Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Sklep

Młodą aplikantką będąc, wybrałam się na sprawę karną rozpoznawaną w jednym z warszawskich sądów. Klient z urzędu, oskarżony o przestępstwo popularne w Polsce jak piłka nożna. Znaczy kradzież, a w zasadzie wiele kradzieży, drobnych i poważniejszych. Jako, że był tymczasowo aresztowany, na rozprawę został doprowadzony. Sprawa tego dnia już się kończyła. Sąd wydał wyrok, uchylając jednocześnie delikwentowi tymczasowy areszt.

Jakie było moje zdziwienie, gdy klient bynajmniej nie był z tego rozstrzygnięcia zadowolony… Wręcz przeciwnie, poważnie się zdenerwował. Chciał wracać do aresztu…i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby wrócił do niego… tyle że już w innej sprawie 🙂

Postawą klienta byłam wówczas zaskoczona. Nie wydawało mi się możliwe, aby ktoś z własnej woli chciał oglądać świat zza krat.

Takie przypadki się jednak zdarzają, ale jak to mówią – wyjątek potwierdza regułę.

Osadzenie w zakładzie karnym czy areszcie śledczym nie wiąże się bowiem z przyjemnościami o czym świadczą setki pozwów zalewających sądy w sprawach o naruszenie dóbr osobistych osadzonych.

złe warunki w zakładzie karnym

Zadośćuczynienie za złe warunki w zakładzie karnym

Osadzeni domagają się zadośćuczynienia, liczonego często w setkach tysięcy złotych, za naruszenie dóbr osobistych, głównie godności i zdrowia.

W pozwach wskazują na całe spektrum przesłanek mających świadczyć o doznaniu krzywdy.

Czytaj dalej >>>

Finał afery futrzanej

Agnieszka Wernik07 września 2018Komentarze (0)

Czy warto iść do sądu? Jakie jest ryzyko przegrania sprawy? Takie pytania często zadają Klienci. I słusznie, bo zanim sprawa trafi do sądu, należy szczegółowo ją przeanalizować i ocenić szanse na pozytywne jej rozstrzygnięcie na drodze sądowej. Są jednak osoby, które w wymiar sprawiedliwości po prostu nie wierzą. Chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na konieczność złożenia pozwu, wolą załatwić sprawę „po swojemu.” Zwykle z marnym skutkiem..

Czasami jednak do sądu iść trzeba, jak w sprawach dotyczących naruszenia dóbr osobistych w prasie. Milczenie w przypadku gdy publicznie (na popularnych portalach internetowych czy w tabloidach) naruszane są nasze dobre imię, godność osobista, wiarygodność, naprawdę nie popłaca.

Finał afery futrzanej afera futrzana

Nie może więc dziwić fakt pozwania wydawcy serwisu pudelek.pl przez Janinę Drzewiecką w sprawie tzw. „afery futrzanej”. W 2013 r. i 2014 r. na wspomnianym portalu ukazał się szereg artykułów podających nieprawdziwe informacje, jakoby J. Drzewiecka kradła futra i ubrania w USA.

Dziś mamy finał tej sprawy. Jak poinformował Roman Giertych, Sąd Apelacyjny oddalił apelację „pudelka” i nakazał przepraszać Janinę Drzewiecką przez 7 dni na stronie głównej. Wydawca portalu ma także zapłacić na jej rzecz 150 tys. zł. tytułem zadośćuczynienia oraz koszty procesu.

Przeprosiny już ukazały się na stronie głównej portalu pudelek.pl. Poniżej przytaczam ich treść:

WIRTUALNA POLSKA MEDIA S.A. przeprasza Panią Janinę Drzewiecką za to, że naruszyła Jej dobra osobiste, w ten sposób, że w okresie od dnia 23 lutego 2013 r. do dnia 26 lutego 2014 r. w prowadzonym przez siebie serwisie internetowym www.pudelek.pl, w 21 publikacjach podała nieprawdziwe informacje, jakoby Pani Janina Drzewiecka kradła futra i ubrania w USA. Powyższe oświadczenie publikowane jest w wyniku przegranego procesu sądowego”

O ile wysokość zadośćuczynienia może wydawać się wysoka, to jednak w okolicznościach sprawy należy uznać ją za uzasadnioną. Artykułów, jak wynika z treści przeprosin, było aż 21. Skala zjawiska, czas trwania naruszenia (rok czasu!) wskazują więc na to, że naruszenie dóbr osobistych było rażące i długotrwałe. Co za tym idzie p. Janina Drzewiecka doznała niewyobrażalnie wielkiej krzywdy. Skoro zaś krzywda była wielka, to zadośćuczynienie, które ma tę krzywdę kompensować, powinno odpowiadać jej wielkości. Im większa krzywda, tym większe zadośćuczynienie – pisałam o tym tutaj.

Pudelek przeprasza p. Monikę Janowską

Podobne przeprosiny w sprawie „afery futrzanej” pudelek.pl opublikował również w marcu 2018 r. w wyniku przegrania procesu o ochronę dóbr osobistych z Moniką Janowską. Pisałam o tym tutaj.

Treść przeprosin skierowanych do Moniki Janowskiej była nieco inna niż w przypadku Janiny Drzewieckiej, jednakże dobrze odzwierciedlała skalę i sposób naruszenia:

Http sp. z o.o. przeprasza Panią Monikę Janowską (dawniej Głodek) za to, że naruszyła Jej dobra osobiste, w ten sposób że w okresie od dnia 23 lutego 2013 r. do dnia 10 marca 2014 r. w prowadzonym przez siebie serwisie internetowym www.pudelek.pl w 43 publikacjach podała nieprawdziwe informacje, jakoby Pani Monika Janowska (dawniej Głodek) kradła futra i ubrania w USA, kradzione ubrania sprzedawała polskim celebrytom oraz za to, że nazwała Panią Monikę Janowską (dawniej Głodek) złodziejką. Powyższe oświadczenie publikowane jest w wyniku przegranego procesu sądowego”

Super Express i Fakt też przeproszą?

Oprócz wydawcy „pudelka”, zarówno Janina Drzewiecka, jak też Monika Janowska pozwały również wydawców „Super Expressu” oraz „Faktu.” Również w tych dziennikach ukazywały się liczne artykuły dotyczące „futrzanej afery”.

Jak donoszą media, Sąd Apelacyjny w Warszawie w czerwcu br. utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego, nakazujący wydawcy „Super Expressu” publikować na pierwszej stronie przez 30 dni przeprosiny skierowane do Moniki Janowskiej oraz zapłacić jej 150 tys. zł. zadośćuczynienia.

Mogę się mylić, jednakże wydaje mi się, że do tej pory te przeprosiny nie zostały opublikowane. Warto wobec tego wspomnieć, że w przypadku uchylania się od publikacji przeprosin w prasie, przepisy przewidują tryb wymuszający publikację. Szerzej napiszę o tym jednak innym razem.

Odnośnie zaś pozwania „Faktu”, sprawa zakończyła się nakazaniem wydawcy „Faktu” aby zapłacił  150 tys. zł. zadośćuczynienia na rzecz Moniki Janowskiej oraz publikował przeprosiny przez 5 dni.

Jak widać, jeśli skutki naruszenia dóbr osobistych są wyjątkowo dotkliwe, sądy nie wahają się korzystać z daleko idących środków mających na celu ich usunięcie. Nie należy zapominać, że zadośćuczynienie ma na celu zrekompensowanie poszkodowanemu doznanej krzywdy (pisałam o tym tutaj). Powinno zatem przedstawiać odczuwalną wartość ekonomiczną. W orzecznictwie można zauważyć w tym względzie trend wzrostowy.

Ledwie ukazał się na blogu artykuł dotyczący obelg w polityce, gdy sytuacja zmieniła się diametralnie! Okazuje się, że wyzwiska i wulgaryzmy to tylko przedsmak tego, co nas czeka. Teraz bowiem będziemy świadkami scen rodem z filmów akcji. Na początek spoliczkowanie kobiety skandującej „Konstytucja” przez pełnomocniczkę wojewody dolnośląskiego ds. obchodów stulecia odzyskania niepodległości. Co będzie dalej, możemy się domyślać. Może oplucie, szarpanie za włosy, podstawianie nogi?

Pełnomocnik Magdaleny Klim złożył już w sprawie spoliczkowania prywatny akt oskarżenia. Przestępstwo naruszenia nietykalności cielesnej, należy bowiem do grupy przestępstw prywatnoskargowych. Ściganie odbywa się więc z oskarżenia prywatnego.

naruszenie nietykalności cielesnej

Naruszenie nietykalności cielesnej jako przestępstwo z art. 217 k.k.

Jak stanowi art. 217 par. 1 k.k.  – Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jednym z możliwych sposobów realizacji tegoż czynu zabronionego jest uderzenie drugiego człowieka, czyli zadanie ciosu. Można to uczynić ręką, nogą, „z główki”, a także przy pomocy jakiegoś przedmiotu.

Uderzenie to nie jedyny sposób naruszenia nietykalności cielesnej. Zwrot „w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną” jest bardzo pojemny. Nie jest możliwe więc wymienienie wszystkich zachowań potencjalnego sprawcy. Tytułem przykładu można jedynie wskazać takie sytuacje jak: oplucie, spoliczkowanie, szarpanie, ciągnięcie za włosy, rozbicie na ubraniu jajka, szczypanie, strącenie okularów itp.

Działania sprawcy nie muszą wiązać się z zadaniem pokrzywdzonemu bólu, czy wyrządzeniu krzywdy fizycznej. Sprawca naruszając nietykalność cielesną atakuje bowiem godność osobistą pokrzywdzonego. Może zdarzyć się tak, że w wyniku naruszenia nietykalności cielesnej powstanie u pokrzywdzonego jakiś nieznaczny ślad, np. zadrapanie czy siniec. Jednakże jego powstanie jest obojętne dla bytu przestępstwa z art. 217 kk.

„Za naruszenie nietykalności cielesnej może być uznane tylko takie zdarzenie, które nie powoduje żadnych zmian anatomicznych lub fizycznych w organizmie człowieka i nie pozostawia na jego ciele żadnych lub – co najwyżej – nieznaczny lub przemijający ślad w postaci niewielkiego i krótkotrwałego zasinienia” (wyrok SN z 9.09.1969 r., V KRN 106/69)  

Spoliczkowanie oprócz tego, że wypełnia znamiona przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej, może także stanowić przestępstwo zniewagi z art. 216 k.k. W praktyce taka sytuacja często ma miejsce. Możliwe jest wówczas zastosowanie tzw. kumulatywnej kwalifikacji prawnej.

Czy to wszystko? Oczywiście nie! Sprawca czynu polegającego na naruszeniu nietykalności cielesnej, oprócz odpowiedzialności karnej, naraża się także na odpowiedzialność cywilną z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Naruszenie nietykalności cielesnej a dobra osobiste

Nietykalność cielesna oraz godność osobista są dobrami osobistymi. Osoba, która została spoliczkowana powinna więc zastanowić się, czy w tej sytuacji nie byłoby właściwą reakcją wytoczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych. W przypadku dokonanego naruszenia możliwe jest żądanie, aby osoba która dopuściła się naruszenia złożyła oświadczenie w odpowiedniej treści i formie (przeprosiny). Ponadto na zasadach przewidzianych w kodeksie można żądać zadośćuczynienia lub zapłaty określonej kwoty na wskazany cel społeczny.

Jak widać możliwości jest wiele. Nie ma też przeszkód by skorzystać ze wszystkich możliwych ścieżek postępowania.

*****

Zobacz także poprzednie artykuły:

Pozew o zniesławienie

Zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych

Kiedy Andrzej Lepper posługiwał się publicznie określeniami takimi jak: „bydlak”, „doktor Mengele polskiej gospodarki”, „głąb” czy „nierób” wywoływało to powszechne oburzenie, było komentowane w mediach i długo nie schodziło z pierwszych stron gazet jako wyraz dezaprobaty dla wulgaryzacji języka publicznego. Dziś już niewiele może nas zaskoczyć. Określenia takie jak „złodzieje”, „kanalie”, „zdradzieckie mordy”, „drugi sort Polaków” i inne śmiało wygłaszane przez polityków, stały się normą i codziennością. Podobnie jak wykrzykiwane przez posłankę „zamknijcie mordy” do opozycji podczas posiedzenia sejmowej komisji.

Zwykłe chamstwo i brak elementarnej kultury stały się wręcz podstawą komunikacji. Codzienne obelgi wywołują może chwilowe oburzenie części opinii publicznej i po chwili przepadają przykryte kolejnymi, równie „ekscytującymi” wypowiedziami i komentarzami.

„Sorry, taki mamy klimat” powiedzą pogodzeni z tym, że tak się teraz w Polsce mówi, tak jest i należy przywyknąć.

Prof. Gersdorf zapowiada pozew

Tymczasem z takim stanem rzeczy nie wolno się godzić! Dała temu wyraz prof. Małgorzata Gersdorf, która zapowiedziała, że pozwie o ochronę dóbr osobistych posła Piotrowicza za jego słowa o „sędziach, którzy są zwykłymi złodziejami.”kanalie

Kiedy bowiem grupa demonstrantów blokowała rozpoczęcie obrad KRS, poseł Piotrowicz powiedział dziennikarzom, że „nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego„. Poproszony o wyjaśnienie o jakie przywileje chodzi, odpowiedział, że chodzi o to, żeby „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej.

Prof. Małgorzata Gersdorf wskazała, że słowa posła Piotrowicza odbiera jako oskarżenie wobec Sędziów Sądu Najwyższego i nazwanie „złodziejami” wszystkich Sędziów Sądu Najwyższego, w tym Jej osoby. Zarzuciła posłowi „naruszenie dóbr osobistych i godności zawodowej.”

I chociaż wypowiedź posła Piotrowicza oburza i zasługuje na najwyższą dezaprobatę, zastanawiam się nad tym, czy w ewentualnym procesie będzie możliwe do wykazania, że doszło do naruszenia dóbr osobistych konkretnej osoby. Wypowiedź posła bądź co bądź, była jednak ogólnikowa i chociaż można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić kogo dotyczyła, to jednak w procesie niezbędnym będzie wykazanie, że wypowiedź ta skierowana była do konkretnej osoby, czy osób.

Znieważenie z mównicy sejmowej

Podobna sytuacja zaistniała, gdy prezes Kaczyński, „bez żadnego trybu” wygłosił z mównicy sejmowej do posłów opozycji płomienną mowę, stwierdzając, że: „Wiem, że boicie się prawdy! Ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata. Niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!”

Prokuratura nie znalazła wówczas podstaw do oskarżenia J. Kaczyńskiego. Stwierdzono, że:

„Należy kategorycznie stwierdzić, iż w przypadku skierowania zniewagi wobec grupy osób, dla zaistnienia odpowiedzialności karnej sprawcy niezbędna jest możliwość ustalenia indywidualnych jej adresatów. (….) Zniewaga, aby rodziła odpowiedzialność karną z art. 226 par. 1 kk musi być wypowiedziana/uczyniona przez sprawcę w taki sposób aby jej adresat był jednoznaczny i skonkretyzowany”

A nadto: „Nie może ujść uwadze, że wypowiedź ta miała charakter ogólnikowy i nie zawierała żadnych imion, nazwisk oraz wskazań, co do cech charakterystycznych, które pozwoliłyby na jednoznaczne ustalenie jej adresatów”.

Wspomniana sprawa dotyczyła znieważenia, jednakże również w przypadku postępowania o ochronę dóbr osobistych to na powodzie ciąży ciężar wykazania, że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych. Należy więc udowodnić, że słowa posła Piotrowicza adresowane były konkretnie do prof. Małgorzaty Gersdorf, co może nastręczać pewnych trudności.

O tym czy się to uda i czy poseł Piotrowicz poniesie odpowiedzialność za swą wypowiedź, przekonamy się zapewne niebawem.

*****

Zobacz także:

Kto musi udowodnić prawdziwość twierdzeń w procesie o ochronę dóbr osobistych

Pozew o zniesławienie

Niedawno głośno było o nowych terminach przedawnienia roszczeń w prawie cywilnym. Wprowadzone zmiany nie dotyczą terminów przedawnienia karalności przestępstw, które obowiązują w prawie karnym. Te się nie zmieniły, przynajmniej na razie 🙂  Należy to wyraźnie podkreślić, gdyż Czytelnicy nieco skonsternowani tempem wprowadzanych zmian, słali mi zapytania dotyczące terminów przedawnienia karalności przestępstw. Dziś więc kilka słów o tym, jak należy owe terminy liczyć.

Obliczanie terminu przedawnienia karalności przestępstwa może być czynnością dość skomplikowaną, chociażby ze względu na wątpliwości dotyczące tego, od którego momentu należy ten termin liczyć. Wątpliwości takie pojawiają się m.in. w sytuacji, gdy do popełnienia przestępstwa dochodzi w Internecie. Mam tu na myśli przede wszystkim przestępstwa zniesławienia i zniewagi, które coraz częściej przybierają postać wpisów na forach internetowych, komentarzy itp. itd.

W przypadku przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego, (w tym przestępstwa zniesławienia i zniewagi), terminy przedawnienia uregulowane są odrębnie i  są to terminy krótsze niż terminy przedawnienia przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego.

Przedawnienie karalności przestępstwa zniesławienia popełnionego w Internecieprzedawnienie karalności

Karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia.

Jeśli więc zostałeś zniesławiony czy znieważony i wiesz kto jest sprawcą przestępstwa, prywatny akt oskarżenia powinieneś złożyć nie później niż w ciągu jednego roku od momentu dowiedzenia się o osobie sprawcy. Jeśli jednak od momentu popełnienia przestępstwa minęły już 3 lata, karalność przestępstwa ustanie. Jeśli o osobie sprawcy uzyskałeś więc informację po upływie 3,5 roku od momentu popełnienia przestępstwa, nie pociągniesz go skutecznie do odpowiedzialności. Sąd taką sprawę umorzy.

Warto więc działać niezwłocznie, zwłaszcza gdy zamieszczony w Internecie zniesławiający wpis, jest anonimowy. Dlaczego? Samo ustalenie tożsamości sprawcy może być nie tylko czasochłonne, ale i pracochłonne. Ponadto termin przedawnienia takiego czynu zaczyna biec w momencie zamieszczenia go przez sprawcę w sieci. 

Sąd Najwyższy w postanowieniu z 29.06.2010, sygn. akt I KZP 7/10 wskazał, że:

Chwilą popełnienia przestępstwa określonego w art. 212 § 2 k.k., polegającego na umieszczeniu w sieci internet treści o charakterze zniesławiającym, jest chwila dokonania danego wpisu, a nie jego usunięcia„.

Jeśli więc sprawca umieścił zniesławiające treści w Internecie w dniu 26 sierpnia 2018 r., to przedawnienie karalności czynu nastąpi 26 sierpnia 2021 r., niezależnie od tego kiedy treści te zostaną usunięte. Termin usunięcia zniesławiających wpisów nie ma bowiem znaczenia przy obliczaniu terminu przedawnienia. Obecnie zaś przedawnia się karalność przestępstw prywatnoskargowych, popełnionych nie później niż w dniu 26 sierpnia 2015 r.

Czas popełnienia przestępstwa zniesławienia

Przyznam, że jest to nieco problematyczne. Klienci, którzy zgłaszają się w sprawach o zniesławienie w Internecie, zwykle nie wiedzą kiedy wpis został zamieszczony. Dowiadują się o nim często po wielu miesiącach, a nawet latach istnienia wpisu w sieci. Chcąc sprawdzić, czy w sprawie nie nastąpiło przedawnienie, należy w takich wypadkach dodatkowo zbadać czas zamieszczenia treści w Internecie.

Ponadto pokrzywdzony może dopiero po jakimś czasie uzyskać informację o autorze zniesławiających go treści zamieszczonych w Internecie. W tej sytuacji może sprawiać mu trudność wykazanie, w jakim dokładnie momencie poznał personalia sprawcy. Dobrze więc się zabezpieczyć i np. zachować korespondencję, wydruk wiadomości e-mail czy inną dokumentacji z której wynika, kiedy poznaliśmy autora zniesławiających wpisów.

Jeśli jednak znasz już dane sprawcy, a od momentu zamieszczenia wpisu w sieci nie minęły 3 lata, powinieneś jak najszybciej złożyć prywatny akt oskarżenia w sprawie o zniesławienie czy znieważenie.

Nawet bowiem jeśli od poznania danych sprawcy nie minął rok, ale od samego zdarzenia (umieszczenia wpisów w sieci) upłynęły już 3 lata, nie wniesiesz skutecznie prywatnego aktu oskarżenia do sądu. I odwrotnie. Jeśli poznałeś personalia sprawcy dopiero 2, 5 roku od momentu popełnienia przestępstwa, to jego karalność ustanie i tak z upływem 3 lat od czasu popełnienia. Masz więc jeszcze pół roku na wniesienie prywatnego aktu oskarżenia.

Warto więc mieć wzgląd na ustawowe terminy i wnieść prywatny akt oskarżenia z ich zachowaniem. Pozwoli to na przerwanie biegu przedawnienia i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy czynu zabronionego.

*****

Zobacz także:

Jak ustalić dane osobowe anonimowego hejtera?

Zniesławienie – właściwość sądu