Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Sklep

Kwestia wysokość zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych (czy potocznie zadośćuczynienia za zniesławienie) budzi wiele emocji. Nie ma konkretnych „widełek”, które wskazywałyby (chociaż w przybliżeniu), jakiej wysokości zadośćuczynienie będzie adekwatne do konkretnego naruszenia dóbr osobistych. Generalnie zasada jest taka: im większe naruszenie, im większa krzywda, tym większe zadośćuczynienie. Wysokość zadośćuczynienia powinna być zatem adekwatna do stopnia naruszenia dób osobistych, o czym zresztą pisałam tutaj.

Wiele osób pyta mnie jednak o konkretne przykłady. Przygotowałam więc zestawienie co ciekawszych przypadków naruszenia dóbr osobistych, skupiając się przede wszystkim na rażących naruszeniach życia  intymnego i prywatnego. Przykłady te dobrze obrazują bowiem zróżnicowanie wysokości przyznawanego zadośćuczynienia w zależności od stopnia naruszenia dóbr osobistych.

Ponadto przypadki bezprawnego ujawniania informacji z życia intymnego są, wbrew pozorom, bardzo częste. Dzieje się tak w sytuacjach chęci dokuczenia drugiej stronie, zdyskredytowania jej, upokorzenia i poniżenia. Ważne żeby pamiętać, że w takich sytuacjach nie można pozostać biernym. Nie wolno publikować informacji z czyjegoś życia prywatnego czy intymnego bez zgody osoby zainteresowanej. Trochę inaczej sprawa się przedstawia gdy informacja z życia prywatnego wiąże się bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby, o czym pisałam tutaj.

Ale do rzeczy!

wysokość zadośćuczynienia

1. Zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł.

Takie zadośćuczynienie otrzymała kobieta, której wizerunek utrwalono podczas czynności seksualnej.

Para poznała się na portalu randkowym, a ich relacje ograniczały się do kontaktów seksualnych. Podczas jednego z takich spotkań mężczyzna nagrał partnerkę w trakcie czynności seksualnej. Nagranie bez wiedzy i zgody kobiety przesłał koledze, kolega kolegom i tak nagranie trafiło do serwisu erotycznego. Tam oczywiście mogła się z nim zapoznać nieograniczona liczba użytkowników. Kobieta o fakcie dowiedziała się od swego syna. Wcześniej z filmikiem zapoznało się wielu jej znajomych.

Oczywiście doszło tym samym do rażącego naruszenia dóbr osobistych, które podlegają szczególnej ochronie – przede wszystkim życia intymnego, ale również wizerunku i czci.

Kobieta pozwała mężczyznę, który nagrał film, o ochronę dóbr osobistych. Koniec końców przyznano jej zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł. Biorąc pod uwagę stopień naruszenia jej dóbr osobistych, kwotę tę z pewnością uznać należy za adekwatną. Ponadto mężczyzna tak nakręcił filmik, że nie można go było na nim rozpoznać. Tym samym chronił swoją tożsamość, nie widząc przeszkód do ujawnienia tożsamości swojej partnerki, co budzi szczególną dezaprobatę i nie może być akceptowane w społeczeństwie. Przy przyznawaniu kobiecie zadośćuczynienia nie miało znaczenia, że mężczyzna przesłał filmik tylko jednej osobie.

Sądy zauważyły również, że kobieta może dochodzić odrębnego zadośćuczynienia od mężczyzny, któremu pozwany przesłał nagranie. To w wyniku jego działań filmik trafił na portal erotyczny.

2. Zadośćuczynienie w wysokości 80 tys. zł

Zadośćuczynienie w wys. 80 tys. zł. zostało zasądzone na rzecz Justyny Steczkowskiej od „Super Expressu” za publikację jej nagich zdjęć z jej wypoczynku na tureckiej Riwierze. Dobra osobiste naruszone w ten sposób to z pewnością prywatność i życie intymne.

3. Zadośćuczynienie w wysokości 30 tys. zł.

Zadośćuczynienie w wys. 30 tys. zł. zostało zasądzone na rzecz kobiety, o której były mąż prowadził blog na którym publikował intymne szczegóły jej życia i zamieszczał przerobione zdjęcia. Powódka była znana w środowisku ze względu na powiązania zawodowe z branżą artystyczną.

Byli małżonkowie nie byli w najlepszych stosunkach. Mężczyzna założył dwa blogi na których publikował m.in. informacje z życia prywatnego i intymnego byłej żony, w tym rzekomych związków z innymi osobami, relacji intymnych, sugestii, że powódka nie była pozwanemu wierna oraz że prowadzi rozwiązły tryb życia i trwoni cudze pieniądze, jak też informacji, że w zamian za współżycie poszukiwała sponsorów dla realizacji swoich planów artystycznych oraz że przeznaczała alimenty dla córki na ten cel.

Na blogu dodawał też zdjęcia na których przedstawiał kobietę np. na miotle, z doklejonymi świńskimi uszami, ze żmiją.

Wskazaną zawartość blogów pozwany przesyłał do znajomych kobiety, współpracowników, do dziennikarzy, jak też do koleżanek małoletniej córki stron.

Dobra osobiste, które zostały naruszone działaniami pozwanego, to oczywiście życie intymne i prywatne, wizerunek i cześć.

Kobieta pozwała byłego męża o ochronę dóbr osobistych. Oprócz zakazu publikowania zniesławiających treści w przyszłości, sąd przyznał jej również od byłego męża zadośćuczynienie na poziomie 30 tys. zł.

4. Zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł.

Zadośćuczynienie w wys. po 20 tys. zł. zostało zasądzone na rzecz ojca i jego syna, za ujawnienie orientacji seksualnej.

Ojciec samotnie wychowywał małoletniego syna. Ponadto żył w związku homoseksualnym. Mężczyźni (ojciec z synem oraz  partner ojca) mieszkali wspólnie w lokalu komunalnym wynajmowanym przez partnera ojca. Syn nie znał charakteru związku pomiędzy mężczyznami. Ojciec nie wyjawił tego faktu synowi, mając na uwadze jego młody wiek. Przewidywał jednak, że ta sytuacja kiedyś nastąpi. Miał zamiar odpowiednio przygotować syna na wyjawienie mu prawdy.

Kiedy partner ojca zmarł, ojciec podjął kroki aby wstąpić w stosunek najmu lokalu komunalnego, w którym zamieszkiwali. W tracie postępowania administracyjnego przeprowadzono wywiad środowiskowy, w trakcie którego przesłuchano dwóch sąsiadów. Ostatecznie odmówiono mu nawiązania stosunku najmu.

Ojciec zwrócił się do radnego o pomoc w załatwieniu tej sprawy. Opisał swoją sytuację w piśmie. Radny sporządził interpelację, załączył do niej pismo ojca i wysłał do Prezydenta Miasta. Następnie na stronie miasta została zamieszczona interpelacja posła i…. pismo ojca, w którym wskazane były m.in. jego dane osobowe, orientacja seksualna, nazwisko partnera, stanowisko świadków etc. Nie dokonano anonimizacji tych wrażliwych danych. Ewidentnie komuś zabrakło wyobraźni…

Po publikacji zarówno ojciec, jak i jego syn byli szykanowani, narażeni na uszczypliwe uwagi. Zniszczony został samochód ojca. Osoby, które go zdemolowały wykrzykiwały hasła „pedały do gazu”. Sąsiedzi przestali mówić mu „dzień dobry”. Od syna odwrócili się koledzy, wyśmiewali go.  Musiał zmienić klasę. Stał się apatyczny, stracił chęć do nauki. Obaj musieli korzystać z pomocy psychologów i psychiatrów. Ostatecznie ojciec i syn przeprowadzili się do innego miasta.

Niewątpliwie w sprawie doszło do rażącego naruszenia dóbr osobistych, które podlegają szczególnej ochronie – przede wszystkim życia intymnego i prywatnego, ale również czci, prawa do ochrony danych osobowych.

Zarówno ojciec, jak i syn wytoczyli powództwo  ochronę dóbr osobistych. Każdemu z nich przyznano zadośćuczynienie w wysokości po 20.000 zł.

Podsumowanie

Na podstawie podanych przykładów widać na jakim poziomie zasądzane są zadośćuczynienia w sprawach, w których nastąpiło naruszenie szczególnie chronionych dóbr osobistych, takich jak życie prywatne i intymne. Należy jednak mieć na uwadze, że zawsze każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie i zadośćuczynienie zasądzone w jednej sprawie wcale nie musi przełożyć się na wysokość zadośćuczynienia w innej, nawet podobnej sprawie. Niemniej przykłady te stanowią pewną wskazówkę, z której warto korzystać, chcąc określić wysokość dochodzonego zadośćuczynienia.

Nagrywanie rozmów i wykorzystywanie ich w procesach sądowych zawsze budziło i budzi wiele wątpliwości. Problem w szczególności dotyczy sytuacji, gdy do nagrania dochodzi bez wiedzy i zgody rozmówcy. Zagadnieniem tym zajął się Sąd Najwyższy i w styczniu 2018 r. wydał wyrok (I CSK 292/17), który wywołał lawinę komentarzy. Sąd Najwyższy stanął bowiem na stanowisku, że nagrywanie rozmów bez wiedzy i zgody rozmówcy, może naruszać jego dobra osobiste w postaci swobody wypowiedzi i prywatności (poufności).

Sprawa pokrótce przedstawiała się następująco: Pracownik spółki spodziewał się wypowiedzenia mu umowy o pracę. Kiedy zaproszony został na rozmowy w przedmiocie ustalenia warunków zakończenia współpracy, postanowił rozmowy te nagrać „aby w emocjach, które wiążą się z tego typu rozmowami, nie zapomnieć szczegółów rozmowy.” Na żadnym etapie rozmów nie poinformował osób uczestniczących w spotkaniu o tym, że nagrywa rozmowy.

Pracownik nie zamierzał wykorzystywać nagrania. Okazało się jednak, że warunki rozwiązania umowy ustalone na spotkaniu, różnią się od tych zawartych w pisemnym porozumieniu. Zgłosił więc dowód z nagrania w postępowaniu toczącym się przed sądem pracy. Ostatecznie jednak dowód ten wycofał. Sąd zatem nagrania nie wykorzystał.

Pracodawca dowiedziawszy się o istnieniu takiego nagrania, wystąpił jednak do sądu z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Domagał się przeprosin na piśmie, zniszczenia nagrania i wszystkich jego kopii, a także wpłaty na cel społeczny w wys. 50.000 zł.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo, wskazując, że pracodawca nie wykazał aby doszło do naruszenia dóbr osobistych, ani też aby doszło do rozpowszechnienia nagrania. Takie same stanowisko zajął też Sąd Apelacyjny.

nagrywanie rozmów

Nagrywanie rozmów bez wiedzy rozmówcy

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Co ciekawego zauważył Sąd Najwyższy?

Potajemne nagrywanie rozmówcy narusza dobro osobiste w postaci swobody wypowiedzi oraz sferę prywatności rozmówcy, a w przypadku osób prawnych sferę poufności, które powszechnie uznawane są w literaturze za wartości szczególnie chronione. Dokonywanie potajemnego nagrywania innych osób jest powszechnie nieakceptowane w społeczeństwie i stanowi działanie zasługujące na dezaprobatę”

Sąd wskazał również, że nie doszło wprawdzie do rozpowszechnienia nagrania, czy uczynienia z niego „niewłaściwego użytku”, jednak ochrona dóbr osobistych przysługuje już w razie samego zagrożenia dóbr osobistych (np. ryzyko ujawnienia nagrania w przyszłości), a nie tylko w przypadku dokonanego już naruszenia.

Podsumowując wywody Sądu Najwyższego należałoby zatem wskazać, że już samo nagrywanie rozmowy bez wiedzy i zgody rozmówcy może naruszać jego dobra osobiste w postaci:

  1. swobody wypowiedzi
  2. prywatności rozmówcy (poufności)

Pozwany chcąc uniknąć odpowiedzialności musiałby wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa, wykonywanie prawa podmiotowego, zgodę pokrzywdzonego oraz działanie w ramach ochrony uzasadnionego interesu.

Wobec stanowiska Sądu Najwyższego sprawa wróci do ponownego rozpoznania. Zapewne pozwany o ochronę dóbr osobistych pracownik nie uniknie odpowiedzialności, chyba że wykaże, że zachodzi któraś z przesłanek wyłączających bezprawność.

Z nagrywaniem rozmów celem wykorzystania ich np. w procesach sądowych należy więc być bardzo ostrożnym. Nagrania takie co do zasady mogą być dowodem w sądzie. Praktyka pokazuje zresztą, że dowody z nagrań są coraz częściej zgłaszane w toku postępowań. Niemniej mogą również generować odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych o ile nie zachodzi żadna z przesłanek wyłączających bezprawność takiego działania. Dlatego też każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. 

Temat jest jednak bardzo kontrowersyjny, a wspomniany wyżej wyrok Sądu Najwyższego spotkał się z krytyką środowisk prawniczych. Należy także odróżnić sytuację, gdy nagrywamy rozmowę w której sami uczestniczymy od nagrywania rozmowy toczącej się pomiędzy osobami trzecimi.

Nie można zapominać też o tym, że w pewnych sytuacjach nagrywanie rozmów może wyczerpać również znamiona przestępstwa.

Jeśli masz podobny problem, zapraszam do kontaktu.

*****

Zobacz także:

Mobbing a naruszenie dóbr osobistych

Jeśli rozważasz wniesienie prywatnego aktu oskarżenia w sprawie o zniesławienie czy znieważenie, z pewnością zastanawiasz się, do którego sądu należy go skierować. Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta, jak by się mogło wydawać. Jak to w prawie bywa, prawidłowa odpowiedź na takie pytanie brzmi „to zależy”. Od czego? Od formy w jakiej zniesławienie nastąpiło, od tego czy do zniesławienia doszło w Polsce czy za granicą itp. itd.

Nawet jednak jeśli się pomylisz i wniesiesz akt oskarżenia do sądu niewłaściwego, nie przekreśli to możliwości rozpoznania sprawy. Po prostu sąd niewłaściwy przekaże sprawę do sądu właściwego. Wydłuży to jednak procedurę nawet o kilka miesięcy, a nie o to przecież chodzi. Ponadto jeśli sądem właściwym okaże się sąd w Krakowie, a Ty mieszkasz w Gdańsku, prawidłowe ustalenie właściwego sądu już na początku, może okazać się dla Ciebie bardzo istotne, chociażby ze względu na dojazdy.

Zniesławienie – właściwość sąduzniesławienie - właściwość sądu

Przechodząc już do rzeczy należy stwierdzić, że kodeksowe zasady ustalania właściwego sądu są takie:

Miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd, w którego okręgu popełniono przestępstwo (art. 31 par 1 k.p.k.)

A nadto: Czyn zabroniony uważa się za popełniony w miejscu, gdzie sprawca działał, lub zaniechał działania, do którego był obowiązany, albo gdzie skutek stanowiący znamię czynu zabronionego nastąpił lub zgodnie z zamiarem sprawcy miał nastąpić. (art. 6 par 2 k.k.)

Jak ma się to do przestępstwa zniesławienia?

Zniesławienie (podobnie jak zniewaga) są przestępstwami bezskutkowymi tj. takimi dla dokonania których, nie jest konieczne wywołanie skutku. Dojdzie więc do zniesławienia nawet wówczas, gdy pokrzywdzony nie zostanie poniżony czy nie nastąpi skutek w postaci utraty zaufania. Wystarczy bowiem aby zniesławiające treści „mogły” poniżyć pokrzywdzonego czy doprowadzić do utraty zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu czy rodzaju działalności.

W związku z powyższym nie będziemy ustalać właściwości sądu w oparciu o to, gdzie zniesławiające czy znieważające zarzuty zostały zakomunikowane. Skoro wywołanie skutku nie stanowi znamienia przestępstwa zniesławienia, nie można na tej podstawie ustalać właściwości sądu. Taka jest też bogata praktyka orzecznicza. Decydującym kryterium będzie zatem miejsce, gdzie sprawca działał.

Najprościej właściwość sądu ustalić, gdy mamy do czynienia ze zniesławieniem słownym (werbalnym). Jeśli więc do zniesławienia doszło na spotkaniu firmowym, na szkolnej wywiadówce, na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej itp., to sądem właściwym będzie sąd w okręgu którego zdarzenie miało miejsce – tam bowiem sprawca działał.

Problemy rodzi odpowiedź na pytanie, co w sytuacji, gdy do zniesławienia dochodzi w piśmie bądź w Internecie?

Jeśli sprawca dopuszcza się zniesławienia w liście, e – mailu czy w piśmie procesowym, to miejscem gdzie sprawca działał będzie to miejsce gdzie powstały (zostały sporządzone) odpowiednio list, e-mail czy pismo procesowe. Już w tym momencie bowiem doszło do wypełnienia wszystkich znamion przestępstwa zniesławienia.

Tak samo, gdy do zniesławienia dochodzi w Internecie. Sądem właściwym będzie sąd w okręgu którego zniesławiające wpisy zostały wprowadzone do Internetu, a nie sąd w okręgu którego wpisy te odczytano. Najczęściej sądem właściwym w takich przypadkach będzie więc sąd według miejsca zamieszkania sprawcy. Co jednak jeśli zniesławiający wpis umieszczony w Internecie, jest anonimowy? Należałoby w pierwszej kolejności ustalić dane osobowe anonimowego hejtera. O tym jak to zrobić pisałam tutaj.

W praktyce nieraz bardzo trudno określić sąd właściwy. Czasami jest to wręcz niemożliwe.

Ustawodawca przewidział jednak takie sytuacje. Jeżeli nie można ustalić miejsca popełnienia przestępstwa, właściwy będzie sąd, w którego okręgu:

  1. ujawniono przestępstwo,
  2. ujęto oskarżonego
  3. oskarżony przed popełnieniem przestępstwa stale mieszkał lub czasowo przebywał

– zależnie od tego, gdzie najpierw wszczęto postępowanie przygotowawcze.

Jeśli jednak w żaden sposób nie można ustalić sądu właściwego i żadne z powyższych kryteriów nie mogą znaleźć zastosowania, wówczas sprawę będzie rozpoznawał sąd właściwy dla dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.

Miejsce popełnienia przestępstwa zniesławienia znajduje się poza granicami Polski

Trochę inaczej przedstawia się sprawa, gdy do zniesławienia dochodzi poza granicami kraju. I w tej sytuacji jednak obowiązują pewne regulacje.

Otóż jeśli polski obywatel popełnia przestępstwo zniesławienia za granicą, załóżmy w Niemczech (np. wysyła do Kowalskiego list, który Kowalski zamieszkały w Warszawie odczytuje w swoim mieszkaniu), to do ustalenia sądu właściwego, zastosowanie będą miały reguły powołane powyżej w pkt. 1 – 3. Sądem właściwym nie będzie więc sąd niemiecki, ale sąd w okręgu którego ujawniono przestępstwo tj. odczytano zniesławiające treści. Będzie to więc Sąd Rejonowy  w Warszawie właściwy dla miejsca zamieszkania Kowalskiego.

Na koniec warto dodać, że sprawy z oskarżenia prywatnego np. o zniesławienie czy znieważenie, zawsze rozpoznaje Sąd Rejonowy. Powyższe reguły dotyczą natomiast kwestii ustalenia właściwości miejscowej sądu.

Reasumując, chcąc ustalić sąd właściwy w sprawach o zniesławienie, zastanów się, gdzie sprawca rzeczywiście działał tj. wykonywał czynności w wyniku których zniesławiające treści zostały zakomunikowane osobom trzecim. Prywatny akt oskarżenia skieruj do Sądu Rejonowego właściwego dla tego miejsca. Jeśli do zniesławienia doszło w Internecie, a wpis jest anonimowy, najpierw ustal dane osobowe i miejsce zamieszkania sprawcy. Możesz to zrobić albo w trybie postępowania administracyjnego albo w trybie postępowania karnego.

W razie pytań służę pomocą. Wszelkie dane do kontaktu znajdziesz tutaj.

Hejt w Internecie

Agnieszka Wernik13 sierpnia 2018Komentarze (0)

Urlop, urlop i po urlopie. Trzeba wracać do pracy, a zaczynam od przyjemności, czyli bloga. Tematów na posty nie brakuje, a to głównie dzięki Czytelnikom, którzy zwracają się do mnie w różnych nietypowych sprawach. Dziś chciałabym poruszyć temat hejtu w Internecie, a konkretnie wulgarnych czy obraźliwych komentarzy, które zaobserwował jeden z Czytelników bloga pod artykułem opublikowanym na portalu pudelek.pl.

Artykuł dotyczył blogerki o pseudonimie „szusz”, która na swoim kanale w serwisie Youtube umieściła filmik o tytule „Bitwa o cukierki”. Nagrała ona bowiem jak to będąc na wycieczce na Madagaskarze rozdawała dzieciom cukierki. Niestety nie dla wszystkich maluchów starczyło smakołyków. Portal zarzucił blogerce, że „upokarza afrykańskie dzieci” i promuje się ich kosztem.

Zaznaczam, że filmiku nie widziałam i nie zamierzam oglądać. Jaki by on jednak nie był, moje zdziwienie wzbudziła fala wulgarnych komentarzy, która pojawiła się pod artykułem. Komentarzy jest ponad tysiąc, z czego jakieś 95% (na moje oko) to komentarze obelżywe, nienawistne, zawierające słownictwo rynsztokowe. Najłagodniejsze określenia, które mogę tu przywołać to: „debilka”, „pustak”, „ona jest zerem”.

Jest oczywiste, że pod artykułem będą występować również wpisy wulgarne, szczególnie że portal na którym zamieszczono artykuł, ma miliony czytelników. Zawsze bowiem znajdzie się taka grupa osób, która posługuje się niecenzuralnym językiem. Skala agresji jednak mnie zaskoczyła.

hejt

Hejt w Internecie – jak sobie radzić?

Walka z hejtem w Internecie jest trudna, ale nie niemożliwa.

Ściganie poszczególnych autorów komentarzy byłoby bardzo pracochłonne i długotrwałe. Aby pozwać taką osobę trzeba by było ustalić najpierw jej dane osobowe, jak też adres zamieszkania o czym pisałam tutaj. O ile metoda ta sprawdza się, gdy mamy do czynienia z jednym czy dwoma wpisami, tak w przypadku gdy komentarzy są setki, sytuacja mocno się komplikuje.

Z pomocą w takiej sytuacji przychodzi Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, zgodnie z którą administrator strony nie jest obowiązany do sprawdzania wpisów, jednakże musi zareagować, gdy uzyska wiadomość o bezprawnym charakterze komentarzy. Wniosek z tego taki, że administratora strony należy o takich komentarzach powiadomić i wezwać do ich usunięcia. Jeśli odmówi i komentarzy nie usunie, będzie odpowiadał za naruszenie dóbr osobistych.

Ciekawe wnioski płyną również ze sprawy o ochronę dóbr osobistych, którą mec. Roman Giertych wytoczył portalowi fakt.pl. Giertych pozwał właściciela portalu żądając usunięcia hejterskich komentarzy. Fakt.pl bronił się twierdząc, że o bezprawnym charakterze wpisów dowiedział się dopiero z pozwu. Początkowo sądy przyjęły, że to R. Giertych powinien udowodnić portalowi, że ten wiedział o charakterze komentarzy i na nie nie zareagował. Podczas procesu okazało się jednak, że Fakt.pl dysponował programem antyspamowym odsiewającym większość wulgarnych komentarzy, a także zatrudniał moderatorów, którzy ręcznie kasowali niewłaściwe wpisy.

Na gruncie tej sprawy Sąd Najwyższy przyjął, że to portal internetowy musi udowodnić, że nie wiedział o obelżywych komentarzach, a nie osoba, która padła ofiarą hejtu. Wniosek z tego taki, że wydawcy portali winni bez wezwania usuwać obelżywe komentarze. To na nich będzie spoczywał obowiązek wykazania w procesie, że nie wiedzieli o hejcie w komentarzach. Jeśli nie będą potrafili tego dowieść, poniosą odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych osoby, która została obrażona.

Podsumowanie

Mówiąc trochę bardziej „po ludzku” należałoby rozumieć to tak:

Skoro portal zatrudnia moderatorów czy używa programu antyspamowego to przyjmujemy, że o nienawistnych komentarzach wie i nie trzeba dodatkowo go o nich zawiadamiać. Powinien je usunąć niezwłocznie, bo inaczej będzie odpowiadał z tytułu naruszenia dóbr osobistych. W praktyce będzie to dotyczyło większych portali, które dużo publikują i co za tym idzie, pojawia się na nich wiele obelżywych komentarzy. Monitoring powinien więc być sprawny. Jeśli nie jest, nie wpływa to na odpowiedzialność wydawcy.

Jeśli portal jest mniejszy i nie posiada zabezpieczeń przed niecenzuralnymi komentarzami, należy wezwać go do ich usunięcia. Administrator strony odpowiadać będzie tylko wtedy, gdy obelżywych wpisów nie usunie.

Dziwi więc brak reakcji na falę hejtu, który pojawił się pod wspomnianym na początku artykułem, czy innymi tego typu wpisami masowo publikowanymi na plotkarskich portalach.

Upał, toga i urlop

Agnieszka Wernik03 sierpnia 2018Komentarze (0)

togaSala bez klimatyzacji, dwugodzinne przesłuchanie świadków, wełniana toga i upał przekraczający 30 stopni. Koszmar. Tak zaczął mi się ten sierpniowy piątek, na szczęście ostatni przed urlopem.

Drodzy Czytelnicy, jako że wytrzymać w stolicy nijak się nie da, wyjeżdżam w nieco przyjemniejsze okoliczności przyrody. Do połowy sierpnia nie będę odpowiadać na maile ani odbierać telefonów z nieznanych mi numerów. Wybaczcie 🙂  Do końca dzisiejszego dnia postaram się za to odpowiedzieć na wszystkie otrzymane dotychczas wiadomości.

Swoją drogą, w taki upalny dzień jak dzisiaj zaczynam wierzyć w historie krążące wśród adwokatów m.in. o tym, jak to sędzia nałożyła pod togę jedynie bieliznę, o czym zapomniała. Po rozprawie zdjęła togę, jak to zwykła czynić…

Inna historia traktuje o tym, jak to pewien sędzia trzymał w trakcie rozprawy nogi w misce z zimną wodą. Zza togi nic nie było widać. W czasie przesłuchania zapomniał się i po sali zaczęło roznosić się głośne „chlup, chlup…”

Kolejna sprawa to toga, w której adwokat obowiązkowo występuje na rozprawie. Zwykle jest wełniana i o ile zimą sprawdza się doskonale, to latem… no właśnie. Można oczywiście zainwestować w tzw. „letnią” togę, wykonaną z jedwabiu. I ona jednak nie załatwia problemu, jeżeli na zewnątrz jest naprawdę gorąco.

Starsi adwokaci wspominają z rozrzewnieniem czasy, gdy sędzia wchodził na salę, sam zdejmował togę i pozwalał na to też pełnomocnikom. Zwyczaj ten jednak zanika. Osobiście się z nim nie spotkałam. Sąd to pewien teatr, który musi być odegrany. A teatr ten zakłada, że jego bohaterowie występują w togach. I chociaż czasami na ten teatr narzekamy, osobiście bardzo go lubię 🙂

Do usłyszenia!