Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Co poradzić na ten hałas?

Agnieszka Wernik10 października 2018Komentarze (0)

hałasO tym, że każdy ma prawo do spokojnego mieszkania, odpoczynku, poczucia komfortu i bezpieczeństwa w swoim mieszkaniu, pisałam już kilka razy (np. tu i tu).  Jeżeli zaś ktoś uniemożliwia nam normalne korzystanie z naszego lokalu poprzez powodowanie nadmiernego, długotrwałego i uciążliwego hałasu, swoich praw możemy dochodzić w trybie postępowania o ochronę dóbr osobistych. Mamy do dyspozycji szereg żądań w zależności od tego w jaki sposób generowany jest hałas, łącznie z żądaniem wyciszenia lokalu z którego hałas dochodzi, czy postawienia ekranów akustycznych jeżeli np. dobiega z drogi szybkiego ruchu.

Dlaczego znowu o tym piszę? A dlatego, że cały czas świadomość co można zrobić w takiej sytuacji wydaje się niewielka. Problem natomiast narasta, a szczególnie uciążliwy jest w blokach. Nigdy nie wiadomo bowiem na kogo “trafi się” za ścianą. Może będzie to miłośnik death metalu, który gardzi słuchawkami ? A może dyskoteka z DJ – em od której trzęsą się ściany w naszej sypialni?

Co poradzić na ten hałas?

Problemów z hałasem może być całe mnóstwo. Przekonałam się o tym  wczoraj, gdy natknęłam się w Internecie na ten artykuł. Pani skarżyła się na uciążliwy hałas generowany przez znajdującą się bezpośrednio pod jej mieszkaniem szkołę podstawową z salą zabaw dla dzieci. Zupełnie nie wiedziała co robić w tej sytuacji. Pod artykułem znajduje się kilkanaście komentarzy. W żadnym z nich nie wspomniano nawet o możliwości wystąpienia z powództwem o ochronę dóbr osobistych, zawierającym np. żądanie wyciszenia lokalu emitującego hałas. (Nie byłoby wykluczone również żądanie zasądzenia zadośćuczynienia). Umówmy się bowiem, że porady typu “niech pani nie przebywa w mieszkaniu w godzinach pracy szkoły”, nie są specjalnie trafne 🙂

Walka z hałasem jest więc możliwa. Konieczna jest jednak specjalistyczna wiedza, jak się do takiej sprawy zabrać.

Wrzaski za ścianą?hałas

Jeśli zaś mowa o hałasie, nie mogę nie wspomnieć tu o pewnym ciekawym wyroku, na jaki niedawno się natknęłam. Sprawa pokrótce przedstawiała się następująco:

Małżeństwo kupiło mieszkanie znajdujące się bezpośrednio nad przychodnią dentystyczną. Po wprowadzeniu okazało się, że w mieszkaniu w zasadzie nie da się mieszkać przez hałas dobiegający z  przychodni. Co to był za hałas? Jęki, wrzaski, płacz, piski i lament dzieci, które przyjmowane były piętro niżej. Spowodowane to było oczywiście strachem i bólem jakie wiązały się dla małych pacjentów z wizytą u dentysty. Pomiędzy lokalem zajmowanym przez przychodnię a lokalem małżonków nie było odpowiedniej izolacji akustycznej.

Małżonkowie słyszeli wrzaski dzieci w swoim mieszkaniu. Odgłosy jakie dobiegały z przychodni przypominały odgłosy tortur. Przypadkowy przechodzień wskazał na “mordowanie dzieci.” Hałasy były tak intensywne, że budziły małżonków ze snu, uniemożliwiały prowadzenie rozmowy, powodowały podenerwowanie, wymuszały skupianie na nich uwagi. Wszystko to uniemożliwiało małżonkom normalne funkcjonowanie.

Wydaje się mało prawdopodobne? Kto ma małe dzieci z pewnością rozumie skalę problemu 🙂

Małżeństwo zdecydowało się pozwać spółkę prowadzącą przychodnię o ochronę dóbr osobistych.  Po rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy zakazał przychodni przyjmowania pod tym konkretnym adresem klientów do 6 roku życia. Wykazano bowiem, że dzieci do lat 6 najgorzej znoszą zabiegi dentystyczne, które powodują u nich silny stres, a nawet agresję.

Pozwana przychodnia złożyła apelację. Przed Sądem Apelacyjnym strony zawarły ugodę. Przychodnia zobowiązała się nie przyjmować klientów do 6 roku życia do momentu aż nie zostanie wykonane wyciszenie lokalu.

(Wyrok SA w Gdańsku, sygn. akt I ACa 372/16)

Podsumowanie

Wniosek z tego taki, że w każdej sytuacji można sobie poradzić. Mając wiedzę i prawidłowo zabezpieczony materiał dowodowy, można skutecznie zawalczyć o swoje prawa w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych. Nie wahajmy się także korzystać z pomocy specjalisty, szczególnie w sprawach które wymagają przeprowadzenia złożonego postępowania dowodowego.

To już jutro październik, naprawdę? Czas biegnie zdecydowanie zbyt szybko. Wrzesień minął mi błyskawicznie, chociaż bardzo satysfakcjonująco pod kątem zawodowym. Ciekawe sprawy, spotkania, nowo poznane osoby, to zdecydowanie to, co lubię w pracy najbardziej. I chociaż zmęczenie daje o sobie znać, rozwój zawodowy to dla mnie kwestia priorytetowa. Jedyne czego żałuję, to nieco mniejsza aktywność na blogu, którego prowadzenie jest dla mnie czystą przyjemnością. Fantastyczny kontakt z Czytelnikami dostarcza mi z kolei nieustających inspiracji do tematów tutaj poruszanych.

Jednym z takich tematów jest kwestia rozpowszechniania wizerunku danej osoby. Temat ten szczególnie aktualny jest po wakacjach. W mediach społecznościowych po okresie urlopowym pojawia się bowiem cała masa zdjęć, które czasem nie do końca chcielibyśmy upubliczniać…

Często osoba z najbliższej rodziny czy grona towarzyskiego bezrefleksyjnie publikuje nasze zdjęcia na portalach typu Facebook, na których jesteśmy przedstawieni w sytuacjach nieco dla nas krępujących. Oznaczając nas na zdjęciu dodatkowo powoduje, że zdjęcie widzą wszyscy nasi znajomi. Może być i tak, że skłócona para, czy rozwodzący się małżonkowie, publikują kompromitujące zdjęcia, aby zaszkodzić drugiej stronie. No cóż, nie tędy droga. Wizerunek jest  bowiem dobrem osobistym, chronionym przez przepisy Kodeksu cywilnego oraz przepisy prawa autorskiego.

Główna zasada dotycząca rozpowszechniania cudzych zdjęć jest taka: Rozpowszechnianie wizerunku, wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Bez naszej zgody nikt nie ma więc prawa rozpowszechniać naszych zdjęć, portretów, czy podobizn pozwalających na rozpoznanie naszej osoby.rozpowszechnianie wizrunku

Wyjątki od zasady uzyskania zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku

Od tej zasady są wyjątki. Zezwolenia nie wymagana bowiem rozpowszechnianie wizerunku:

  1. osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Rozpowszechnianie wizerunku utrwalonego w sytuacjach prywatnych takich osób, wymaga więc już ich zgody. Nie mogę się powstrzymać aby nie wspomnieć tu o pewnym znanym polityku, siedzącym nago na toalecie, którego zdjęcia i film z tego “wydarzenia” rozpowszechniła była partnerka. To zdecydowanie ta sytuacja, gdy upublicznienie  wizerunku osoby powszechnie znanej wymagało jej zgody (o naruszeniu godności osobistej nie wspominając).
  2. osoby, stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, impreza publiczna

Ponadto zezwolenie nie jest też wymagane, jeżeli osoba przedstawiona na zdjęciu otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie (np. modelka pozująca do aktu), a zgoda na rozpowszechnianie tak utrwalonego wizerunku, nie była wyraźnie zastrzeżona.

Kontekst publikacji zdjęcia

Nie bez znaczenia jest też kontekst publikacji zdjęcia. Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie:

Podczas spektaklu teatralnego wykonano szereg zdjęć aktorki, która grała postać ubraną w kusy i nieco wyzywający strój. Na fotografiach ujęto ją dodatkowo w wyzywających pozach. Następnie tak utrwalony wizerunek aktorki wykorzystano do zilustrowania artykułu w gazecie, dotyczącego problemu prostytucji.

Wśród czytelników gazety treść artykułu w połączeniu ze zdjęciem aktorki mógł wywołać przeświadczenie, że aktorka trudni się prostytucją, co godziło również w jej godność jako kobiety oraz stanowiło naruszenie jej dobrego imienia. Dodatkowo autor publikacji w gazecie nie powołał się na źródło w postaci takiego wizerunku wcześniej publikowanego. W tych okolicznościach sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych aktorki, tym bardziej, że pozwani nie posiadali jej zgody na tego typu rozpowszechnianie jej wizerunku. Kontekst publikacji zdjęcia powódki i wynikająca z niego sugestia stanowią dostateczną podstawę do przypisania pozwanym odpowiedzialności za zniesławienie powódki.” – uznał Sąd. Zadośćuczynienie dla powódki wyniosło 15.000 złotych. (I ACa 869/02, wyrok SA w Krakowie z 5 listopada 2002 r.)

Zamazanie twarzy a naruszenie dóbr osobistych

Ile to razy widujemy zdjęcia z zamazaną twarzą albo czarnym paskiem na oczach osoby przedstawionej na fotografii. Fotografie takie często ilustrują w gazetach artykuły dotyczące tematów, które poruszają, czy wręcz bulwersują opinię publiczną. Zdjęcia te z kolei często wcale nie przedstawiają osób o których mowa w artykule, ale Bogu ducha winne osoby, których zdjęcia zaczerpnięto z czeluści Internetu. Zamazując osobom tym twarze, autorzy takich zabiegów próbują uwolnić się od ewentualnej odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (rozpowszechnianie wizerunku bez zgody).

Tymczasem ważna jest rozpoznawalność, przy czym wizerunek nie musi być rozpoznawany dla wszystkich. Jeśli ludzie z otoczenia osoby przedstawionej na fotografii ( z “zapikselowanymi” oczami czy zamazaną twarzą) są w stanie ją na zdjęciu rozpoznać, można mówić o naruszeniu jej dóbr osobistych. O tej rozpoznawalności może stanowić szczegół ubioru, kontekst zdjęcia, specyficzna sytuacja utrwalona na fotografii. O tym, że każdą taką sytuację należy badać indywidualnie, nie muszę chyba wspominać.

Roszczenia

Standardowo, jak przy naruszeniu innych dóbr osobistych, w przypadku naruszenia prawa do wizerunku przysługują nam roszczenia o:

  • zaniechanie dalszego naruszania
  • usunięcie skutków naruszenia (np. usunięcie zdjęć, opublikowanie przeprosin)
  • zadośćuczynienie lub zapłatę odpowiedniej sumy na cele społeczne

Jeżeli zaś szkoda powstała na skutek naruszenia prawa do wizerunku, ma charakter majątkowy – poszkodowanemu przysługuje prawo żądania jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Przed publikacją cudzych zdjęć dobrze się więc zastanówmy, czy robimy to zgodnie z prawem. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemności, żmudnego procesu i odpowiedzialności majątkowej.

*****

Zobacz także inne moje artykuły:

Prawo do prywatności

Pozew o zniesławienie

Co w mediach piszczy

Agnieszka Wernik25 września 2018Komentarze (0)

Wydawca serwisu pudelek.pl nie ma łatwego życia. Oj nie ma. Ledwie skończył publikować przeprosiny skierowane do Janiny Drzewieckiej (o czym pisałam tutaj) a już ukazały się nowe, tym razem skierowane do Piotra Woźniaka – Staraka.

Tekst przeprosin brzmi następująco:

“Wydawca serwisu Pudelek.pl – HTTP spółka z ograniczoną odpowiedzialnością przeprasza Pana Piotra Woźniaka-Staraka za naruszanie jego dóbr osobistych poprzez opublikowanie na stronach serwisu pudelek.pl nieprawdziwych informacji i dywagacji na temat sfery życia prywatnego Pana Piotra Woźniaka-Staraka, w szczególności insynuacji dotyczących rzekomego rozpadu związku Pana Piotra Woźniaka-Staraka z Panią Agnieszką Szulim oraz jego intymnej relacji z inną kobietą. Powyższe oświadczenie publikuje się w wyniku przegranego procesu sądowego.”

Z treści przeprosin można wywnioskować, że pozew o ochronę dóbr osobistych dotyczył naruszenia prawa do prywatności, tj. rzekomego rozpadu związku Piotra Woźniaka – Staraka oraz relacji z inną kobietą.  To już kolejne przeprosiny dotyczące naruszenia prawa do prywatności publikowane na “pudelku.”

Bo dobrze się “klika”prywatności

Nic dziwnego, wszyscy przecież wiedzą, że najlepiej “klika się” news dotyczący zdrady, rozpadu związku, ślubu, ciąży, dzieci i śmierci. To, czy podawane informacje są prawdziwe, czy nie, nie ma większego znaczenia. Ważne, że ludzie czytają. Oczywiście niektóre osoby publiczne przyjmują zasadę “nieważne co mówią, ważne żeby mówili”. Wtedy “hulaj dusza”. Nie wszyscy jednak budują swoją karierę na taniej sensacji i stawiają wyraźne granice w podawaniu informacji dotyczących m.in. ich życia prywatnego. Szczególnie jeśli informacje są nieprawdziwe, a tak dzieje się w wielu przypadkach.

Bo jak taki portal plotkarski ma sprawdzić informacje dotyczące np. rzekomej zdrady? Zadzwonić do gwiazdy i zapytać? Przecież by zaprzeczyła, a wtedy…nici z newsa. Lepiej więc nie pytać i liczyć, że gwiazda machnie ręką na plotkarskie rewelacje.

Ważne więc aby wyznaczać wyraźne granice ingerencji w sferę prywatności. Brak reakcji będzie bowiem odczytywany przez plotkarskie portaliki czy tabloidy jako przyzwolenie na dalsze naruszenia.

Leszek Miller pozywa “Fakt”

Dał temu wyraz m.in. Leszek Miller składając pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawcy “Faktu.” Chodzi oczywiście o artykuł jaki ukazał się po śmierci syna Millera. Z uwagi na rażące naruszenie dóbr osobistych Leszek Miller, wraz z żoną i wnuczką domagają się zadośćuczynienia w łącznej wysokości 1,5 mln złotych. Żądają także przeprosin na pierwszej stronie dziennika.

Już pojawiają się głosy, że kwota ta jest zbyt wysoka. No cóż, trudno się nie zgodzić. Należy mieć jednak na względzie m.in. skalę naruszenia, skandaliczną treść i formę publikacji, czy rozmiar krzywdy poszkodowanej rodziny. Ponadto naruszenie którego dopuścił się “Fakt” jest jedyne w swoim rodzaju. Trudno szukać podobnych spraw w orzecznictwie sądowym i doszukiwać się analogii. O tym jaka kwota według warszawskiego Sądu Okręgowego zrekompensuje doznaną przez rodzinę Millerów krzywdę, przekonamy się zapewne niebawem.

Wygrana Joanny Kulig

Skoro mowa o “Fakcie” nie sposób nie wspomnieć o Joannie Kulig, która pochwaliła się wygraną z dziennikiem w procesie o ochronę dóbr osobistych. Po 3 latach procesu! Niestety nie wiadomo o jakie konkretnie artykuły chodzi. Z relacji aktorki wynika jedynie, że pozew dotyczył  “kłamliwych, seksistowskich, oczerniających mnie tekstów połączonych ze zmanipulowanymi fotografiami, które miały olbrzymi wpływ na życie moje i mojej rodziny.”

(Przy okazji polecam bardzo “Zimną wojnę” wszystkim tym, którzy tylko w wyniku nadzwyczajnych i nieprzewidzianych okoliczności, JESZCZE jej nie widzieli:-))

Naruszenie prywatności księżnej Kate

Przypadki naruszania prawa do prywatności nie dotyczą oczywiście tylko “naszego podwórka.” Ostatnio znowu głośno było o naruszeniu prywatności i godności księżnej Kate. Jej zdjęcia topless opublikował francuski “Closer” w 2012 r. Redaktor i wydawca zostali ukarani grzywną w wysokości 45 tys. euro. Fotografom nakazano zapłacić  grzywnę w wys. 5 tys. euro, a w przypadku dalszych naruszeń, kolejne 5 tys. euro. Dodatkowo magazyn musiał zapłacić książęcej parze 100 tys. euro tytułem odszkodowania. Trzeba przyznać, że kwoty robią wrażenie. Naruszenie dotyczyło jednak pary książęcej, która jak wiadomo, bardzo pilnuje swojej prywatności.

Reasumując z dużą dozą ostrożności podchodźmy  do sensacyjnych newsów. Chociaż “dobrze się czytają”, to rzadko polegają na prawdzie.

*****

Zobacz także:

Prawo do prywatności

Wysokość zadośćuczynienia za ujawnienie informacji intymnych

“Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”, głosi znane polskie przysłowie. I słusznie, bo dom to wartość szczególnie cenna. Ochronę nietykalności mieszkania gwarantują przepisy zarówno prawa cywilnego jak i karnego, o Konstytucji nie wspominając. W powszechnym rozumieniu termin “naruszenie nietykalności mieszkania,” łączy się nieodzownie z wtargnięciem do cudzego lokalu. Jak to jednak w prawie bywa, powszechne rozumienie pewnych pojęć nie musi odpowiadać ich znaczeniu w języku prawniczym.

Naruszenie nietykalności mieszkanianaruszenie nietykalności mieszkania

Może nie wszyscy są świadomi tego, że nietykalność mieszkania (domu) to dobro osobiste przysługujące nie tylko wszystkim osobom fizycznym, ale również osobom prawnym (nietykalność pomieszczeń). Przez pojęcie “mieszkania” należy rozumieć nie tylko  sam lokal jako taki. Ochronie podlega bowiem również całe obejście, w tym pomieszczenia niemieszkalne, takie jak garaż, szklarnia, drewutnia, ogród, piwnica.

Co istotne, aby doszło do naruszenia nietykalności mieszkania, nie jest wcale niezbędne wtargnięcie do lokalu, czy na teren posesji ani też odmowa opuszczenia lokalu. Naruszeniem nietykalności mieszkania może być także bowiem zainstalowanie ukrytych kamer czy podsłuchu, a także szereg innych zachowań, o czym za moment.

Nie można bowiem pominąć, że naruszenie nietykalności mieszkania może polegać też na „bezprawnym wtargnięciu w sferę nie samej “substancji mieszkania”, lecz w sferę określonego stanu psychicznego i emocjonalnego, jaki daje człowiekowi poczucie bezpiecznego i niezakłóconego korzystania z własnego miejsca, w którym koncentruje swoje istotne sprawy życiowe i chroni swoją prywatność ”

Co to oznacza? Naruszeniem nietykalności mieszkania będzie również naruszenie poczucia komfortu, spokoju i bezpieczeństwa, jakie wiążą się z zamieszkiwaniem we własnym lokalu czy domu.

Ładnie podsumował do Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 29.10.2013 r., VI ACa 423/13:

“Naruszeniem dobra osobistego, jakim jest nietykalność mieszkania, może być nie tylko fizyczne wtargnięcie do mieszkania (domu), lecz także bezprawne naruszenie sfery psychicznej użytkownika mieszkania i jego stanu emocjonalnego, związanego z poczuciem bezpieczeństwa wynikającym z posiadania domu, jako centrum życiowego każdego człowieka oraz z przekonania, że nikt bezpodstawnie nie tylko nie wtargnie do jego mieszkania, lecz także nie zakwestionuje jego prawa do domu.

Orzecznictwo sądowe dostarcza wielu ciekawych przykładów obrazujących sytuacje naruszenia nietykalności mieszkania.

Utrudnianie korzystania ze służebności przejazdu narusza dobra osobistenaruszenie nietykalności mieszkania

Za naruszenie nietykalności mieszkania sąd uznał utrudnianie powódce korzystania ze służebności przejazdu i przechodu. (IV Ca 1758/13)

Jak to między sąsiadami bywa, powódka aby dojechać do swojej nieruchomości, musiała przejechać przez działkę sąsiada, na której ustanowiono dla niej w tym celu służebność przejazdu i przechodu.

Tymczasem sąsiad usunął kostkę brukową, która wykorzystywana była przez powódkę jako droga dojazdowa. Następnie kostkę tę ułożył w stosy przy boku drogi dojazdowej. Skutkowało to zawężeniem przejazdu z dotychczasowych 3,5 metrów do ok. 2,5 metra i brakiem możliwości przejazdu samochodów ciężarowych. Z chwilą zdjęcia kostki brukowej przez pozwanego dojazd do nieruchomości powódki stał się niezwykle utrudniony. Przyczyną tego stanu rzeczy było zalewanie drogi dojazdowej w czasie opadów deszczu.

Przejazd drogą samochodem czy rowerem także nastręczał trudności z uwagi na zalegający na drodze piach. Nie można było ponadto odśnieżać jej przy użyciu odśnieżarki spalinowej. Śnieg mieszał się bowiem z piachem. Dodatkowo sąsiad postawił bramę, którą niezwykle trudno się otwierało na skutek użycia specjalnego mechanizmu. Ponadto otwarcie bramy wymagało sięgnięcia na wysokość 2 m.  Stanowiło duże utrudnienie dla będącej niskiego wzrostu powódki. Ostatecznie kobieta wyprowadziła się ze swojego domu.

Sąd uznał, że działania sąsiada stanowiły szykanę i celowe utrudnianie powódce korzystania z jej nieruchomości. Wskazane zachowanie sąsiada w ocenie sądu w sposób ewidentny naruszyło dobro osobiste powódki w postaci nietykalności mieszkania. Nadto doprowadziło do naruszenia u powódki podstawowego poczucia bezpieczeństwa i komfortu korzystania z domu stanowiącego jej własność.

Zasądził na rzecz powódki 15.000 zł. tytułem zadośćuczynienia.

Nadmierny hałas, nieprzyjemne zapachy i brak dostępu do światła słonecznegonaruszenie nietykalności mieszkania

Obok domu powoda działalność prowadziła firma zajmująca się sprzedażą materiałów budowlanych. Przy granicy z działką powoda układała palety polbruku, stawiała banery o wysokości ok. 3 m, parkowała samochody ciężarowe oraz ciężki sprzęt budowlany. Samochody, banery i sprzęt budowlany zasłaniały powodowi widok z okna. Ponadto odcinały mu dostęp do światła słonecznego. Zdarzało się również, iż samochody ciężarowe były uruchamiane, w szczególności zimą, przez okres od 2 do 5 minut, a pochodzące z nich spaliny przechodziły na posesję powoda.

Firma na swojej nieruchomości posiadała psy. Psy te były spuszczane wieczorem, natomiast zamykane rano. Swoje potrzeby fizjologiczne psy załatwiały na posesji należącej do firmy, ale przed oknami domu powoda, gdyż dom powoda usytuowany był w odległości mniej więcej 0,5 metra od granicy posesji między stronami. Zdarzało się, że odchody psie leżały tam przez nieco dłuższy okres czasu, co skutkowało tym, że ich swąd przedostawał się również na posesję powoda.

Z działalnością firmy wiązał się również codzienny, uciążliwy hałas.

Sąd Apelacyjny uznał, że “nie tylko doświadczenie życiowe przeciętnego człowieka, ale również przepisy prawa (np. budowlanego) czy wiedza medyczna wskazują, że ochrona przed nadmiernym hałasem, nieprzyjemnymi zapachami czy dostęp do światła słonecznego w pomieszczeniach mieszkalnych jest kwestią w sposób istotny wpływającą na poczucie niezakłóconego, bezpiecznego korzystania z mieszkania. Bezprawna, nadmierna ingerencja w te sfery jest zatem naruszeniem dobra osobistego w postaci nietykalności mieszkania.

Do tego samego rodzaju zakłóceń sąd zaliczył także nieuzasadnioną okolicznościami ingerencję w sferę nietykalności mieszkania zwierząt należących do innych osób.

Koniec końców nakazał w pasie gruntu graniczącym z działką powoda m.in. usunięcie samochodów ciężarowych, sprzętu budowlanego, ekspozycji reklamowych. Nadto zakazał ich stawiania w przyszłości. Zobowiązał pozwaną firmę do sprzątania psich odchodów i utrzymywanie psów w sposób uniemożliwiający przejście im na działkę powoda.

Podsumowanie

Jak widać naruszenie nietykalności mieszkania może nastąpić w wielu różnych formach i wariantach.

Może to być również uciążliwe ujadanie psa sąsiada, nachalna windykacja, zakłócanie spoczynku nocnego poprzez urządzanie głośnych imprez, natarczywe nachodzenie czy inne formy zakłócania spokoju.

Za naruszenie nietykalności mieszkania uznano także wydanie decyzji administracyjnej nakazującej rozbiórkę domu jako zbudowanego bez wymaganego pozwolenia na budowę, które zostało uznane za nieważne.

W pewnych sytuacjach może to być także bezprawne wszczęcie egzekucji polegającej na eksmisji.

W praktyce orzeczniczej prawo do nietykalności mieszkania jest niejednokrotnie dobrem osobistym trudnym do interpretacji. Każda taka sprawa wymaga szczegółowej analizy przez profesjonalistę specjalizującego się w prawie ochrony dóbr osobistych i zgromadzenia odpowiedniego materiału dowodowego.

*****

Zobacz także:

Masz prawo do spokojnego wypoczynku

Nachalna windykacja

 

Młodą aplikantką będąc, wybrałam się na sprawę karną rozpoznawaną w jednym z warszawskich sądów. Klient z urzędu, oskarżony o przestępstwo popularne w Polsce jak piłka nożna. Znaczy kradzież, a w zasadzie wiele kradzieży, drobnych i poważniejszych. Jako, że był tymczasowo aresztowany, na rozprawę został doprowadzony. Sprawa tego dnia już się kończyła. Sąd wydał wyrok, uchylając jednocześnie delikwentowi tymczasowy areszt.

Jakie było moje zdziwienie, gdy klient bynajmniej nie był z tego rozstrzygnięcia zadowolony… Wręcz przeciwnie, poważnie się zdenerwował. Chciał wracać do aresztu…i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby wrócił do niego… tyle że już w innej sprawie 🙂

Postawą klienta byłam wówczas  zaskoczona. Nie wydawało mi się możliwe, aby ktoś z własnej woli chciał oglądać świat zza krat. Takie przypadki się jednak zdarzają, ale jak to mówią – wyjątek potwierdza regułę. Osadzenie w zakładzie karnym czy areszcie śledczym nie wiąże się bowiem z przyjemnościami o czym świadczą setki pozwów zalewających sądy w sprawach o naruszenie dóbr osobistych osadzonych.

Zadośćuczynienie za złe warunki w zakładzie karnymzłe warunki w zakładzie karnym

Osadzeni domagają się zadośćuczynienia, liczonego często w setkach tysięcy złotych, za naruszenie dóbr osobistych, głównie godności i zdrowia. W pozwach wskazują na całe spektrum przesłanek mających świadczyć o doznaniu krzywdy. Najczęściej powołują się na złe warunki lokalowe, brak właściwego oświetlenia, przeludnienie, brak intymności. Takie powództwa stosunkowo rzadko są jednak uwzględniane przez sądy. Dlaczego?

Po pierwsze trudno poważnie traktować pozew, w którym niezadowolony więzień pisze, że zmuszony jest spożywać posiłki plastikowymi sztućcami, szafka się nie domyka, w celi nie ma klimatyzacji, obiady są niesmaczne, a on czuje się jak “szczur w klatce” czy “śledź w puszce”.

Osadzenie ma być karą i samo w sobie wiąże się z szeregiem niedogodności dla osadzonego. Te niedogodności zaś są normalnym następstwem wykonywania prawomocnego wyroku. Wiezienie nie ma zapewniać wygód, spełniać życzeń i nawiązywać do warunków domowych. Wiele osób, które nie odbywają kary pozbawienia wolności, również żyje w pomieszczeniach o niskich albo bardzo niskich standardzie.

Wszystko ma jednak swoje granice. Są sytuacje, w których niedogodności związane z osadzeniem przestają być “zwykłe” czy “przeciętne,” ale zaczynają godzić w dobra osobiste więźnia. Przekraczają bowiem pewne standardy.

„Dyskomfort spowodowany pobytem w warunkach izolacji nie może stanowić podstawy do sformułowania tezy, że doszło do naruszenia dóbr osobistych. Do naruszenia dóbr osobistych dochodzi jedynie wówczas, gdy cierpienie i upokorzenie, jakiego doznaje pozbawiony wolności przekraczają nieunikniony element cierpienia wpisanego w karę pozbawienia wolności.” (VI ACa 989/12, wyrok SA w Warszawie)

Przeludnienie w celi

W praktyce to  powództwa o naruszenie dóbr osobistych w związku z niezapewnieniem odpowiedniej opieki lekarskiej oraz osadzeniem w przeludnionych celach, są najczęściej uwzględniane przez sądy. Na jednego więźnia, zgodnie z uchwałą siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, powinno przypadać 3 mkw powierzchni.

“O naruszeniu godności skazanego można mówić wtedy, gdy cierpienia i upokorzenie przekraczają konieczny element cierpienia wpisanego w odbywanie kary pozbawienia wolności. Umieszczenie osoby pozbawionej wolności w celi o powierzchni przypadającej na osadzonego mniejszej niż 3 m2 może stanowić wystarczającą przesłankę stwierdzenia naruszenia jej dóbr osobistych.” (I ACa 949/15, wyrok SA w Katowicach)

Zawsze też należy pamiętać, że każdy przypadek musi być badać indywidualnie. Często ocena, czy doszło do naruszenia godności osadzonego, będzie zależna od jego indywidualnych cech. Dla kogoś osadzenie w przeludnionej celi będzie tylko lekką niedogodnością, a kto inny będzie z tego powodu ponadprzeciętnie cierpiał. Nadto, dyrektorzy zakładów karnych mogą z ważnych powodów zdecydować o czasowym umieszczeniu więźnia w mniejszej celi. To też nie pozostaje bez znaczenia przy badaniu czy zachodzą przesłanki do zasądzenia zadośćuczynienia.

Tytułem przykładu kilka spraw “z życia wziętych”

Wyrokiem SA w Warszawie z dnia 3 czerwca 2016 r. (I ACa 1190/15) na rzecz osadzonego zasądzono 15.000 zł. zadośćuczynienia. Sąd uznał, że doszło do naruszenia jego godności poprzez kwaterowanie w przeludnionych celach.

Inny osadzony otrzymał 8.000 zł. zadośćuczynienia. Naruszenia swojej godności i zdrowia upatrywał w fakcie osadzenia go w celi z osobami palącymi i pozbawienia możliwości wychodzenia na spacery.

W kolejnej sprawie osadzonemu przyznano kwotę 3.000 zł zadośćuczynienia. Do naruszenia jego godności doszło w wyniku osadzenia w zawilgoconej, zagrzybiałej i przeludnionej celi.

Nie otrzymał żądanego zadośćuczynienia osadzony, który naruszenia godności upatrywał w tym, że nie mógł mieć w celi telewizora. Podobnie więzień, który skarżył się, że w celi jest duszno.

Podsumowując, należy stwierdzić, że chociaż sądy ostrożnie podchodzą do spraw o ochronę dóbr osobistych więźniów, warto powalczyć o stosowne zadośćuczynienie. Nie należy przy tym  zapominać o zgromadzeniu odpowiedniego materiału dowodowego, ale to już zupełnie inna historia.

*****

Zobacz także poprzednie artykuły:

Naruszenie tajemnicy korespondencji

Naruszenie nietykalności cielesnej poprzez spoliczkowanie