacja uzasadnia wystąpienie na drogę sądową z powództwem o ochronę dóbr osobistych tj. prawa do prywatności.

Osoby publiczne muszą wprawdzie godzić się ze wzmożonym zainteresowaniem ich życiem prywatnym (mieć tzw. “grubszą skórę”), jednakże ingerowanie w ich prywatność ma swoje granice. Taka ingerencja mająca na celu jedynie pozyskanie wiedzy o ich życiu osobistym czy rodzinnym dla samej satysfakcji jej posiadania, nie może zasługiwać na ochronę prawną.

Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał m.in., że podanie informacji o ciąży aktorki nie miało bezpośredniego związku z jej działalnością publiczną.

W innym wyroku sąd przyjął, że brak było bezpośredniego związku pomiędzy zachowaniem muzyka, który po koncertach korzystał z usług prostytutek, z jego działalnością publiczną, tym bardziej, że muzyk nie afiszował się ze swoim pożyciem intymnym, ani też nie czynił z niego elementu twórczości. Publikacja informacji była więc bezprawna i uzasadniała uwzględnienie powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Jak wskazano  w orzeczeniu :

„powód korzystał z usług agencji jako osoba prywatna i czynił to po pracy, nie upubliczniając tego faktu i nie budując na tym swego wizerunku jako np. artysty skandalisty. Wiele osób mających wyczerpującą czy stresującą pracę po jej zakończeniu w różny sposób »odreagowuje«, co wszak z reguły nie jest bezpośrednio związane z ich działalnością publiczną”.

Podsumowanie

Na koniec zaznaczyć należy, że to na pozwanym (podmiocie który upublicznił informację prywatną) ciąży obowiązek wykazania, że istniał związek między tą informacją a działalnością publiczną bohatera artykułu, który zwalnia go od odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Ciężar dowodu jest więc znowu korzystanie rozłożony dla powoda, który nie musi udowadniać braku istnienia takiego związku. W praktyce związek taki ( i to związek bezpośredni) trudno udowodnić. Z drugiej strony sądy mogą tym chętniej ustalać istnienie związku opublikowanej informacji z życia prywatnego z działalnością publiczną, jeżeli publikacja informacji  wpływa na ocenę postawy moralnej osoby sprawującej funkcję publiczną.

Nie można też zapominać, że publikacja informacji prywatnej powinna służyć ochronie jakiegoś ważnego interesu społecznego, którego wykazanie również leży po stronie pozwanego.

Jeśli masz pytania, chętnie odpowiem 🙂 Wszelkie dane do kontaktu znajdziesz tutaj.

*****

Zobacz także:

Pozew o zniesławienie

Rozpowszechnianie wizerunku osoby fizycznej

Przeprosiny czy kpiny?

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 661 918 230e-mail: agnieszka.wernik@adwokatura.pl

Prywatność, w tym prywatność osób medialnych, jest wartością niezwykle cenną, a tym samym chronioną przez prawo. Tymczasem plotkarskie serwisy prześcigają się w publikowaniu informacji dotyczących przebiegu ceremonii ślubnych osób znanych, szczegółów ich rozwodów, domniemanych zdrad, sposobu wychowania dzieci, stosunków rodzinnych i towarzyskich, orientacji seksualnej itp. itd.

Im informacja bardziej sensacyjna, tym lepiej.  To, czy jest prawdziwa, czy nie, schodzi na dalszy plan. Priorytetem jest przyciągnięcie czytelnika, który takiej taniej sensacji poszukuje. Cierpią  na tym oczywiście ci, których publikacje te dotyczą. Artykuł opublikowany raz w Internecie “żyje swoim życiem” powielany przez kolejne serwisy i komentowany (najczęściej wulgarnie) przez setki anonimowych osób.

Tymczasem prawo do prywatności to jedno z podstawowych dóbr osobistych. Czym jest owa prywatność? Zwykle przyjmuje się, że są to informacje dotyczące sfery życia osobistego, rodzinnego czy intymnego. W publikacjach prasowych prawo do prywatności jest najczęściej naruszanym dobrem osobistym, zaraz obok czci.

Przykłady naruszenia prawa do prywatności:

Przykładów naruszenia prywatności jest wiele, poniżej tylko kilka wybranych. Naruszeniem prywatności będzie więc m.in:

  1. przekazanie informacji „(…) o stosunkach ze współmałżonkiem i dziećmi, wykonywaniu władzy rodzicielskiej i stosowanych metodach wychowawczych, roztrząsanie przyczyn rozpadu pożycia małżeńskiego, okoliczności nawiązania nowego związku, narodzin dziecka i dociekanie jego ojcostwa.” (wyrok SA w Warszawie z 12.06.2013 r. I ACa 33/13);
  2. przekazanie informacji o zaciągniętych przez przedsiębiorcę kredytach  (wyrok SN z 5.06.2003 r., II CKN 14/01);
  3. podsłuchiwanie bez wiedzy i zgody, szczególnie, gdy powiązane jest to z naruszeniem innego dobra osobistego – miru domowego (prawa do niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia)” – wyrok SO we Włocławku z 26.01.2015 r., C 295/14,
  4. ujawnienie informacji dotyczących orientacji seksualnej, zmiany płci, przebytych chorób czy operacji.

Prawo do prywatności w publikacjach prasowych

prawo do prywatnościMuszę wyjaśnić, że pisząc o prasie mam na myśli nie tylko gazety w wydaniu papierowym. Tak samo bowiem należy  traktować serwisy internetowe o specyfice prasowej, czy też programy telewizyjne. Prasa to nie tylko gazeta, jak zwykło się myśleć. Pojęcie prasy jest o wiele szersze. Tym samym surowe wymogi dotyczące publikowanych informacji, nakładane przez ustawę Prawo prasowe, dotyczą szerokiej grupy podmiotów publikujących m.in. w Internecie.

Jakie są więc warunki publikowania informacji ze sfery życia prywatnego danej osoby?  Bardzo proste. Osoba ta musi wyrazić zgodę na publikację. Bez zgody można publikować informacje ze sfery życia prywatnego tylko w wypadku, gdy wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.

Brak zgody na publikację, jak też brak związku opublikowanej informacji z życia prywatnego z działalnością publiczną danej osoby, przesądza więc o bezprawności takiego działania i generuje odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

W pozwie skierowanym przeciwko wydawcy, redaktorowi naczelnemu i autorowi artykułu (jeśli nie pozostał anonimowy) żąda się najczęściej usunięcia artykułu, opublikowania przeprosin, zadośćuczynienia. Przykładu takich przeprosin nie trzeba szukać daleko. Od kilku dni wydawca serwisu pudelek.pl publikuje na stronie oświadczenie następującej treści:

PRZEPROSINY
Wydawca i administrator portalu „Pudelek.pl” przeprasza za opublikowanie na łamach Portalu informacji dotyczących szczegółów małżeństwa i rozwodu Pana Macieja Dejczera bez jego zgody, a także nieprawdziwych informacji o rzekomym znęcaniu się przez niego nad byłą małżonką. Informacje te opublikowane zostały z rażącym naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej oraz obowiązujących przepisów prawa.
Http sp. z o.o.

Zgoda uprawnionego na publikację informacji ze sfery życia prywatnego

Jak już wspomniałam osoba, której informacja dotyczy, może wyrazić zgodę na publikację. Wówczas nie ma przeszkód do tego, by podać szczegóły dotyczące sfery jej życia prywatnego w publikacjach prasowych. Jaką formę powinna przybrać taka zgoda? Na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy w wyroku 12.12.2006 r., sygn II CSK 280/16 wskazując, że zgoda jest:

„…aktem woli stanowiącym wyraz świadomości uprawnionego co do przysługującego mu prawa wypowiedzenia się oraz zamiaru zamanifestowania na zewnątrz skorzystania z tego prawa. Nie musi się wyrażać przez zachowania dosłowne, może być dorozumiana, w tym również przez brak sprzeciwu. Jednakże o braku sprzeciwu wyrażającego zgodę można mówić tylko wtedy, gdy istniała okazja do swobodnego wyrażenia sprzeciwu, a mimo to uprawniony w tym zakresie jednoznacznie pozostał bezczynny”.

Zgoda na taką publikację nie musi więc przybierać jednej określonej formy. Może być nawet zgodą dorozumianą. Za taką zgodę należy uznać m.in. zachowanie osób znanych, które zabiegają o zainteresowanie mediów, czy udzielają wywiadów dotyczących swojego życia prywatnego czy intymnego. Tym samym pozbawiają się na własne życzenie części swojej prywatności.

Nawet jednak tak udzielona, dorozumiana zgoda “nie ma jednakże charakteru absolutnego i nie rozciąga się na wszelkie fakty przynależne do sfery życia prywatnego celebryty. Konkretne okoliczności sprawy wskazują, w jakim zakresie osoba taka wyraziła zgodę na publikacje; przekroczenie ram tej zgody rodzi bezprawność” ( SA w Warszawie w wyroku z 29.04.2016 r., I ACa 665/15).

Podsumowanie

Podstawą danej publikacji ujawniającej szczegóły życia prywatnego winna być zgoda udzielona przez osobę zainteresowaną, choćby była to tylko zgoda dorozumiana.

Dążenie do popularności z pomocą mediów i podsycanie zainteresowania swoją osobą poprzez celowe podawanie do wiadomości publicznej pewnych wybranych informacji dotyczących własnej osoby, nie może być utożsamiane z pozwoleniem na pełny dostęp do swojej prywatności.  Przekroczenie ram udzielonej zgody rodzi bezprawność, a tym samym pozwala na dochodzenie swoich praw w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Co istotne, dowód istnienia takiej zgody spoczywa nie na osobie której prywatność naruszono, ale na osobie wkraczającej w sferę prywatną. Ciężar dowodu jest więc rozłożony z korzyścią dla osoby, której dobra osobiste naruszono.

Zgoda na publikację informacji ze sfery prywatności jest jedną z dwóch okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia. Kolejną, jak już wspomniałam wcześniej, jest bezpośredni związek z działalnością publiczną podmiotu, w którego sferę prywatności następuje ingerencja. O tym jednak napiszę szerzej przy innej okazji.

Do usłyszenia!

*****

Zobacz także:

Wysokość zadośćuczynienia za ujawnienie informacji intymnych

Ujawnienie treści prywatnej korespondencji

Odpowiedzialność administratora strony internetowej

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 661 918 230e-mail: agnieszka.wernik@adwokatura.pl

Przeprosiny za rasistowskie wpisy

Agnieszka Wernik07 stycznia 2019Komentarze (0)

Na stronie głównej serwisu pudelek.pl pojawiły się przeprosiny adresowane do Omeny Mensah. Jest to wynik wygranego procesu sądowego o ochronę dóbr osobistych. Omena Mensah pozwała wydawcę “pudelka” za rasistowskie, wulgarne i propagujące przemoc komentarze, które pojawiły się pod artykułami dotyczącymi jej osoby. Powództwo sąd uwzględnił w całości, w tym zasądził na rzecz Omeny 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Sam tekst przeprosin brzmi zaś następująco:

PRZEPROSINY
Właściciel portalu www.pudelek.pl – http Sp. z o. o. przeprasza Panią Omenę Mensah za to, że w sposób rażąco niezgodny z prawem rozpowszechniał rasistowskie, wulgarne i propagujące przemoc komentarze na Jej temat. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegranego procesu sądowego.

Właściciel portalu www.pudelek.pl

Na początek kilka słów wyjaśnienia:

Omena Mensah przeproszona za rasistowskie wpisy

omena mensahDlaczego Omena Mensah pozwała wydawcę strony pudelek.pl, a nie poszczególnych internautów, którzy korzystając z anonimowości jaką daje Internet, wpisy te dodawali? Pisałam już o tym tutaj. Najprościej rzecz ujmując, administrator strony nie ponosi odpowiedzialności, jeśli nie wie o bezprawnym charakterze publikowanych wpisów. W razie zaś otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o ich bezprawnym charakterze, niezwłocznie uniemożliwi do nich dostęp.

Skoro sąd uwzględnił powództwo, należy założyć, że administrator strony nie usunął komentarzy godzących w dobra osobiste powódki, w szczególności w jej godność oraz dobre imię. Trudno zaś wymagać od osoby, która jest wulgarnie obrażana przez dziesiątki czy setki anonimowych osób, by ustalała tożsamość każdej z nich.

Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną przewiduje więc w takich sytuacjach odpowiedzialność administratora. Administrator utrzymując nienawistne wpisy na swojej stronie, niejako przyczynia się bowiem do naruszania dóbr osobistych osoby poszkodowanej. W komentowanej sprawie mamy tego doskonały przykład.

Media donoszą, że postępowanie z powództwa Omeny Mensah trwało nieco ponad 3 lata. Czy to długo? Absolutnie nie. Może nie wszyscy wiedzą, ale na sam termin rozprawy apelacyjnej w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie czeka się rok albo i dłużej. Terminu pierwszej rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie możemy oczekiwać po ok. pół roku od złożenia pozwu. W mniejszych ośrodkach terminy wyznaczane są szybciej, jednak i tu oczekuje się na swoją kolej po kilka miesięcy. Po prostu “taki mamy klimat”, jak mawiał klasyk 🙂

Tyle tytułem wyjaśnienia.

Czy warto pozywać o ochronę dóbr osobistych?

omena mensahJa z kolei chciałabym skupić się na tym, czy procesy o ochronę dóbr osobistych w ogóle warto wszczynać. Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy poszkodowany, którego dobra osobiste zostały w taki czy inny sposób naruszone.

To co z pewnością należy brać pod uwagę to sposób naruszenia dóbr osobistych, w tym jego intensywność i długotrwałość. Naruszenie dobrego imienia w prywatnej rozmowie będzie z pewnością mniej intensywne niż takie samo naruszenie dokonane za pomocą środków masowego komunikowania (np. przez Internet), czy w grupie osób (np. na zebraniu spółdzielni mieszkaniowej).

Czasami zdarza się tak, że naruszyciel bada na ile może sobie pozwolić. Rozpowszechnia informacje naruszające dobra osobiste stopniowo, sprawdzając reakcję poszkodowanego. Jeżeli takiej reakcji brak, naruszenie przybiera coraz bardziej intensywną postać, której trzeba w pewnym momencie powiedzieć dość. Klienci mówią wówczas, że  “czara goryczy się przelała” i zwykle mają rację. Dzieje się tak również w przypadkach naruszenia nietykalności mieszkania poprzez np. długotrwałe urządzanie głośnych imprez, które miesiącami zakłócają spokój sąsiadom. Pisałam o tym tutaj.

Inna sytuacja to taka, gdy naruszenie jest pojedyncze, jednakże jego forma jest tak brutalna i agresywna, że nie można pozostać obojętnym. Zwykle dzieje się tak w przypadku naruszenia dóbr osobistych w postaci prawa do prywatności i intymności.

Może zdarzyć się też tak, że sytuacja urzędnika czy polityka po prostu wymaga oczyszczenia, również ze względu na powagę zajmowanego stanowiska. Brak reakcji opinia publiczna mogłaby bowiem zrozumieć jako przyznanie się do stawianych zarzutów (np. sytuacja, gdy ukazuje się artykuł z informacją że X będący urzędnikiem państwowym przywłaszczył pieniądze z państwowej kasy itp.)

Ważna jest także dbałość o dobre imię osób prawnych, w tym spółek. Naruszenie ich dóbr osobistych w postaci renomy, czy wiarygodności może bowiem spowodować utratę zaufania klientów, które to wartości są kluczowe dla pozycji danego podmiotu na rynku. W skrajnych przypadkach może wręcz zaważyć na dalszym istnieniu spółki.

Podsumowanie

A kiedy nie warto iść do sądu? W mojej ocenie wtedy, gdy naruszenie było pojedyncze i obiektywnie mało intensywne. Również wówczas, gdy doszło do niego w emocjach, gdy sytuację sprowokował sam poszkodowany itp. Odradzam również drogę sądową  gdy koszty i czas trwania postępowania są niewspółmierne do skali naruszenia.

Każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny, co powtarzam do znudzenia. Dobrze jest gdy przed wniesieniem sprawy do sądu, zasadność powództwa oceni  profesjonalista. Często poszkodowany ocenia naruszenie subiektywnie, a to ze względu na emocje jakie wiążą się z daną sytuacją. Tymczasem przy ocenie czy doszło do naruszenia dóbr osobistych zastosowanie powinny mieć kryteria obiektywne, a więc kształtowane przez opinie ludzi rozsądnie i uczciwie myślących.

Jeśli masz pytania, wszelkie dane do kontaktu znajdziesz tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 661 918 230e-mail: agnieszka.wernik@adwokatura.pl

Dzień dobry w Nowym Roku! Niech będzie lepszy niż poprzedni 🙂

Jako, że to już koniec urlopów, wszelkiego rodzaju serniczków, szarlotek, faworków i grzanego wina, czas “wziąć się do roboty”. Aby z kolei wejście w ten Nowy Rok odbyło się przyjemnie i bezboleśnie, zaczynam od bloga. Dziś temat ku pokrzepieniu serc wszystkich oskarżonych w postępowaniach prywatnoskargowych. Mowa tu oczywiście o umorzeniu postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu przy przestępstwach zniesławienia i zniewagi.

Może się bowiem zdarzyć tak, że po wpłynięciu do sądu prywatnego aktu oskarżenia w sprawie o zniesławienie czy zniewagę, sąd postępowanie to umorzy, ze względu właśnie na znikomą społeczną szkodliwość czynu. W praktyce jest to jedna z najczęstszych przyczyn umorzenia postępowania w postępowaniach prywatnoskargowych.

Zgodnie z przepisami, czyn którego szkodliwość społeczna jest znikoma, nie stanowi przestępstwa. Sprawca takiego czynu nie będzie więc za niego odpowiadał, skoro de facto przestępstwa nie popełnił. Przestępstwem jest bowiem tylko taki czyn, którego społeczna szkodliwość jest wyższa niż znikoma.

Umorzenia postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu nie należy mylić z warunkowym umorzeniem postępowania. O tym jednak innym razem.

Znikoma społeczna szkodliwość czynu

znikoma społeczna szkodliwośćCzym jest owa znikoma społeczna szkodliwość czynu? To trudne pytanie, na które nie ma dobrej, jednoznacznej odpowiedzi. Przepisy nie definiują bowiem samego pojęcia, ale określają jakie okoliczności należy brać pod uwagę przy ocenie, czy dany czyn cechuje znikoma społeczna szkodliwość. Do okoliczności tych zaliczamy:

  1. rodzaj i charakter naruszonego dobra (np. dobre imię, godność osobista)
  2. rozmiar wyrządzonej lub grożącej szkody ( chodzi tu zarówno o szkodę majątkową np. utrata pracy w wyniku pomówienia, jak też krzywdę czyli cierpienia psychiczne i stres związany z zachowaniem sprawcy)
  3. sposób i okoliczności popełnienia przestępstwa (np. okrutne, brutalne zachowanie sprawcy, sprowokowanie zdarzenia przez samego pokrzywdzonego)
  4. wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków
  5. postać zamiaru (z reguły przyjmuje się, że jeśli zamiar przemyślany, wskazuje to na większy stopień społecznej szkodliwości, zamiar nagły zaś na mniejszy)
  6. motywację sprawcy (np. działanie w celu pognębienia, upokorzenia danej osoby uważa się za motywację naganną)
  7. rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia

Należy pamiętać, że to rolą sądu jest ocena, czy społeczna szkodliwość danego czynu jest znikoma. Dokonując tej oceny sąd nie może pominąć żadnego w ww. kryteriów.

Umorzenie postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu jest niewątpliwie instytucją korzystną dla oskarżonego o zniesławienie czy zniewagę. Sąd bowiem mimo ustalenia, że oskarżony popełnił zarzucany mu czyn, nie wyciąga wobec niego żadnych konsekwencji prawno – karnych. Oskarżony zachowuje status osoby niekaranej. Ani w Krajowym Rejestrze Karnym, ani w żadnym innym systemie nie odnotowuje się informacji o tym, że w stosunku do oskarżonego toczyło się postępowanie prywatnoskargowe.

Złożenie wniosku o umorzenie postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu

Jeżeli więc zostałeś oskarżony o zniesławienie czy zniewagę, a Twój czyn charakteryzuje się znikomą społeczną szkodliwością, złóż w sądzie odpowiedni wniosek o umorzenie prowadzonego wobec Ciebie postępowania. Kiedy należy złożyć wniosek? Wniosek taki możesz złożyć na każdym etapie postępowania, jednakże im wcześniej to zrobisz, tym lepiej. Zawsze radzę aby wniosek taki składać we wstępnej fazie procesu, najlepiej w odpowiedzi na prywatny akt oskarżenia.

Sąd może też umorzyć postępowanie z urzędu, mimo iż wcale nie składałeś stosownego wniosku. Warto jednak zadbać o swoje interesy i samemu wyjść z taką inicjatywą.

Jeżeli zaś to Ty złożyłeś prywatny akt oskarżenia, ważne jest abyś już w jego treści wskazał na te okoliczności, które wskazują na znaczny stopień społecznej szkodliwości działania sprawcy. W zależności od stanu faktycznego możesz wskazywać np. na uporczywość działania sprawcy, złośliwość, chęć upokorzenia, poniżenia pokrzywdzonego, zdyskredytowania go itp.

W przypadku jednak, gdy sąd nie podzieli Twojej opinii co do znacznej społecznej szkodliwości czynu i postępowanie umorzy, przysługiwać Ci będzie prawo złożenia zażalenia. Termin na złożenie zażalenia wynosi 7 dni i liczy się albo od ogłoszenia postanowienia (jeżeli byłeś obecny na ogłoszeniu), albo od doręczenia postanowienia – w przypadku gdy nie byłeś obecny na ogłoszeniu.

Jeżeli jesteś zainteresowany tematem, w kolejnym wpisie postaram się podać kilka przykładów umorzenia postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu.

Do usłyszenia!

*****

Zobacz także poprzednie wpisy:

Zniesławienie – jak się bronić?

Pozew o zniesławienie

Zniesławienie – przestępstwo z art. 212 k.k.

Zniesławienie a zniewaga

Zniesławienie – właściwość sądu

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 661 918 230e-mail: agnieszka.wernik@adwokatura.pl

Może nie wszyscy wiedzą, ale końcówka roku dla prawnika to czas wytężonej pracy. Liczne terminy rozpraw, pisma do napisania “na już”, spotkania “jak najszybciej, najlepiej dziś” to rzecz zupełnie normalna. Każdy chce załatwić wszystkie niedokończone sprawy przed końcem roku, zamknąć, zapomnieć, wykreślić i z czystą kartą zacząć Nowy Rok. Całkiem słuszna to koncepcja, aczkolwiek przedświąteczny czas nie jest dla mnie w związku z tym łatwy 🙂

W stosie korespondencji sądowej odbieranej hurtowo w ostatnim czasie znalazły się także wezwania na posiedzenia pojednawcze w sprawach o zniesławienie. Zawsze wzbudza to pewną konsternację Klientów. Bo jak to “pojednawcze”? Ja mu ręki nie podam! Żadne pojednanie nie wchodzi w grę, mówią trochę obrażeni.

Trzeba jednak wiedzieć, że sprawy z oskarżenia prywatnego, w tym sprawy o zniesławienie czy zniewagę, rządzą się własnymi prawami. Są to sprawy na swój sposób specyficzne a specyfikę tę warto znać.

Posiedzenie pojednawcze w sprawach z oskarżenia prywatnego

posiedzenie pojednawczeW sprawach prywatnoskargowych rozprawę główną poprzedza obligatoryjne posiedzenie pojednawcze. Co to oznacza? Tyle, że takie posiedzenie musi się odbyć, czy się to komuś podoba czy nie. Podstawowym zaś obowiązkiem oskarżyciela prywatnego (osoby która została zniesławiona czy znieważona) jest stawiennictwo na tymże posiedzeniu.

Tak! Stawiennictwo jest obowiązkowe. Jeżeli nie stawisz się na takim posiedzeniu i nie usprawiedliwisz należycie swojej nieobecności, ani też w Twoim imieniu nie stawi się pełnomocnik, sąd wyda postanowienie o umorzeniu postępowania. Potraktuje bowiem Twoje niestawiennictwo jak odstąpienie od oskarżenia.

Masz obowiązek stawić się nie tylko na posiedzeniu pojednawczym. Twoja obecność (lub Twojego pełnomocnika)  jest także konieczna na rozprawie, na którą sąd kieruje sprawę, jeżeli strony nie pojednają się na posiedzeniu. Jeśli się nie stawisz na rozprawie i nie usprawiedliwisz należycie swojej nieobecności, sąd postępowanie umorzy.

Należyte usprawiedliwienie nieobecności na posiedzeniu

Co oznacza owo należyte usprawiedliwienie nieobecności? Tyle, że w razie gdy naprawdę nie możesz się stawić, powinieneś przesłać do sądu stosowne pismo i najlepiej załączyć dokument, potwierdzający przyczynę niestawiennictwa ( np. zaświadczenie lekarskie, bilety lotnicze itp.) Musisz po prostu wykazać należytą staranność, czy mówiąc inaczej, podać ważną przyczynę, jeżeli zależy Ci na tym, aby sąd uznał nieobecność za usprawiedliwianą i wyznaczył kolejny termin posiedzenia czy rozprawy. Jeżeli tego nie zrobisz, ryzykujesz tym, że sąd postępowanie umorzy. Dobrze więc korzystać z pomocy pełnomocnika, który dopilnuje kolejnych terminów i stawi się w sądzie wtedy, gdy Ty nie masz takiej możliwości.

A jeśli już na termin się wybierasz, pilnuj aby się nie spóźnić. Znane są przypadki gdy zdyszany spóźnialski wpadając na salę z trzyminutowym opóźnieniem dowiadywał się… że postępowanie zostało już umorzone z uwagi na niestawiennictwo oskarżyciela prywatnego. Potem pozostaje pisanie zażaleń, tłumaczenie, nerwy i kilka miesięcy zanim ktoś uzna nasze racje. Albo i nie..

W postępowaniu prywatnoskargowym musisz więc wykazać się aktywnością. Mam tu na myśli nie tylko skrupulatne stawiennictwo na posiedzeniu czy rozprawach, ale także aktywne popieranie aktu oskarżenia przed sądem, w tym przedstawianie sądowi dowodów na potwierdzenie podnoszonych twierdzeń. O tym postaram się jednak napisać szerzej przy innej okazji.

 

święta

Tymczasem chciałabym podziękować wszystkim Czytelnikom za obecność na blogu, która rośnie z każdym miesiącem, co niezmiernie mnie cieszy 🙂

Życzę Ci zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i wielu sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku!

Do usłyszenia!

 

*****

Zobacz także:

Prywatny akt oskarżenia

Zniesławienie. Jak się bronić?

Zniesławienie a zniewaga

Pozew o zniesławienie

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 661 918 230e-mail: agnieszka.wernik@adwokatura.pl