Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Sklep

W przeciągu ostatnich dni już kilka osób zadało mi pytanie, co myślę na temat tego, że Marina Łuczenko – Szczęsna przegrała sprawę z „pudelkiem” o dobra osobiste. Już spieszę z odpowiedzią! Nic na ten temat nie myślę, gdyż Marina Łuczenko – Szczęsna żadnej sprawy z pudelkiem nie przegrała…  Jak to nie? Wszędzie przecież o tym piszą – słyszę w odpowiedzi.

Postanowiłam więc wyjaśnić pokrótce o co w tym wszystkim chodzi. Marina Łuczenko - Szczęsna przegrała z pudelkiem

Czy Marina Łuczenko – Szczęsna przegrała sprawę z „pudelkiem”?

Jak wynika z doniesień medialnych, Marina Łuczenko – Szczęsna pozwała wydawcę portalu pudelek.pl o naruszenie dóbr osobistych. Naruszenia swych dóbr osobistych upatrywała przede wszystkim w kilkunastu artykułach opublikowanych na „pudelku,” jak również w kilku komentarzach i zdjęciu. W pozwie zażądała 50 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin na stronie głównej „pudelka”.

Dodatkowo złożyła również wniosek o zabezpieczenie tj. o zobowiązanie wydawcę portalu pudelek.pl do usunięcia – zapewne na czas postępowania – wulgarnych i obraźliwych komentarzy internautów spod artykułów na jej temat.

I ten właśnie wniosek Sąd Apelacyjny oddalił. 

Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że dopóki sprawa główna się nie zakończy, na stronie pudelek.pl będą widoczne komentarze internautów umieszczane pod artykułami dotyczącymi Mariny Łuczenko – Szczęsnej. I tyle!

Nie przesądza to o końcowym wyniku sprawy o ochronę dóbr osobistych.  Sprawa ta cały czas jest w toku i dopiero czas pokaże jak się zakończy.

Zabezpieczenie roszczeń o ochronę dób osobistych

A jak to jest z tym zabezpieczeniem roszczeń o ochronę dóbr osobistych i do czego to zabezpieczenie służy?

Prosty przykład:

Pewien plotkarski portal publikuje na temat znanej polskiej aktorki artykuł, który godzi w dobre imię aktorki, przedstawia ją w złym świetle, opisuje kompromitujące zdarzenie z życia prywatnego aktorki, które rzekomo było jej udziałem  itp. itd.

Aktorka po przeczytaniu artykułu stwierdza, że nie pozwoli się bezkarnie obrażać i decyduje się na wystąpienie z pozwem o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawcy portalu plotkarskiego. Wcześniej jednak wzywa wydawcę do usunięcia artykułu, wskazując, że rażąco narusza jej dobra osobiste – dobre imię, godność, prawo do prywatności. A co robi wydawca? Oczywiście odmawia usunięcia. Prawdę przecież napisano – twierdzi. Dodatkowo powołuje się na wolność słowa, prawo dozwolonej krytyki, społecznie uzasadniony cel publikacji i kilka innych trudnych słów.

Aktorka pozywa wydawcę portalu, ale artykuł nadal jest przecież widoczny w sieci… Proces o ochronę dóbr osobistych potrwa pół roku, rok, półtora, może nawet dwa lata. Czy przez ten czas aktorka musi znosić fakt, że artykuł cały czas jest dostępny w Internecie, że codziennie czyta go kilkaset osób, że musi tłumaczyć się bliższym i dalszym znajomym, a także rodzinie, że zdarzenia w nim opisane są nieprawdziwe?

Wcale nie musi!

Na czym może polegać zabezpieczenie roszczeń o ochronę dóbr osobistych?

Do tego właśnie służy wniosek o zabezpieczenie. W opisanej powyżej sytuacji aktorka może więc np. żądać aby sąd udzielił zabezpieczenia czyli tymczasowej ochrony i zobowiązał pozwanego do usunięcia obraźliwego artykułu na dany okres czasu.

Wniosek o zabezpieczenie można złożyć także przed wniesieniem pozwu o ochronę dóbr osobistych. Jeśli sąd udzieli zabezpieczenia, wyznaczy termin w ciągu którego należy wnieść pozew. Inaczej zabezpieczenie upadnie.

Jeśli więc uzyskasz zabezpieczenie nie będziesz musiał martwić się tym, że w czasie trwania sprawy o ochronę dóbr osobistych, Twoje dobre imię czy godność będą cały czas naruszane, czy że skutki naruszenia Twoich dóbr osobistych będą narastać.

Udzielając zabezpieczenia sąd może nie tylko nakazać usunięcie wpisu czy artykułu. Może również np. zakazać publikowania pewnych informacji, czy zobowiązać pozwanego do zaniechania ich rozpowszechniania itp.

Co istotne, udzielenie zabezpieczenia przez sąd nie przesądza o końcowym wyniku sprawy o ochronę dóbr osobistych.

Dlaczego sąd oddalił wniosek Mariny Łuczenko – Szczęsnej o zabezpieczenie?

Gdybym znała akta sprawy mogłabym bardziej precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Z fragmentów postanowienia Sądu Apelacyjnego publikowanych na „pudelku” można wywnioskować jedynie, że żądany przez powódkę sposób zabezpieczenia Sąd Apelacyjny uznał za nieadekwatny w stosunku do zgłoszonych roszczeń.

Marina Łuczenko – Szczęsna żądała bowiem zabezpieczenia poprzez usunięcie komentarzy internautów umieszczanych pod artykułami na jej temat, gdy tymczasem roszczenia zgłoszone w pozwie o ochronę dóbr osobistych dotyczyły głównie usunięcia konkretnych artykułów.

Może gdyby wniosek o zabezpieczenie był inaczej sformułowany i powódka zażądała  aby w ramach zabezpieczenia sąd zobowiązał wydawcę „pudelka” do usunięcia konkretnych publikacji na czas trwania postępowania, a nie komentarzy pod nimi, rozstrzygnięcie byłoby dla Mariny korzystne?  Możemy się tylko domyślać.

Zniewaga – przykłady

Agnieszka Wernik20 maja 201825 komentarzy

Prawnicze rozważania to nie jest to co Czytelnicy bloga lubią najbardziej. Prawda?

Analiza poczytności postów na blogu prowadzi do wniosku, że największą popularnością cieszą się artykuły dotyczące konkretnych przykładów z orzecznictwa.

Zniesławienie – przykłady”  to najczęściej wyświetlany obecnie wpis na blogu. Dziś więc kilka przykładów wyroków skazujących dotyczących przestępstwa zniewagi.

Zniewaga - przykłady

Jak odróżnić zniesławienie od zniewagi?

To temat rzeka, darujmy więc sobie tutaj szczegółowe jego omawianie (chociaż z pewnością jest to dobry materiał na odrębny artykuł). To co trzeba wiedzieć, to przede wszystkim to, że przy przestępstwie zniewagi, w przeciwieństwie do zniesławienia, niemożliwe jest przeprowadzenie dowodu prawdziwości zniewagi.

Wypowiedzi znieważającej nie można więc zweryfikować w kategoriach prawdy czy fałszu. Najczęściej bowiem zniewaga to wypowiedź słowna, polegająca na użyciu słów powszechnie uznanych za obelżywe, obraźliwe, wulgarne czy ośmieszające.

Czytaj dalej >>>

Rodzina ach rodzina. Jak wieść niesie, z rodziną dobrze, jak jest dobrze, a najlepiej na zdjęciu. Może faktycznie jest w tym ziarnko prawdy? Co nas denerwuje bardziej niż właśnie… rodzina? Chociażby ta przysłowiowa teściowa, z satysfakcją zaglądająca do garnków, komentująca zły ubiór dziecka, przychodząca nie zapraszana (byłam w pobliżu!) akurat w tym momencie gdy w domu bałagan, a obiadu brak? Tak tak, sprawy rodzinne, również z perspektywy  doświadczenia zawodowego, to sprawy w których najwięcej złych emocji.

Ostatnio pojawiły się głosy, że w przypadku rodzinnych awantur bez konsekwencji pozostaną wyzwiska kierowane w stosunku do jednej ze stron konfliktu. Chodziło o użycie słów „suka” i „szmata”, jakie prawdopodobnie padły podczas kłótni między szwagierkami. Media donoszą, komentując wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego, że użycie wulgaryzmów w czasie takiej kłótni nie stanowi naruszenia dóbr osobistych.

Czyżby?

Rodzinne awantury a naruszenie dóbr osobistychrodzinne awantury a naruszenie dóbr osobistych

Przede wszystkim w komentowanej sprawie, powódka, która została zwyzywana przez szwagierkę nie wskazała jakie konkretnie słowa padły w jej kierunku, jak też nie opisała szczegółowo całego zdarzenia.

Strona, która domaga się ochrony prawnej ma obowiązek przytoczyć fakty, które stanowią podstawę powództwa a więc wskazać gdzie, kiedy i w jaki sposób doszło do naruszenia jej dóbr osobistych przez użycie jakich słów, ewentualne podjęcie jakich działań – przypomniał Sąd

Każdy z przesłuchanych świadków prezentował z kolei inną wersję słów skierowanych w stronę powódki.

Mąż powódki zeznał, że pozwana użyła słowa „suko”, siostra powódki zeznała, że padły słowa „kurwo, szmato”. I. A. w ogóle nie przytoczyła słów, które pozwana wypowiedziała. Sama powódka zeznając w charakterze strony opisywała różne sytuacje dotyczące stosunków pomiędzy stronami ale zdarzenia z dnia 17 lipca 2015 r. nie opisała, nie sposób zatem przyjąć, że zachowanie pozwanej odebrała jako naruszające jej godność osobistą.

Ciężar dowodu

Niewątpliwie więc pomiędzy paniami doszło do awantury, niewątpliwie był między nimi silny konflikt. To jednak za mało aby uzyskać  ochronę dóbr osobistych, tj. dobrego imienia czy godności osobistej. W pozwie należy przytoczyć konkretne słowa, konkretne zdarzenia i udowodnić, ze takowe rzeczywiście miały miejsce. To na powodzie spoczywa obowiązek wykazania, że do naruszenia dóbr osobistych doszło. Czy sąd sam ma się domyślać jaki przebieg miała awantura i jak kto kogo nazwał? Chyba nie.

To na powódce ciążył więc obowiązek wskazania i udowodnienia, że użyto wobec niej konkretnych wulgaryzmów, które należy dosłownie przytoczyć (sąd się nie obrazi, nie), a także obowiązek szczegółowego opisania całego zdarzenia.

Skoro tego nie zrobiła, jak może dziwić fakt, że sąd nie uwzględnił powództwa?

Krzyczące w prasie nagłówki typu [„Suki” i „szmaty” podczas rodzinnych kłótni bez konsekwencji] lekko wprowadzają w błąd. Gdyby powódka właściwie sformułowała żądania pozwu, przytoczyła konkretne okoliczności faktyczne i je udowodniła, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że wówczas wyrok byłby pewnie dla niej korzystny.

A skoro mowa o żądaniach pozwu, powódka wnosiła również o to, aby szwagierka przeprosiła ją podczas rozprawy sądowej. Pisałam już o tym (tutaj), że takie żądanie jest absolutnie nieprawidłowe i nie może zostać uwzględnione. Wyrok wydawany jest przecież po zamknięciu rozprawy!

Muszę jednak przyznać, skoro formułowanie takich żądań jest popularne, że uroczyste przeprosiny na rozprawie mogłyby być hmm… spektakularne i satysfakcjonujące. Podczas rozprawy wstaje sąd, wstają strony, wstaje publiczność, a skruszony pozwany wygłasza tekst przeprosin ku satysfakcji powoda. Może należałoby postulować zmianę prawa w tym zakresie? Taką oddzielną rozprawę, już po uprawomocnieniu wyroku, z obowiązkowym stawiennictwem. „Przeprosinowa rozprawa”, to jest myśl 😉

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, sygn. V ACa 1048/17

Pies uwiązany na łańcuchu mającym cały metr (!) długości? Pies zamknięty w kojcu 2×2 metry przez całe swoje życie? Wściekły i zdziczały? Takie i inne przykłady dręczenia zwierząt to niestety cały czas element polskiego krajobrazu.

Są jednak ludzie dla których pies to nie tylko stóż podwórka. To przyjaciel, ba, prawdziwy członek rodziny, po którego śmierci przeżywają klasyczną żałobę. Również sądy zdają się ostatnio zauważać, że człowiek jest w stanie wytworzyć specyficzną więź z psem i żywić do niego głębokie uczucia. Cierpienie zaś po śmierci ukochanego pupila uprawnia do przyznania zadośćuczynienia za śmierć psa, a konkretnej zadośćuczynienia za zerwanie szczególnej i autentycznej więzi jaka łączyła właściciela z ukochanym czworonogiem.

Do takiego przekonania doszedł Sąd Okręgowy w Krakowie.

Co się wydarzyło?

Pies pana Mateusza został pogryziony przez agresywnego psa należącego do pani Jagody. Mimo podjętego leczenia, psa nie udało się uratować. Pan Mateusz w pozwie przeciwko pani Jagodzie domagał się kwoty ponad 8 tys. zł., na którą składały się niezwrócone koszty leczenia, odszkodowanie za utratę psa (koszt nabycia psa tej rasy według cen rynkowych) oraz 5,5 tys. zł. tytułem zadośćuczynienia za śmierć psa, a więc cierpienie psychiczne po utracie pupila.

Najpierw sprawę rozpoznawał Sąd Rejonowy, który oddalił powództwo w zakresie dotyczącym żądanego zadośćuczynienia (5,5 tys. zł). Dlaczego? Sąd uznał, że skoro pan Mateusz żąda odszkodowania za utratę psa, a więc de facto zwrotu kosztów nabycia psa tej samej rasy, to traktował psa jak przedmiot, a nie jak podmiot, czyli członka rodziny.

Nie żąda się ceny nabycia za członka rodziny, uznał więc sąd i nie przyznał zadośćuczynienia za krzywdę pana Mateusza.

Sąd stwierdził również, że pan Mateusz nie wykazał by łączyła go z psem jakaś szczególna więź, a utrata psa wiązała się z wyrządzeniem mu krzywdy. Chociaż pan Mateusz mówił przed sądem, że psa traktował jak pełnoprawnego członka rodziny, „swoje pierwsze dziecko”, sąd nie dał wiary jego twierdzeniom.

Zadośćuczynienie za śmierć psazadośćuczynienie za śmierć psa

Zupełnie inaczej na sprawę spojrzał jednak Sąd Okręgowy!

Przede wszystkim uznał, że „za dobro osobiste człowieka, podlegające ochronie na gruncie prawa cywilnego, może zostać uznana jego więź ze zwierzęciem, w szczególności z psem. Zerwanie tej więzi może wywoływać u człowieka smutek, tęsknotę, poczucie straty. Fakt, że zwierze jest istotą żywą, odczuwającą ból powodować może u człowieka także współczucie i współprzeżywanie doznawanego przez zwierzę cierpienia.

Sąd Okręgowy stwierdził, że sąd pierwszej instancji przywiązał nadmierną wagę do majątkowego charakteru części dochodzonego roszczenia i  stracił z pola widzenia w zupełności ten jej aspekt niematerialny, w sposób nieuprawiony przyjmując, że powód nie wykazał, że z psem łączyła go szczególna relacja.

Tymczasem pan Mateusz wskazywał już w pozwie, że pies był pupilem rodziny, w którego wychowanie włożono wiele pracy i uczucia, do którego przywiązana była cała rodzina, i który uważany był za jej członka.

Faktem jest, że pan Mateusz żądał odszkodowania za śmierć psa, odpowiadającego kosztowi nabycia nowego psa. Z tego żądania nie można jednak wyprowadzić wniosku, że nie traktował on psa jako istoty żywej, do której był przywiązany, ale wyłącznie jak rzecz, czy przedmiot, jak przyjął Sąd pierwszej instancji – uznał Sąd Okręgowy.

Autentyczne i głębokie przywiązanie pana Mateusza do psa potwierdziło nagranie jego zeznań, jakie składał przed Sądem Rejonowym. Kiedy mówił o utraconym psie, łamał mu się głos, był wyraźnie wzruszony, miał trudności z formułowaniem myśli, rozwijaniem swoich wypowiedzi,  które dotyczyły stosunku do psa, jego roli w rodzinie i konsekwencji jego odejścia.

Pies nie „zdechł” tylko „umarł”

Mówiąc o utracie psa pan Mateusz nie posługiwał się potocznym określeniem śmierci zwierzęcia „zdechł”. Używał pojęcia „umarł”, które zarezerwowane jest raczej dla śmierci człowieka. To też – w ocenie Sądu – wskazywało na stosunek pana Mateusza do ukochanego psa i traktowanie go jak pełnoprawnego członka rodziny.

Również lekarz weterynarii, która była przesłuchana w sprawie w charakterze świadka, zwracała uwagę na ogromną determinację pana Mateusza w uratowanie psa, bez względu na koszty i trudności.

Powód wcale nie traktował psa jak przedmiot, uznał więc Sąd Okręgowy i przyznał panu Mateuszowi zadośćuczynienie w wysokości 5 tys. zł.

Nie może ulegać wątpliwości, że pies uważany jest w społeczeństwie za zwierzę szczególne, które towarzyszy człowiekowi. W potocznym odbiorze pies jest symbolem wierności i bezinteresownej przyjaźni, a lojalność i oddanie, jakie okazuje człowiekowi, stanowią część jego naturalnego instynktu, ściśle związanego z ludzkim poczuciem miłości i przyjaźni. Dlatego nie sposób kwestionować tego, że pomiędzy człowiekiem i psem mogą wytworzyć się szczególne relacje, oparte na wzajemnym przywiązaniu.

Podsumowanie

Jeśli więc wydarzyło się nieszczęście i Twój pies z którym łączyła Cię autentyczna relacja, do którego żywiłeś głębokie przywiązanie, poniósł śmierć w wyniku działania osoby trzeciej, możesz żądać nie tylko odszkodowania za jego utratę, zwrotu kosztów leczenia, ale także zadośćuczynienia za Twoje cierpienia psychiczne (krzywdę) związaną z odejściem przyjaciela.

Działanie osoby trzeciej może polegać na różnych zachowaniach. Może to być np. brak nadzoru nad własnym psem.

Ile razy widziałeś swobodnie biegającego wielkiego wilczura bez kagańca i beztroskiego właściciela wesoło sobie spacerującego w pobliżu? Bo ja wiele, wiele razy. A zwyczaj, szczególnie w mniejszych miejscowościach, wypuszczania psa z podwórka bez nadzoru? Niech sobie Puszek przecież pobiega! Fakt, że Puszek waży 25 kg. i rzuca się z upodobaniem na mniejsze zwierzęta, nie robi na właścicielu żadnego wrażenia. Może też być tak, że agresywny pies wydostanie się z nieszczelnego ogrodzenia, czy zerwie się ze smyczy.

Zachowanie osoby trzeciej może polegać też na otruciu Twojego psa, wyrządzeniu fizycznej krzywdy poprzez np. kopanie, uderzenie.

Dla zainteresowanych – wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie, sygn. II Ca 1111/17

*****

Zobacz także:

Czym są dobra osobiste

zniesławienieZostałeś oskarżony o zniesławienie? Z pewnością taka sytuacja nie jest dla Ciebie komfortowa. Sprawa karna, widmo wpisu do Krajowego Rejestru Karnego, poświęcony czas, nerwy, skomplikowane postępowanie dowodowe… Pamiętaj jednak, że nawet jeśli doszło do popełnienia przestępstwa zniesławienia, nie zawsze poniesiesz z tego tytułu konsekwencje prawno – karne. Są bowiem sytuacje, gdy Twój czyn nie będzie uważany za bezprawny.

Zniesławiający zarzut został podniesiony niepublicznie i jest prawdziwy

Nie ma przestępstwa zniesławienia gdy zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.

Prawdziwy czyli zgodny z obiektywną rzeczywistością. Nie wystarczy Twoje przekonanie, że zniesławiający zarzut, który podniosłeś jest prawdziwy. Osoby które podnoszą kłamliwe, zniesławiające zarzuty, a następnie bronią się twierdząc, że były przekonane o ich prawdziwości, nie unikną odpowiedzialności karnej.

Co ważne, ciężar dowodu, że postawiony zniesławiający zarzut jest prawdziwy, ciąży na oskarżonym o zniesławienie. To oskarżony musi więc dowieść w postępowaniu karnym, że zniesławiający zarzut który postawił, był prawdziwy. Jeśli oskarżony zaniecha prób udowodnienia, że zarzut który postawił był prawdziwy albo pomimo podjęcia takich prób pozostaną wątpliwości co do prawdziwości zarzutu, wówczas sąd nie będzie rozstrzygał wątpliwości na korzyść oskarżonego. Uzna po prostu, że oskarżony nie udowodnił prawdziwości zarzutu i wymierzy mu stosowną karę.

Wniosek? Zanim podniesiesz zniesławiający zarzut dobrze się zastanów, czy w razie procesu karnego będziesz umiał dowieść obiektywnie jego prawdziwości. Samo Twoje subiektywne przekonanie, że masz rację i napisałeś czy powiedziałeś prawdę, nie uchroni Cię przed odpowiedzialnością karną.

A kiedy sprawca zniesławienia działa niepublicznie? Wtedy gdy podniesiony przez sprawcę zniesławiający zarzut nie jest dostępny bliżej nieokreślonej liczbie osób. Aby więc uznać, że do zniesławienia doszło niepublicznie, zniesławiający zarzut musi być skierowany do określonego kręgu osób, z których to osób każdą można zidentyfikować. Nieważne ile tych osób jest. Do niepublicznego zniesławienia może dojść np. podczas spotkania biznesowego, towarzyskiego. Sąd Najwyższy wskazał również, że zarzut uczyniony podczas rozprawy rozwodowej odbywającej się przy drzwiach zamkniętych jest zarzutem uczynionym niepublicznie.

Jeśli więc zniesławiający zarzut został uczyniony niepublicznie i jest prawdziwy, nie poniesiesz z tego tytułu odpowiedzialności karnej.

Zniesławiający zarzut został podniesiony publicznie i jest prawdziwy

Nie poniesie odpowiedzialności również ten, kto podnosi publicznie prawdziwy, zniesławiający zarzut, pod warunkiem, że zarzut ten dotyczy:

  1. postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
  2. służy obronie społecznie uzasadnionego interesu

W przeciwieństwie więc do zarzutu uczynionego niepublicznie, aby uniknąć odpowiedzialności za zniesławienie uczynione publicznie, oprócz tego że zarzut musi być prawdziwy, konieczne jest spełnienie jeszcze dodatkowych warunków.

Zniesławiający zarzut ma publiczny charakter wówczas, gdy może się z nim zapoznać bliżej nieokreślona liczba osób. Z publicznym zniesławieniem będziemy więc mieć do czynienia w przypadku np. zamieszczenia zniesławiających wpisów w Internecie, artykule prasowym, w programie telewizyjnym, audycji radiowej.

Ad. 1

Wyłączona więc  jest bezprawność czynu jeśli publicznie podniesiony zniesławiający zarzut jest prawdziwy i dotyczy postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną.

osoba piastująca funkcję publiczną narażona jest – co stanowi zjawisko naturalne w każdym państwie demokratycznym – na wystawienie swoich poczynań pod osąd opinii publicznej i musi liczyć się z krytyką swojego postępowania, która to krytyka jest społecznie pożyteczna i pożądana, jeżeli podjęta została w interesie publicznym i ma cechy rzetelności oraz rzeczowości – a jednocześnie nie przekracza granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Granic tych nie da się ogólnie wyznaczyć, ponieważ określają je niepowtarzalne okoliczności konkretnej sprawy” – zwrócił uwagę Sąd Najwyższy

Pamiętać należy, że krytyka osoby pełniącej funkcję publiczną nie może zmierzać wyłącznie do poniżenia takiej osoby, czy np. wynikać z chęci zemsty. Musi też dotyczyć postępowania takiej osoby związanego z pełnioną przez nią funkcją publiczną, a nie dotyczyć jej właściwości czy cech.

Jeśli więc publicznie krytykujemy postępowanie osoby pełniącej publiczną funkcję i podnosimy lub rozgłaszamy co do tego prawdziwe zarzuty, nie poniesiemy z tego tytułu odpowiedzialności karnej.

Ad. 2

Jeżeli osoba przeciwko której podnosimy publicznie prawdziwy zniesławiający zarzut nie pełni funkcji publicznej, do wyłączenia bezprawności czynu konieczne jest działanie w celu obrony społecznie uzasadnionego interesu. Chodzi tu o taką publiczną krytykę, która jest użyteczna dla społeczeństwa.

Jeśli więc publicznie krytykujemy działalność danej organizacji, a celem podniesienia zniesławiającego zarzutu jest chęć poprawy działalności tej organizacji, a nadto zarzut jest prawdziwy, wówczas wyłączona jest bezprawność takiego czynu. Nie poniesiemy odpowiedzialności karnej z tytułu zniesławienia.

Zniesławiający zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego

Z publicznej krytyki sfera życia prywatnego i rodzinnego w zasadzie powinna być wyłączona. Wyjątkiem jest sytuacja gdy ujawniamy publicznie fakty z tej sfery zmierzając jednocześnie do zapobieżenia przestępstwu godzącemu w szczególnie cenne dobra człowieka.

Jeśli publicznie podniosłeś zniesławiające zarzuty dotyczące życia prywatnego czy rodzinnego, w zasadzie nie będziesz mógł dowodzić przed sądem, że były one prawdziwe, z wyjątkiem sytuacji, w której ujawnienie tych faktów ma zapobiec niebezpieczeństwu godzącemu w życie lub zdrowie człowieka albo demoralizacji małoletniego.

Jeśli więc podnosisz zarzut, że X znęca się fizycznie i psychicznie nad  swoimi dziećmi i żoną, wówczas będziesz mógł dowodzić przed sądem, że wygłoszone przez Ciebie twierdzenia były prawdziwe, bowiem podniesiony zarzut miał na celu zapobiegnięcia niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia ludzkiego.

Jeśli jednak pomawiasz X o to, że mimo iż jest żonaty, utrzymuje stosunki pozamałżeńskie z innymi kobietami, nie będziesz mógł dowodzić przed sądem, że miałeś rację. Ujawnienie takiego faktu nie miało bowiem na celu zapobiegnięcie niebezpieczeństwu godzącemu w życie lub zdrowie człowieka albo demoralizacji małoletniego.

Dozwolona krytyka

Nie poniesiesz odpowiedzialności za zniesławienie również w przypadku gdy korzystasz z przysługujących Ci praw np. składasz skargę do sądu, pozew, odpowiedź na pozew, zażalenie, sprzeciw, zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa etc. Jeśli Twoim zamiarem nie jest naruszenie godności osobistej lub dobrego imienia, a ponadto gdy nie przekroczyłeś granic rzeczywistej potrzeby, bezprawność czynu jest wyłączona.

Nie stanowi karalnego zniesławienia również np. krytyka dzieł artystycznych bądź naukowych. Krytykuj jednak dzieło, a nie te cechy autora, które z dziełem nie mają nic wspólnego.

*****

Reasumując, nigdy nie działaj pochopnie czy impulsywnie. Zastanów się, czy zarzuty które wygłaszasz są prawdziwe i czy jesteś w stanie udowodnić to przed sądem. Domysły nie wystarczą. Nie rozgłaszaj, że np. burmistrz wziął łapówkę, jeśli nie został za to skazany wyrokiem karnym. Jeśli jednak „mleko się rozlało” i oskarżono Cię o zniesławienie, nie pozostawaj bierny w trakcie postępowania karnego. Udowodnij, że podniesione zarzuty były prawdziwe. Zależy to oczywiście od okoliczności konkretnej sprawy, ale zwykle nie jest to proste. Konieczne może okazać się skorzystanie z pomocy adwokata.

Zwróć uwagę na sposób podniesienia zarzutu tj. czy czynisz to publicznie czy niepublicznie. Jeśli zarzut podnosisz publicznie, pamiętaj o dodatkowych przesłankach (oprócz prawdziwości zarzutu), które ewentualnie mogą uwolnić Cię od odpowiedzialności za zniesławienie.

Unikaj podnoszenia zarzutów dotyczących życia prywatnego czy rodzinnego innych osób. Zwróć uwagę na ograniczenia dowodowe dotyczące tej sfery.