Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Nachalna windykacja a stalking

Agnieszka Wernik20 lutego 2019Komentarze (0)

Kilka lat temu w  kodeksie karnym pojawiło się przestępstwo stalkingu. Była to nowość, choć obecnie niczym niezwykłym już nie jest. Przepis ten był i jest odpowiedzią na problem różnego rodzaju nękania poszczególnych osób, poprzez np. wykonywanie głuchych telefonów, wysyłanie niechcianych smsów, śledzenie, nachodzenie itp. itd. Zwykle z pojęciem stalkingu kojarzymy sytuacje, gdy ktoś z uporem wartym lepszej sprawy, zadręcza daną osobę różnymi próbami kontaktu, mimo jej wyraźnego sprzeciwu.

Stalking

stalkingStalking może przybierać różną postać. Od zdawałoby się zupełnie niewinnej, jak uporczywe wysyłanie liścików i kwiatów przez byłego narzeczonego, do sytuacji gdy jego następstwem jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie.

Ze stalkingiem w bardziej formalnej odsłonie może spotkać się każdy z nas, a to na skutek praktyk stosowanych przez niektóre firmy windykacyjne, które przekraczają ramy “normalnej windykacji”. O tym, że problem nachalnej windykacji istnieje, nie trzeba nikogo przekonywać.

Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją, gdy wierzyciele miesiącami czy nawet latami zadręczają dłużnika telefonami, smsami, czy wizytami w miejscu zamieszkania i mimo wyraźnego sprzeciwu windykowanego dla tego rodzaju praktyk, nie występują na drogę sądową. Kontynuują windykację, nazwijmy ją “polubowną”, licząc na to, że dłużnik zmęczony ciągłym nagabywaniem, w końcu dług spłaci, a sprawa rozwiąże się bez konieczności ponoszenia kosztów sądowych.

Jak z tym walczyć? Pisałam tutaj, że nachalna windykacja (pod warunkiem, że jest długotrwała i intensywna) może stanowić o naruszenie dóbr osobistych osoby windykowanej, tj. prywatności, wolności czy nietykalności mieszkania. Jeżeli poszkodowany doznał krzywdy w wyniku działań firmy windykacyjnej, może wnosić o zasądzenie stosownego zadośćuczynienia. Kwoty zadośćuczynienia zawsze ustalać należy indywidualnie, aczkolwiek zasądzane w takich sprawach zadośćuczynienia sięgają nawet 10.000 zł.

Nowy typ kwalifikowany przestępstwa stalkingu

To jednak droga cywilna. Tymczasem, jak donosi wczorajszy Dziennik Gazety Prawnej, Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie dużej nowelizacji kodeksu karnego zapowiada stworzenie nowego typu kwalifikowanego przestępstwa stalkingu. Zgodnie z propozycją Ministerstwa, za uporczywe nękanie lub naruszenie prywatności w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności sąd będzie mógł wymierzyć karę do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Do uznania danego działania za przestępcze konieczne będzie więc łączne zaistnienie takich okoliczności jak:

  • uporczywość nękania
  • wzbudzenie zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności
  • działanie w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności

Czym jest “uporczywe nękanie”, “wzbudzenie zagrożenia” czy “istotne naruszenie prywatności”? To pojęcia niezdefiniowane w kodeksie, a więc zawsze podlegające indywidualnej ocenie w każdej sprawie.

Z pewnością nieodzownym warunkiem karalności za tego typu czyny jest wyraźny sprzeciw osoby nachodzonej dla dalszych prób kontaktu. W praktyce dopiero po pewnym czasie dane działanie będzie można kwalifikować jako stalking. Chodzi bowiem o to, aby zaktualizowała się przesłanka “uporczywości”. Jeżeli bowiem dłużnik oświadczy, że nie życzy sobie dalszego nagabywania, wierzyciel powinien odstąpić od dalszej windykacji i wystąpić na drogę sądową. To teoria. Praktyka jest często zupełnie inna.

Jeśli więc wierzyciel zamiast wystąpić na drogę sądową, długotrwale i uporczywie stosuje wobec Ciebie praktyki windykacyjne niezgodne z prawem i etyką, możesz w pierwszej kolejności rozważyć wystąpienie do sądu z pozwem o ochronę dóbr osobistych, żądając nakazania zaprzestania dalszych działań i zapłaty zadośćuczynienia, jeżeli doznałeś krzywdy.

Jeżeli powziąłeś uzasadnione podejrzenie popełniania przestępstwa stalkingu, możesz złożyć w takiej sprawie zawiadomienie. Być może niedługo zaś pojawi się typ kwalifikowany tego czynu karalnego, zakładający, że sprawca stalkingu działa w celu odzyskania wierzytelności. Czyn ten byłby zagrożony surową karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Żądanie zaprzestania dalszych działań windykacyjnych

stalkingPamiętaj jednak, aby zawsze zażądać najpierw zaprzestania dalszych działań windykacyjnych. Najlepiej na piśmie. Nieważne dlaczego nie chcesz spłacić długu. Możesz  uznawać go za bezpodstawny, przedawniony, czy po prostu nie dysponować środkami na spłatę itp. Wierzyciel w takiej sytuacji powinien wystąpić do sądu i zaprzestać nagabywania Cię, skoro sobie tego nie życzysz.

Nie możesz już jednak sobie “nie życzyć” otrzymywania pism sądowych, odpisu pozwu, wezwań na rozprawę, pism w toku postępowania, czy wezwań od komornika. Jakkolwiek nie jest to przyjemne, powoduje stres i zajmuje czas, są to te działania, które są zgodne z prawem. Nie możesz się im przeciwstawić składając pozew, czy zawiadamiając prokuraturę. Inna sprawa, jeśli wierzyciel wystąpił na drogę sądową, ale jednocześnie kontynuuje nachalną windykację. Sprawa sądowa nie jest zaś  zakończona.

Mówiąc o przykładach wierzycieli, którzy świadomi kosztów sądowych dochodzenia należności i odległych terminów z nimi związanych, podejmowali działania nieakceptowalne dla dłużnika, nie  można nie wspomnieć o bogatej praktyce Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  w tej materii. Niejednokrotnie zdarzyło się, że UOKiK nakładał kary finansowe na firmy windykacyjne w związku z ich działaniami naruszającymi dobre obyczaje. Zarzutami kierowanymi wobec wierzycieli były m.in. zarzuty naruszenia prywatności i wzbudzania u dłużnika lęku.

Podsumowanie

Podsumowując, dłużnicy  – chociaż często nie są tego świadomi – już dziś dysponują arsenałem środków do radzenia sobie z windykacją, która przybiera formy działań niezgodnych z prawem i etyką, jak choćby:

  • powództwo o ochronę dóbr osobistych,
  • zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa stalkingu (a za chwilę typu kwalifikowanego stalkingu)
  • poinformowanie UOKiK

Rzadko jednak z nich korzystają. Należy więc upowszechniać wiedzę w tej materii.

Nie sądzę więc aby nowy typ kwalifikowany przestępstwa stalkingu zmienił wiele w procedurach wyspecjalizowanych firm windykacyjnych. Wysoka sankcja, 8 lat pozbawienia wolności, robi jednak wrażenie. Dotyczyć to jednak będzie tylko najbardziej drastycznych przypadków zastosowanych metod windykacji. Jakich? Zobaczymy w praktyce.

****

Inne moje artykuły:

Jak radzić sobie z nachalną windykacją

Pozew o zniesławienie

Kiedy świadek kłamie w sądzie

Agnieszka Wernik17 lutego 2019Komentarze (0)

Czy świadek wie, co go czeka za składanie fałszywych zeznań? – pyta Sąd

Tak, wiem Wysoki Sądzie, obiecano mi samochód – odpowiada świadek

Branżowy żarcik, chociaż sprawa składania przez świadków fałszywych zeznań w sądzie jest poważna i mimo zagrożenia surową karą, staje się normą.

Do wpisu tego natchnęła mnie sytuacja która niedawno miała miejsce w sądzie. Świadek opisywał przebieg pewnego zdarzenia, istotnego w sprawie. Opisał zdarzenie pocąc się przy tym i rozglądając nerwowo po sali. Za chwilę na pytania dotyczące szczegółów sytuacji, w której rzekomo brał udział, opowiedział tę samą historię z istotnymi jednak zmianami. Na pytanie Sądu jak to w końcu było… po raz trzeci zmienił wersję wydarzeń, aby na końcu przyznać wreszcie z rozbrajającą szczerością, że zupełnie nie wie jaki przebieg miało zdarzenie… “Poddaję się” – oświadczył, ku zdumieniu wszystkich obecnych na sali.

świadek kłamieO tym jak niebezpieczne może być kłamstwo w sądzie, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Fałszywe zeznania mogą doprowadzić do skazania osoby niewinnej, dać alibi oszustowi, doprowadzić do odebrania władzy rodzicielskiej itp. W efekcie sala sądowa staje się miejscem bezwzględnej walki pomiędzy stronami z pominięciem wszelkich reguł, zamiast realizacji procesu sprawiedliwości.

Czy można coś na to poradzić?

Dużo zależy od sądu. Są sędziowie którzy swoją postawą, sposobem bycia, sposobem wyrażania się, budzą szacunek u przesłuchiwanego. Samo pouczenie świadka o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań wypowiedziane jest w taki sposób, że niesie ze sobą odpowiedni ładunek psychologiczny. Jeśli widać, że świadek kluczy, doświadczeni sędziowie potrafią przerwać przesłuchiwanemu i przypomnieć o grożącej odpowiedzialności karnej, czy wytknąć świadkowi nieścisłości. To zwykle działa i naprowadza świadka na właściwe tory.

Czasem jednak jest i tak, że pouczenie jak i samo przesłuchanie, przeprowadzane jest sztampowo, beznamiętnie, takim tonem, że świadek sam nie wie czy i o czym był pouczony.

Inna sprawa jeśli mamy do czynienia ze świadkiem – cwaniakiem, który nikogo i niczego się nie boi. Był już przesłuchiwany wielokrotnie przed sądem, kłamał nie raz i nie poniósł z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, więc i teraz nie ma oporów przed składaniem fałszywych zeznań. Wtedy żadne pouczenia czy przyrzeczenia nie zadziałają, co nie oznacza wcale, że sąd uzna zeznania takiego świadka za wiarygodne.

Należy pamiętać, że sąd ustala stan faktyczny w każdej sprawie w oparciu o cały zebrany materiał dowodowy. Jeśli więc wiemy, że świadek X będzie zeznawał fałszywie, należy zatroszczyć się o to, aby w procesie znalazły się dowody przeciwne, podważające wiarygodność zeznań takiego delikwenta. Istotne jest też jego odpowiednie przesłuchanie, tak aby wyłapać ewentualne nieścisłości.

Nie zapominajmy przy tym, że czasem mniej znaczy więcej. Nie pytaj, bo dopytasz – mawiają czasami zawodowi pełnomocnicy i jest w tym dużo prawdy.

Odpowiedzialność karna za składanie fałszywych zeznań

świadek kłamieA skoro już mowa o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, to należy zdawać sobie sprawę z tego, że ten kto składa fałszywe zeznanie mające służyć za dowód w sprawie, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Ta surowa kara ma zapewniać wiarygodności ustaleń dokonywanych w postępowaniu, a co za tym idzie chronić trafność wydawanych orzeczeń. Warunkiem poniesienia odpowiedzialności na podstawie tego przepisu jest uprzedzenie zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania albo odebranie przyrzeczenia.

Nie ma znaczenia to, czy  fałszywe zeznanie miało wpływ na rozstrzygnięcie. Liczy się sam fakt.  Przestępstwo to może być popełnione zarówno przez działanie, jak i zaniechanie (“zatajenie prawdy”).

Przestępstwa tego nie mogą dopuścić się podejrzany czy oskarżony. Składają oni bowiem wyjaśnienia, a nie zeznania. Co za tym idzie, podmiotem przestępstwa są głównie świadkowie, chociaż mogą to być też biegli, rzeczoznawcy lub tłumacze, jeśli przedstawią oni fałszywą opinię, ekspertyzę lub tłumaczenie mające służyć jako dowód w sprawie.

Biegli, tłumacze i rzeczoznawcy, którzy przedstawią sądowi fałszywą opinię lub tłumaczenie karani są dużo surowiej niż “zwykły” świadek. Ustawa przewiduje bowiem karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Statystyki

A jak to wygląda w praktyce? Odkąd w 2016 r. podwyższono wymiar kary za tego rodzaju czyny z 3 do 8 lat pozbawienia wolności, powoli rośnie liczba wyroków skazujących za składanie fałszywych zeznań mających służyć za dowód w postępowaniu.  Większa jest też niewątpliwie aktywność sędziów, którzy coraz częściej zawiadamiają prokuratura o podejrzeniu popełnienia tego rodzaju przestępstwa. Również prokuratorzy rzadziej takie sprawy umarzają.

Należy pamiętać, że skazanie za składanie fałszywych zeznań jest zawsze dużą dolegliwością. Dlaczego? Chociażby ze względu na fakt, że informacja o skazaniu zostanie wprowadzona do Krajowego Rejestru Karnego (KRK). Do KRK dostęp zaś ma dość szeroki krąg podmiotów, jak choćby organy państwa polskiego (zarówno centralne, jak i jednostek samorządu terytorialnego), a także sądy, prokuratorzy i Policja. Uprawnionymi do uzyskania informacji z Rejestru będą też pracodawcy, ale tylko w zakresie niezbędnym do zatrudnienia pracownika, co do którego z przepisów ustawy wynika wymóg niekaralności. 

Podsumowanie

W sądzie nie warto kłamać, gdyż konsekwencje takiego zachowania mogą skutecznie skomplikować nam życie. Czasami mam nieodparte wrażenie, że świadkowie zainspirowani prawniczymi serialami telewizyjnymi, przychodzą do sądu jak do teatru. Dramatyzują, opowiadają o sytuacjach w których nie uczestniczyli, mówią o czymś, o czym nie mają wiedzy, ale “tak im się wydaje”, obciążają zeznaniami raz jedną raz inną osobę.

Nie tędy droga. Fałszywe zeznania to ciężkie uchybienie powadze sądu i zamach na prawidłowość wyrokowania. Mijania się z prawdą w sądzie, nie wolno bagatelizować i prokuratura powinna w tych sprawach przejawiać odpowiednią aktywność, szczególnie w czasach, gdy spada szacunek dla wymiaru sprawiedliwości.

Ciekawa jestem, czy i Czytelnicy bloga spotkali się z przypadkami mijania się z prawdą w sądzie? Jakie to miało konsekwencje?

Do usłyszenia!

*****

Zobacz także:

Pozew o zniesławienie

Odpowiedzialność administratora strony za hejterskie komentarze

Jak już zapewne wiesz, przy przestępstwach prywatnoskargowych (np. zniesławienia czy zniewagi), co do zasady, to na Tobie jako oskarżycielu prywatnym spoczywa obowiązek sporządzenia i popierania aktu oskarżenia przed sądem. To również Ty musisz zgromadzić i przedstawić sądowi materiał dowodowy, jak też ustalić personalia sprawcy.  To dosyć niewdzięczna rola biorąc pod uwagę, że przy przestępstwach ściganych z oskarżenia publicznego wszystkie obowiązki spoczywają na prokuratorze, a Ty co najwyżej możesz przystąpić do sprawy jako oskarżyciel posiłkowy. Nie musisz się zbytnio o nic martwić.

Ponadto może zdarzyć się tak, że pomimo Twoich wysiłków aby pociągnąć sprawcę zniesławienia do odpowiedzialności karnej, sąd po wpłynięciu aktu oskarżenia, skieruje sprawę na posiedzenie i postępowanie umorzy z uwagi na przedawnienia karalności. Może zdarzyć się też sytuacja, gdy sąd umorzy postępowanie z powodu przedawnienia w toku sprawy np. po kilku latach jej prowadzenia albo nawet tuż przed wydaniem wyroku.

Występując zatem jako oskarżyciel prywatny powinieneś zadbać o wiele spraw, w tym o to,  aby prywatny akt oskarżenia wnieść do sądu przed upływem terminów ustania karalności czynu. Jeśli zaś jesteś oskarżony w takim postępowaniu, dobrze sprawdź czy przestępstwo o które Cię oskarżono, już się nie przedawniło. Tutaj akurat z pomocą przychodzi sąd, który zwykle skrupulatnie sprawdza terminy przedawnienia. W końcu sprawa przedawniona, to jedna sprawa mniej do rozpoznania 🙂

Przedawnienie – co to?

Przedawnienie to nic innego jak termin, po upływie którego, sprawcy przestępstwa nie można pociągnąć już do odpowiedzialności karnej. Terminu tego nie można przywrócić czy wzruszyć. Jest to więc termin, który wyznacza maksymalną granicę możliwości wszczęcia postępowania karnego przeciwko sprawcy przestępstwa. Jeżeli prywatny akt oskarżenia zostanie wniesiony po upływie terminu przedawnienia, sąd postępowanie umorzy. Podobnie sąd postąpi w przypadku, gdy termin przedawnienia nadszedł w toku sprawy.

Nie zapomnę sprawy, gdy postępowanie przeciwko Klientowi oskarżonemu (niesłusznie zresztą) o kradzieże luksusowych samochodów w Niemczech, przedawniło się po wielu latach prowadzenia przeciwko niemu postępowania i kilkukrotnym uchylaniu w tym czasie wyroków. Po wydaniu postanowienia u umorzeniu, cieszył się jak dziecko, czemu trudno się dziwić.

I właśnie po to wprowadzono instytucję przedawnienia, która jest, można powiedzieć, przejawem pewnego humanizmu. Sprawca czynu nie może bowiem przez całe życie pozostawać w zagrożeniu wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego czy prowadzenia postępowania w nieskończoność. Oczywiście im przestępstwo “cięższe”, tym termin przedawnienia dłuższy. Są też takie czyny, które w ogóle nie ulegają przedawnieniu. W odniesieniu jednak do przestępstw prywatnoskargowych, jak zniesławienie czy zniewaga, terminy te są następujące:

Terminy przedawnienia przestępstw prywatnoskargowych

umorzenie postępowania przedawnienieZgodnie z art. 101 § 2 k.k., Karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia”.

Powyższe oznacza, że bezwzględnie musisz złożyć prywatny akt oskarżenia w sprawie o np. zniesławienie w terminie 1 roku od dowiedzenia się o osobie sprawcy. W praktyce może to być nieco problematyczne.

Moment ustalenia tożsamości sprawcy a przedawnienie

Przykład 1:

Załóżmy, że do zniesławienia doszło w Internecie w dniu 1 stycznia 2018 r. poprzez opublikowanie komentarza, a Ty nie znasz osoby sprawcy. Po roku poznajesz jednak tożsamość sprawcy, a to na skutek złożenia odpowiedniego wniosku do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który nakazał administratorowi danych udostępnienia Ci personaliów autora zniesławiającego wpisu. Personalia sprawcy poznałeś dnia 10 lutego 2019 r. Czy możesz jeszcze złożyć prywatny akt oskarżenia? Oczywiście tak. Najpóźniej możesz to zrobić do 10 lutego 2020 roku, czyli w okresie jednego roku od momentu, gdy dowiedziałeś się o osobie sprawcy.

Gdybyś poznał jednak personalia sprawcy po upływie 3 lat od dokonania zniesławiającego wpisu (czyli po 1 stycznia 2021 r.), nie będziesz już mógł złożyć prywatnego aktu oskarżenia. Nastąpi przedawnienie czyli ustanie karalności czynu. Błąd! Prywatny akt oskarżenia złożyć możesz zawsze, tyle że sąd postępowanie umorzy:)

Należy więc gromadzić dowody na okoliczność momentu ustalenia tożsamości sprawcy. Mogą okazać się przydatne dla wykazania, że dane osobowe poznałeś później niż miało miejsce samo zdarzenie, a prywatny akt oskarżenia wnosisz w terminie 1 roku od poznania osoby sprawcy. Nie kasuj więc smsów, nagrań czy e-maili w których otrzymałeś stosowną informację. Będą potrzebne w sądzie.

Przedawnienie karalności przestępstwa nie musi jednak oznaczać, że przedawniły się roszczenia o ochronę dóbr osobistych – o tym pisałam tutaj. Terminy roszczeń o ochronę dóbr osobistych (np. dobrego imienia, godności) są jednak bardziej “przyjazne” niż krótkie terminy obowiązujące w prawie karnym w przypadku przestępstw prywatnoskargowych.

Przedawnienie w toku postępowania

Wspominałam, że czyn może się także przedawnić w toku postępowania. Przepis stanowi, że jeżeli w okresie roku od dowiedzenia się przez pokrzywdzonego o osobie sprawcy lub 3 lat od popełnienia przestępstwa wszczęto postępowanie prywatnoskargowe, wówczas karalność przestępstwa ustaje z upływem 5 lat od zakończenia powyższych okresów.

Rozumieć to należy w ten sposób, że jeżeli doszło już do wszczęcia postępowania, bowiem złożyłeś w terminie prywatny akt oskarżenia, wówczas do powyżej wskazanych okresów dolicza się 5 lat.

Przykład 2

Zostałeś zniesławiony na zebraniu przez X w dniu 20 kwietnia 2016 r., a prywatny akt oskarżenia w tej sprawie wniosłeś 6 maja 2016 r. a więc zmieściłeś się w terminie 1 roku od dowiedzenia się o osobie sprawcy. Przedawnienie karalności nastąpi w dniu 20 kwietnia 2022 r. ( w sumie 6 lat od zdarzenia).  Niezależnie od tego na jakim etapie będzie sprawa, sąd wówczas postępowanie umorzy z uwagi na przedawnienie.

Zażalenie na postanowienie o umorzeniu

Jeżeli zdarzy się tak, że sąd wyda postanowienie o umorzenie z uwagi na ustanie karalności przestępstwa, pamiętaj, że na takie postanowienie możesz złożyć zażalenie. Czy warto? To zależy 🙂 Są sprawy, gdy ustalenie terminów początkowych od których liczymy bieg terminu przedawnienia, jest bezdyskusyjne, wynika np. z dokumentów, ze zdarzenia które miało miejsce w konkretnym dniu itp.

Może być jednak też tak, że ustalenie terminu popełnienia czynu czy ustalenia tożsamości sprawcy, budzi wiele wątpliwości. Jeśli sąd niekorzystnie dla Cienie ustali te terminy i na tej podstawie przyjmie, że nastąpiło przedawnienie, wówczas warto rozważyć złożenie takiego zażalenia.

Na złożenie zażalenia masz 7 dni, które liczymy od ogłoszenia postanowienia, jeżeli byłeś na ogłoszeniu obecny. Jeśli nie, termin 7 – dniowy liczymy od doręczenia postanowienia. Zażalenie takie wnosi się do Sądu Okręgowego za pośrednictwem Sądu Rejonowego, który wydał niekorzystne dla Ciebie postanowienie.

Powodzenia!

*****

Zobacz także inne artykuły:

Przedawnienie karalności przestępstwa zniesławienia popełnionego w Internecie

Przedawnienie roszczeń o ochronę dóbr osobistych

Znikoma społeczna szkodliwość a umorzenie postępowania

Pozew o zniesławienie

Prywatny akt oskarżenia

Odpowiedzialność administratora strony internetowej

Prawo do prywatności to ostatnie zagadnienie jakiemu poświęciłam wpis na blogu. Pisałam m.in. o tym, kiedy można publikować w prasie informacje ze sfery życia prywatnego danej osoby. Skupiłam się przede wszystkim na wyrażeniu zgody na publikację informacji prywatnych, wyrażoną przez osobę, której taka publikacja dotyczy. Nie powinno budzić więc wątpliwości, że publikacja informacji ze sfery życia prywatnego jest wówczas zgodna z prawem. O wyjątkach od tej zasady, a konkretnie przekroczeniu granic udzielonej zgody, też już wspominałam.

Mówiąc więc najprościej – wyrażenie zgody na publikację, sprawia, że ewentualne powództwo o ochronę dóbr osobistych będzie oddalone przez sąd. Jednak to, czy udzieliłeś zgody na publikację informacji ze swojej sfery prywatności, będzie musiał udowodnić pozwany. Jeżeli była to tylko zgoda dorozumiana, może mieć z tym nie lada problem.

Wyjątki od zasady zakazu publikacji informacji ze sfery życia prywatnego

prawo do prywatnościDziś chciałabym jednak zwrócić uwagę na drugi (po wyrażeniu zgody) wyjątek od zakazu publikacji informacji ze sfery życia prywatnego. Otóż informacje takie można publikować również wtedy, gdy istnieje bezpośredni związek z działalnością publiczną osoby, w której sferę prywatności następuje ingerencja.

Mało zrozumiałe, prawda? Postaram się wyjaśnić 🙂

Po pierwsze osoba, której dotyczy publikacja, powinna być co do zasady “osobą publiczną”.

Pojęcie to jest bardzo szerokie. Zaliczamy do niego osoby sprawujące funkcje publiczne lub odgrywające rolę w polityce, a więc np. posłów, senatorów, radnych, prezydentów miast, burmistrzów, europosłów, członków organów zarządzających spółek z udziałem Skarbu Państwa, prokuratorów  itp.

Do “osób publicznych” należą też osoby, które odgrywają rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak życie społeczne, kultura i sztuka, na co zwrócił uwagę Sąd Najwyższy w jednym z wyroków. Osobami publicznymi będą więc też aktorzy, muzycy, gwiazdy rozrywki, prezenterzy, czy osoby znane szerszej publiczności w związku ze swoją działalnością medialną (tzw. celebryci).

Równie dobrze jednak “osobą publiczną” może być osoba, która nie cieszy się jakąś szczególną popularnością, jednakże prowadzi taką działalność, w której realizuje się jakiś interes publiczny.

Bezpośredni związek informacji prywatnej z działalnością publiczną danej osoby

No dobrze, to kiedy istnieje ten bezpośredni związek z działalnością publiczną danej osoby, który umożliwia zgodne z prawem opublikowanie informacji z jej życia prywatnego?

W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że „konieczna jest zależność między zachowaniem danej osoby w sferze działalności publicznej a jej zachowaniami w sferze prywatnej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu”.

Polega to na tym, że jeżeli zachowanie w życiu prywatnym rzutuje na wykonywaną działalność publiczną lub może wpłynąć na ocenę kompetencji moralnych koniecznych do sprawowania funkcji publicznej, wówczas nie jest potrzeba zgoda na publikacjęIstnieje bowiem wtedy bezpośredni związek z działalnością publiczną danej osoby.

Przyjmuje się więc, że tego typu informacje można publikować. Ich przemilczenie byłoby bowiem szkodliwe. Opinia publiczna ma bowiem prawo wiedzieć, czy np. osoby sprawujące funkcje publiczne, prezentują właściwe postawy społeczne.

Bezpośredni związek – kiedy istnieje. Przykłady.

prawo do prywatnościMożna więc publikować takie informacje z życia prywatnego osoby publicznej jak: przebieg kariery zawodowej i nauki, dane dotyczące stanu cywilnego.

Te informacje, jakkolwiek prywatne, umożliwiają opinii publicznej pozyskanie podstawowych informacji o osobie publicznej.  Na podstawie tychże danych społeczeństwo ma szansę zbudować sobie obraz osoby publicznej, ocenić wiarygodność głoszonych przez nią poglądów, poznać postawy prezentowane w życiu prywatnym. W takich przypadkach istnieje bezpośredni związek informacji prywatnej z działalnością publiczną danej osoby. Publikacja takich informacji będzie więc zgodna z prawem.

Zgodna z prawem będzie publikacja też takich informacji, które mogą wpłynąć na ocenę kompetencji moralnych osoby publicznej do sprawowanej przez nią funkcji. W szczególności chodzić tu będzie o polityków.

Jak wskazał SA w Gdańsku w wyroku z 24.06.2016 r. (I ACz 206/14):

„jeżeli interes obywatela rozumieć, nie jako prawo do posiadania wiedzy o życiu prywatnym i osobistym polityków dla samej satysfakcji ingerowania w ten sposób w ich prywatność, lecz jako wiedzę pozwalającą na weryfikację ich wiarygodności, prawdomówności, konieczną przy dokonywaniu świadomej oceny działalności osoby publicznej w kontekście jej postępowania w życiu prywatnym z prezentowanym publicznie światopoglądem, systemem moralnym i etycznym, dla postrzegania tej osoby przez obywateli, również w kontekście art 61 Konstytucji RP, to pewne informacje o życiu prywatnym osób publicznych nie tylko mogą, ale wręcz powinny być publikowane”

Tutaj można przytoczyć ciekawy przykład pewnego europosła, którego romans z asystentką opisały gazety. Rzecz w tym, że ów polityk lubił wypowiadać się publicznie na tematy rodziny i małżeństwa w kontekście wartości chrześcijańskich. Głosił m.in. poglądy o nierozerwalności związków małżeńskich, konieczności szanowania zasad postępowania głoszonych przez kościół katolicki. Romans z asystentką zaprzeczał tym oficjalnie głoszonym poglądom. Sąd uznał więc, że upublicznienie informacji o romansie, nie było bezprawne.

Brak bezpośredniego związku z działalnością publiczną. Przykłady.

Jeżeli pomiędzy informacją z życia prywatnego osoby publicznej a jej działalnością publiczną nie istnieje bezpośredni związek, bezprawne będzie upublicznienie takich informacji. Taka sytuacja uzasadnia wystąpienie na drogę sądową z powództwem o ochronę dóbr osobistych tj. prawa do prywatności.

Osoby publiczne muszą wprawdzie godzić się ze wzmożonym zainteresowaniem ich życiem prywatnym (mieć tzw. “grubszą skórę”), jednakże ingerowanie w ich prywatność ma swoje granice. Taka ingerencja mająca na celu jedynie pozyskanie wiedzy o ich życiu osobistym czy rodzinnym dla samej satysfakcji jej posiadania, nie może zasługiwać na ochronę prawną.

Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał m.in., że podanie informacji o ciąży aktorki nie miało bezpośredniego związku z jej działalnością publiczną.

W innym wyroku sąd przyjął, że brak było bezpośredniego związku pomiędzy zachowaniem muzyka, który po koncertach korzystał z usług prostytutek, z jego działalnością publiczną, tym bardziej, że muzyk nie afiszował się ze swoim pożyciem intymnym, ani też nie czynił z niego elementu twórczości. Publikacja informacji była więc bezprawna i uzasadniała uwzględnienie powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Jak wskazano  w orzeczeniu :

„powód korzystał z usług agencji jako osoba prywatna i czynił to po pracy, nie upubliczniając tego faktu i nie budując na tym swego wizerunku jako np. artysty skandalisty. Wiele osób mających wyczerpującą czy stresującą pracę po jej zakończeniu w różny sposób »odreagowuje«, co wszak z reguły nie jest bezpośrednio związane z ich działalnością publiczną”.

Podsumowanie

Na koniec zaznaczyć należy, że to na pozwanym (podmiocie który upublicznił informację prywatną) ciąży obowiązek wykazania, że istniał związek między tą informacją a działalnością publiczną bohatera artykułu, który zwalnia go od odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Ciężar dowodu jest więc znowu korzystanie rozłożony dla powoda, który nie musi udowadniać braku istnienia takiego związku. W praktyce związek taki ( i to związek bezpośredni) trudno udowodnić. Z drugiej strony sądy mogą tym chętniej ustalać istnienie związku opublikowanej informacji z życia prywatnego z działalnością publiczną, jeżeli publikacja informacji  wpływa na ocenę postawy moralnej osoby sprawującej funkcję publiczną.

Nie można też zapominać, że publikacja informacji prywatnej powinna służyć ochronie jakiegoś ważnego interesu społecznego, którego wykazanie również leży po stronie pozwanego.

Jeśli masz pytania, chętnie odpowiem 🙂 Wszelkie dane do kontaktu znajdziesz tutaj.

*****

Zobacz także:

Pozew o zniesławienie

Rozpowszechnianie wizerunku osoby fizycznej

Przeprosiny czy kpiny?

Prywatność, w tym prywatność osób medialnych, jest wartością niezwykle cenną, a tym samym chronioną przez prawo. Tymczasem plotkarskie serwisy prześcigają się w publikowaniu informacji dotyczących przebiegu ceremonii ślubnych osób znanych, szczegółów ich rozwodów, domniemanych zdrad, sposobu wychowania dzieci, stosunków rodzinnych i towarzyskich, orientacji seksualnej itp. itd.

Im informacja bardziej sensacyjna, tym lepiej.  To, czy jest prawdziwa, czy nie, schodzi na dalszy plan. Priorytetem jest przyciągnięcie czytelnika, który takiej taniej sensacji poszukuje. Cierpią  na tym oczywiście ci, których publikacje te dotyczą. Artykuł opublikowany raz w Internecie “żyje swoim życiem” powielany przez kolejne serwisy i komentowany (najczęściej wulgarnie) przez setki anonimowych osób.

Tymczasem prawo do prywatności to jedno z podstawowych dóbr osobistych. Czym jest owa prywatność? Zwykle przyjmuje się, że są to informacje dotyczące sfery życia osobistego, rodzinnego czy intymnego. W publikacjach prasowych prawo do prywatności jest najczęściej naruszanym dobrem osobistym, zaraz obok czci.

Przykłady naruszenia prawa do prywatności:

Przykładów naruszenia prywatności jest wiele, poniżej tylko kilka wybranych. Naruszeniem prywatności będzie więc m.in:

  1. przekazanie informacji „(…) o stosunkach ze współmałżonkiem i dziećmi, wykonywaniu władzy rodzicielskiej i stosowanych metodach wychowawczych, roztrząsanie przyczyn rozpadu pożycia małżeńskiego, okoliczności nawiązania nowego związku, narodzin dziecka i dociekanie jego ojcostwa.” (wyrok SA w Warszawie z 12.06.2013 r. I ACa 33/13);
  2. przekazanie informacji o zaciągniętych przez przedsiębiorcę kredytach  (wyrok SN z 5.06.2003 r., II CKN 14/01);
  3. podsłuchiwanie bez wiedzy i zgody, szczególnie, gdy powiązane jest to z naruszeniem innego dobra osobistego – miru domowego (prawa do niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia)” – wyrok SO we Włocławku z 26.01.2015 r., C 295/14,
  4. ujawnienie informacji dotyczących orientacji seksualnej, zmiany płci, przebytych chorób czy operacji.

Prawo do prywatności w publikacjach prasowych

prawo do prywatnościMuszę wyjaśnić, że pisząc o prasie mam na myśli nie tylko gazety w wydaniu papierowym. Tak samo bowiem należy  traktować serwisy internetowe o specyfice prasowej, czy też programy telewizyjne. Prasa to nie tylko gazeta, jak zwykło się myśleć. Pojęcie prasy jest o wiele szersze. Tym samym surowe wymogi dotyczące publikowanych informacji, nakładane przez ustawę Prawo prasowe, dotyczą szerokiej grupy podmiotów publikujących m.in. w Internecie.

Jakie są więc warunki publikowania informacji ze sfery życia prywatnego danej osoby?  Bardzo proste. Osoba ta musi wyrazić zgodę na publikację. Bez zgody można publikować informacje ze sfery życia prywatnego tylko w wypadku, gdy wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.

Brak zgody na publikację, jak też brak związku opublikowanej informacji z życia prywatnego z działalnością publiczną danej osoby, przesądza więc o bezprawności takiego działania i generuje odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

W pozwie skierowanym przeciwko wydawcy, redaktorowi naczelnemu i autorowi artykułu (jeśli nie pozostał anonimowy) żąda się najczęściej usunięcia artykułu, opublikowania przeprosin, zadośćuczynienia. Przykładu takich przeprosin nie trzeba szukać daleko. Od kilku dni wydawca serwisu pudelek.pl publikuje na stronie oświadczenie następującej treści:

PRZEPROSINY
Wydawca i administrator portalu „Pudelek.pl” przeprasza za opublikowanie na łamach Portalu informacji dotyczących szczegółów małżeństwa i rozwodu Pana Macieja Dejczera bez jego zgody, a także nieprawdziwych informacji o rzekomym znęcaniu się przez niego nad byłą małżonką. Informacje te opublikowane zostały z rażącym naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej oraz obowiązujących przepisów prawa.
Http sp. z o.o.

Zgoda uprawnionego na publikację informacji ze sfery życia prywatnego

Jak już wspomniałam osoba, której informacja dotyczy, może wyrazić zgodę na publikację. Wówczas nie ma przeszkód do tego, by podać szczegóły dotyczące sfery jej życia prywatnego w publikacjach prasowych. Jaką formę powinna przybrać taka zgoda? Na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy w wyroku 12.12.2006 r., sygn II CSK 280/16 wskazując, że zgoda jest:

„…aktem woli stanowiącym wyraz świadomości uprawnionego co do przysługującego mu prawa wypowiedzenia się oraz zamiaru zamanifestowania na zewnątrz skorzystania z tego prawa. Nie musi się wyrażać przez zachowania dosłowne, może być dorozumiana, w tym również przez brak sprzeciwu. Jednakże o braku sprzeciwu wyrażającego zgodę można mówić tylko wtedy, gdy istniała okazja do swobodnego wyrażenia sprzeciwu, a mimo to uprawniony w tym zakresie jednoznacznie pozostał bezczynny”.

Zgoda na taką publikację nie musi więc przybierać jednej określonej formy. Może być nawet zgodą dorozumianą. Za taką zgodę należy uznać m.in. zachowanie osób znanych, które zabiegają o zainteresowanie mediów, czy udzielają wywiadów dotyczących swojego życia prywatnego czy intymnego. Tym samym pozbawiają się na własne życzenie części swojej prywatności.

Nawet jednak tak udzielona, dorozumiana zgoda “nie ma jednakże charakteru absolutnego i nie rozciąga się na wszelkie fakty przynależne do sfery życia prywatnego celebryty. Konkretne okoliczności sprawy wskazują, w jakim zakresie osoba taka wyraziła zgodę na publikacje; przekroczenie ram tej zgody rodzi bezprawność” ( SA w Warszawie w wyroku z 29.04.2016 r., I ACa 665/15).

Podsumowanie

Podstawą danej publikacji ujawniającej szczegóły życia prywatnego winna być zgoda udzielona przez osobę zainteresowaną, choćby była to tylko zgoda dorozumiana.

Dążenie do popularności z pomocą mediów i podsycanie zainteresowania swoją osobą poprzez celowe podawanie do wiadomości publicznej pewnych wybranych informacji dotyczących własnej osoby, nie może być utożsamiane z pozwoleniem na pełny dostęp do swojej prywatności.  Przekroczenie ram udzielonej zgody rodzi bezprawność, a tym samym pozwala na dochodzenie swoich praw w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Co istotne, dowód istnienia takiej zgody spoczywa nie na osobie której prywatność naruszono, ale na osobie wkraczającej w sferę prywatną. Ciężar dowodu jest więc rozłożony z korzyścią dla osoby, której dobra osobiste naruszono.

Zgoda na publikację informacji ze sfery prywatności jest jedną z dwóch okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia. Kolejną, jak już wspomniałam wcześniej, jest bezpośredni związek z działalnością publiczną podmiotu, w którego sferę prywatności następuje ingerencja. O tym jednak napiszę szerzej przy innej okazji.

Do usłyszenia!

*****

Zobacz także:

Wysokość zadośćuczynienia za ujawnienie informacji intymnych

Ujawnienie treści prywatnej korespondencji

Odpowiedzialność administratora strony internetowej