Agnieszka Wernik

adwokat

Jestem adwokatem, członkiem Izby Adwokackiej w Warszawie. Reprezentuję w postępowaniach karnych osoby zniesławione i znieważone. Specjalizuję się również w sprawach z zakresu prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem spraw o ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia. Pomagam osobom poszkodowanym uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie w postępowaniach cywilnych związanych ze szkodą na osobie m.in. z tytułu naruszenia dóbr osobistych, wypadków komunikacyjnych i błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Sklep

Prywatność, w tym prywatność osób medialnych, jest wartością niezwykle cenną, a tym samym chronioną przez prawo. Tymczasem plotkarskie serwisy prześcigają się w publikowaniu informacji dotyczących przebiegu ceremonii ślubnych osób znanych, szczegółów ich rozwodów, domniemanych zdrad, sposobu wychowania dzieci, stosunków rodzinnych i towarzyskich, orientacji seksualnej itp. itd.

Im informacja bardziej sensacyjna, tym lepiej.  To, czy jest prawdziwa, czy nie, schodzi na dalszy plan. Priorytetem jest przyciągnięcie czytelnika, który takiej taniej sensacji poszukuje. Cierpią  na tym oczywiście ci, których publikacje te dotyczą. Artykuł opublikowany raz w Internecie „żyje swoim życiem” powielany przez kolejne serwisy i komentowany (najczęściej wulgarnie) przez setki anonimowych osób.

Tymczasem prawo do prywatności to jedno z podstawowych dóbr osobistych. Czym jest owa prywatność? Zwykle przyjmuje się, że są to informacje dotyczące sfery życia osobistego, rodzinnego czy intymnego. W publikacjach prasowych prawo do prywatności jest najczęściej naruszanym dobrem osobistym, zaraz obok czci.

Przykłady naruszenia prawa do prywatności:

Przykładów naruszenia prywatności jest wiele, poniżej tylko kilka wybranych. Naruszeniem prywatności będzie więc m.in:

  1. przekazanie informacji „(…) o stosunkach ze współmałżonkiem i dziećmi, wykonywaniu władzy rodzicielskiej i stosowanych metodach wychowawczych, roztrząsanie przyczyn rozpadu pożycia małżeńskiego, okoliczności nawiązania nowego związku, narodzin dziecka i dociekanie jego ojcostwa.” (wyrok SA w Warszawie z 12.06.2013 r. I ACa 33/13);
  2. przekazanie informacji o zaciągniętych przez przedsiębiorcę kredytach  (wyrok SN z 5.06.2003 r., II CKN 14/01);
  3. podsłuchiwanie bez wiedzy i zgody, szczególnie, gdy powiązane jest to z naruszeniem innego dobra osobistego – miru domowego (prawa do niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia)” – wyrok SO we Włocławku z 26.01.2015 r., C 295/14,
  4. ujawnienie informacji dotyczących orientacji seksualnej, zmiany płci, przebytych chorób czy operacji.

Prawo do prywatności w publikacjach prasowych

prawo do prywatnościMuszę wyjaśnić, że pisząc o prasie mam na myśli nie tylko gazety w wydaniu papierowym. Tak samo bowiem należy  traktować serwisy internetowe o specyfice prasowej, czy też programy telewizyjne. Prasa to nie tylko gazeta, jak zwykło się myśleć. Pojęcie prasy jest o wiele szersze. Tym samym surowe wymogi dotyczące publikowanych informacji, nakładane przez ustawę Prawo prasowe, dotyczą szerokiej grupy podmiotów publikujących m.in. w Internecie.

Jakie są więc warunki publikowania informacji ze sfery życia prywatnego danej osoby?  Bardzo proste. Osoba ta musi wyrazić zgodę na publikację. Bez zgody można publikować informacje ze sfery życia prywatnego tylko w wypadku, gdy wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.

Brak zgody na publikację, jak też brak związku opublikowanej informacji z życia prywatnego z działalnością publiczną danej osoby, przesądza więc o bezprawności takiego działania i generuje odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

W pozwie skierowanym przeciwko wydawcy, redaktorowi naczelnemu i autorowi artykułu (jeśli nie pozostał anonimowy) żąda się najczęściej usunięcia artykułu, opublikowania przeprosin, zadośćuczynienia. Przykładu takich przeprosin nie trzeba szukać daleko. Od kilku dni wydawca serwisu pudelek.pl publikuje na stronie oświadczenie następującej treści:

PRZEPROSINY
Wydawca i administrator portalu „Pudelek.pl” przeprasza za opublikowanie na łamach Portalu informacji dotyczących szczegółów małżeństwa i rozwodu Pana Macieja Dejczera bez jego zgody, a także nieprawdziwych informacji o rzekomym znęcaniu się przez niego nad byłą małżonką. Informacje te opublikowane zostały z rażącym naruszeniem zasad staranności i rzetelności dziennikarskiej oraz obowiązujących przepisów prawa.
Http sp. z o.o.

Zgoda uprawnionego na publikację informacji ze sfery życia prywatnego

Jak już wspomniałam osoba, której informacja dotyczy, może wyrazić zgodę na publikację. Wówczas nie ma przeszkód do tego, by podać szczegóły dotyczące sfery jej życia prywatnego w publikacjach prasowych. Jaką formę powinna przybrać taka zgoda? Na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy w wyroku 12.12.2006 r., sygn II CSK 280/16 wskazując, że zgoda jest:

„…aktem woli stanowiącym wyraz świadomości uprawnionego co do przysługującego mu prawa wypowiedzenia się oraz zamiaru zamanifestowania na zewnątrz skorzystania z tego prawa. Nie musi się wyrażać przez zachowania dosłowne, może być dorozumiana, w tym również przez brak sprzeciwu. Jednakże o braku sprzeciwu wyrażającego zgodę można mówić tylko wtedy, gdy istniała okazja do swobodnego wyrażenia sprzeciwu, a mimo to uprawniony w tym zakresie jednoznacznie pozostał bezczynny”.

Zgoda na taką publikację nie musi więc przybierać jednej określonej formy. Może być nawet zgodą dorozumianą. Za taką zgodę należy uznać m.in. zachowanie osób znanych, które zabiegają o zainteresowanie mediów, czy udzielają wywiadów dotyczących swojego życia prywatnego czy intymnego. Tym samym pozbawiają się na własne życzenie części swojej prywatności.

Nawet jednak tak udzielona, dorozumiana zgoda „nie ma jednakże charakteru absolutnego i nie rozciąga się na wszelkie fakty przynależne do sfery życia prywatnego celebryty. Konkretne okoliczności sprawy wskazują, w jakim zakresie osoba taka wyraziła zgodę na publikacje; przekroczenie ram tej zgody rodzi bezprawność” ( SA w Warszawie w wyroku z 29.04.2016 r., I ACa 665/15).

Podsumowanie

Podstawą danej publikacji ujawniającej szczegóły życia prywatnego winna być zgoda udzielona przez osobę zainteresowaną, choćby była to tylko zgoda dorozumiana.

Dążenie do popularności z pomocą mediów i podsycanie zainteresowania swoją osobą poprzez celowe podawanie do wiadomości publicznej pewnych wybranych informacji dotyczących własnej osoby, nie może być utożsamiane z pozwoleniem na pełny dostęp do swojej prywatności.  Przekroczenie ram udzielonej zgody rodzi bezprawność, a tym samym pozwala na dochodzenie swoich praw w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Co istotne, dowód istnienia takiej zgody spoczywa nie na osobie której prywatność naruszono, ale na osobie wkraczającej w sferę prywatną. Ciężar dowodu jest więc rozłożony z korzyścią dla osoby, której dobra osobiste naruszono.

Zgoda na publikację informacji ze sfery prywatności jest jedną z dwóch okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia. Kolejną, jak już wspomniałam wcześniej, jest bezpośredni związek z działalnością publiczną podmiotu, w którego sferę prywatności następuje ingerencja. O tym jednak napiszę szerzej przy innej okazji.

Do usłyszenia!

*****

Zobacz także:

Wysokość zadośćuczynienia za ujawnienie informacji intymnych

Ujawnienie treści prywatnej korespondencji

Odpowiedzialność administratora strony internetowej

Przeprosiny za rasistowskie wpisy

Agnieszka Wernik07 stycznia 2019Komentarze (0)

Na stronie głównej serwisu pudelek.pl pojawiły się przeprosiny adresowane do Omeny Mensah. Jest to wynik wygranego procesu sądowego o ochronę dóbr osobistych. Omena Mensah pozwała wydawcę „pudelka” za rasistowskie, wulgarne i propagujące przemoc komentarze, które pojawiły się pod artykułami dotyczącymi jej osoby. Powództwo sąd uwzględnił w całości, w tym zasądził na rzecz Omeny 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Sam tekst przeprosin brzmi zaś następująco:

PRZEPROSINY
Właściciel portalu www.pudelek.pl – http Sp. z o. o. przeprasza Panią Omenę Mensah za to, że w sposób rażąco niezgodny z prawem rozpowszechniał rasistowskie, wulgarne i propagujące przemoc komentarze na Jej temat. Niniejsze przeprosiny zostały opublikowane w wyniku przegranego procesu sądowego.

Właściciel portalu www.pudelek.pl

Na początek kilka słów wyjaśnienia:

Omena Mensah przeproszona za rasistowskie wpisy

omena mensahDlaczego Omena Mensah pozwała wydawcę strony pudelek.pl, a nie poszczególnych internautów, którzy korzystając z anonimowości jaką daje Internet, wpisy te dodawali? Pisałam już o tym tutaj. Najprościej rzecz ujmując, administrator strony nie ponosi odpowiedzialności, jeśli nie wie o bezprawnym charakterze publikowanych wpisów. W razie zaś otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o ich bezprawnym charakterze, niezwłocznie uniemożliwi do nich dostęp.

Skoro sąd uwzględnił powództwo, należy założyć, że administrator strony nie usunął komentarzy godzących w dobra osobiste powódki, w szczególności w jej godność oraz dobre imię. Trudno zaś wymagać od osoby, która jest wulgarnie obrażana przez dziesiątki czy setki anonimowych osób, by ustalała tożsamość każdej z nich.

Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną przewiduje więc w takich sytuacjach odpowiedzialność administratora. Administrator utrzymując nienawistne wpisy na swojej stronie, niejako przyczynia się bowiem do naruszania dóbr osobistych osoby poszkodowanej. W komentowanej sprawie mamy tego doskonały przykład.

Media donoszą, że postępowanie z powództwa Omeny Mensah trwało nieco ponad 3 lata. Czy to długo? Absolutnie nie. Może nie wszyscy wiedzą, ale na sam termin rozprawy apelacyjnej w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie czeka się rok albo i dłużej. Terminu pierwszej rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie możemy oczekiwać po ok. pół roku od złożenia pozwu. W mniejszych ośrodkach terminy wyznaczane są szybciej, jednak i tu oczekuje się na swoją kolej po kilka miesięcy. Po prostu „taki mamy klimat”, jak mawiał klasyk 🙂

Tyle tytułem wyjaśnienia.

Czy warto pozywać o ochronę dóbr osobistych?

omena mensahJa z kolei chciałabym skupić się na tym, czy procesy o ochronę dóbr osobistych w ogóle warto wszczynać. Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy poszkodowany, którego dobra osobiste zostały w taki czy inny sposób naruszone.

To co z pewnością należy brać pod uwagę to sposób naruszenia dóbr osobistych, w tym jego intensywność i długotrwałość. Naruszenie dobrego imienia w prywatnej rozmowie będzie z pewnością mniej intensywne niż takie samo naruszenie dokonane za pomocą środków masowego komunikowania (np. przez Internet), czy w grupie osób (np. na zebraniu spółdzielni mieszkaniowej).

Czasami zdarza się tak, że naruszyciel bada na ile może sobie pozwolić. Rozpowszechnia informacje naruszające dobra osobiste stopniowo, sprawdzając reakcję poszkodowanego. Jeżeli takiej reakcji brak, naruszenie przybiera coraz bardziej intensywną postać, której trzeba w pewnym momencie powiedzieć dość. Klienci mówią wówczas, że  „czara goryczy się przelała” i zwykle mają rację. Dzieje się tak również w przypadkach naruszenia nietykalności mieszkania poprzez np. długotrwałe urządzanie głośnych imprez, które miesiącami zakłócają spokój sąsiadom. Pisałam o tym tutaj.

Inna sytuacja to taka, gdy naruszenie jest pojedyncze, jednakże jego forma jest tak brutalna i agresywna, że nie można pozostać obojętnym. Zwykle dzieje się tak w przypadku naruszenia dóbr osobistych w postaci prawa do prywatności i intymności.

Może zdarzyć się też tak, że sytuacja urzędnika czy polityka po prostu wymaga oczyszczenia, również ze względu na powagę zajmowanego stanowiska. Brak reakcji opinia publiczna mogłaby bowiem zrozumieć jako przyznanie się do stawianych zarzutów (np. sytuacja, gdy ukazuje się artykuł z informacją że X będący urzędnikiem państwowym przywłaszczył pieniądze z państwowej kasy itp.)

Ważna jest także dbałość o dobre imię osób prawnych, w tym spółek. Naruszenie ich dóbr osobistych w postaci renomy, czy wiarygodności może bowiem spowodować utratę zaufania klientów, które to wartości są kluczowe dla pozycji danego podmiotu na rynku. W skrajnych przypadkach może wręcz zaważyć na dalszym istnieniu spółki.

Podsumowanie

A kiedy nie warto iść do sądu? W mojej ocenie wtedy, gdy naruszenie było pojedyncze i obiektywnie mało intensywne. Również wówczas, gdy doszło do niego w emocjach, gdy sytuację sprowokował sam poszkodowany itp. Odradzam również drogę sądową  gdy koszty i czas trwania postępowania są niewspółmierne do skali naruszenia.

Każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny, co powtarzam do znudzenia. Dobrze jest gdy przed wniesieniem sprawy do sądu, zasadność powództwa oceni  profesjonalista. Często poszkodowany ocenia naruszenie subiektywnie, a to ze względu na emocje jakie wiążą się z daną sytuacją. Tymczasem przy ocenie czy doszło do naruszenia dóbr osobistych zastosowanie powinny mieć kryteria obiektywne, a więc kształtowane przez opinie ludzi rozsądnie i uczciwie myślących.

Jeśli masz pytania, wszelkie dane do kontaktu znajdziesz tutaj.

Dzień dobry w Nowym Roku! Niech będzie lepszy niż poprzedni 🙂

Jako, że to już koniec urlopów, wszelkiego rodzaju serniczków, szarlotek, faworków i grzanego wina, czas „wziąć się do roboty”. Aby z kolei wejście w ten Nowy Rok odbyło się przyjemnie i bezboleśnie, zaczynam od bloga.

Dziś temat ku pokrzepieniu serc wszystkich oskarżonych w postępowaniach prywatnoskargowych. Mowa tu oczywiście o umorzeniu postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu przy przestępstwach zniesławienia i zniewagi.

Może się bowiem zdarzyć tak, że po wpłynięciu do sądu prywatnego aktu oskarżenia w sprawie o zniesławienie czy zniewagę, sąd postępowanie to umorzy, ze względu właśnie na znikomą społeczną szkodliwość czynu.

W praktyce jest to jedna z najczęstszych przyczyn umorzenia postępowania w postępowaniach prywatnoskargowych.

Zgodnie z przepisami, czyn którego szkodliwość społeczna jest znikoma, nie stanowi przestępstwa.

Sprawca takiego czynu nie będzie więc za niego odpowiadał, skoro de facto przestępstwa nie popełnił. Przestępstwem jest bowiem tylko taki czyn, którego społeczna szkodliwość jest wyższa niż znikoma.

Umorzenia postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu nie należy mylić z warunkowym umorzeniem postępowania. O tym jednak innym razem.

znikoma społeczna szkodliwość

Znikoma społeczna szkodliwość czynu

Czym jest owa znikoma społeczna szkodliwość czynu?

To trudne pytanie, na które nie ma dobrej, jednoznacznej odpowiedzi.

Czytaj dalej >>>

Może nie wszyscy wiedzą, ale końcówka roku dla prawnika to czas wytężonej pracy. Liczne terminy rozpraw, pisma do napisania „na już”, spotkania „jak najszybciej, najlepiej dziś” to rzecz zupełnie normalna. Każdy chce załatwić wszystkie niedokończone sprawy przed końcem roku, zamknąć, zapomnieć, wykreślić i z czystą kartą zacząć Nowy Rok. Całkiem słuszna to koncepcja, aczkolwiek przedświąteczny czas nie jest dla mnie w związku z tym łatwy 🙂

W stosie korespondencji sądowej odbieranej hurtowo w ostatnim czasie znalazły się także wezwania na posiedzenia pojednawcze w sprawach o zniesławienie. Zawsze wzbudza to pewną konsternację Klientów. Bo jak to „pojednawcze”? Ja mu ręki nie podam! Żadne pojednanie nie wchodzi w grę, mówią trochę obrażeni.

Trzeba jednak wiedzieć, że sprawy z oskarżenia prywatnego, w tym sprawy o zniesławienie czy zniewagę, rządzą się własnymi prawami. Są to sprawy na swój sposób specyficzne a specyfikę tę warto znać.

Posiedzenie pojednawcze w sprawach z oskarżenia prywatnego

posiedzenie pojednawczeW sprawach prywatnoskargowych rozprawę główną poprzedza obligatoryjne posiedzenie pojednawcze. Co to oznacza? Tyle, że takie posiedzenie musi się odbyć, czy się to komuś podoba czy nie. Podstawowym zaś obowiązkiem oskarżyciela prywatnego (osoby która została zniesławiona czy znieważona) jest stawiennictwo na tymże posiedzeniu.

Tak! Stawiennictwo jest obowiązkowe. Jeżeli nie stawisz się na takim posiedzeniu i nie usprawiedliwisz należycie swojej nieobecności, ani też w Twoim imieniu nie stawi się pełnomocnik, sąd wyda postanowienie o umorzeniu postępowania. Potraktuje bowiem Twoje niestawiennictwo jak odstąpienie od oskarżenia.

Masz obowiązek stawić się nie tylko na posiedzeniu pojednawczym. Twoja obecność (lub Twojego pełnomocnika)  jest także konieczna na rozprawie, na którą sąd kieruje sprawę, jeżeli strony nie pojednają się na posiedzeniu. Jeśli się nie stawisz na rozprawie i nie usprawiedliwisz należycie swojej nieobecności, sąd postępowanie umorzy.

Należyte usprawiedliwienie nieobecności na posiedzeniu

Co oznacza owo należyte usprawiedliwienie nieobecności? Tyle, że w razie gdy naprawdę nie możesz się stawić, powinieneś przesłać do sądu stosowne pismo i najlepiej załączyć dokument, potwierdzający przyczynę niestawiennictwa ( np. zaświadczenie lekarskie, bilety lotnicze itp.) Musisz po prostu wykazać należytą staranność, czy mówiąc inaczej, podać ważną przyczynę, jeżeli zależy Ci na tym, aby sąd uznał nieobecność za usprawiedliwianą i wyznaczył kolejny termin posiedzenia czy rozprawy. Jeżeli tego nie zrobisz, ryzykujesz tym, że sąd postępowanie umorzy. Dobrze więc korzystać z pomocy pełnomocnika, który dopilnuje kolejnych terminów i stawi się w sądzie wtedy, gdy Ty nie masz takiej możliwości.

A jeśli już na termin się wybierasz, pilnuj aby się nie spóźnić. Znane są przypadki gdy zdyszany spóźnialski wpadając na salę z trzyminutowym opóźnieniem dowiadywał się… że postępowanie zostało już umorzone z uwagi na niestawiennictwo oskarżyciela prywatnego. Potem pozostaje pisanie zażaleń, tłumaczenie, nerwy i kilka miesięcy zanim ktoś uzna nasze racje. Albo i nie..

W postępowaniu prywatnoskargowym musisz więc wykazać się aktywnością. Mam tu na myśli nie tylko skrupulatne stawiennictwo na posiedzeniu czy rozprawach, ale także aktywne popieranie aktu oskarżenia przed sądem, w tym przedstawianie sądowi dowodów na potwierdzenie podnoszonych twierdzeń. O tym postaram się jednak napisać szerzej przy innej okazji.

 

święta

Tymczasem chciałabym podziękować wszystkim Czytelnikom za obecność na blogu, która rośnie z każdym miesiącem, co niezmiernie mnie cieszy 🙂

Życzę Ci zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i wielu sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku!

Do usłyszenia!

 

*****

Zobacz także:

Prywatny akt oskarżenia

Zniesławienie. Jak się bronić?

Zniesławienie a zniewaga

Pozew o zniesławienie

Pozew za smog?

Agnieszka Wernik17 grudnia 20182 komentarze

Są sprawy w które warto się angażować, nie tylko dla swojego własnego dobra, ale dla dobra ogółu. Mam tu oczywiście na myśli walkę z przekroczeniem norm jakości powietrza, w tym znacznym przekroczeniem norm w zakresie m.in. stężenia pyłów PM 10 i PM 2,5, dwutlenku siarki, tlenku węgla, benzo(a)piranu i ozonu. Smog to zjawisko znane mieszkańcom większych miast i towarzyszące im na co dzień. Wystarczy wyjrzeć przez okno czy udać się na krótki spacer, by wiedzieć, że najlepszą opcją spędzenia wolnego czasu jest … pozostanie w domu i zainwestowanie w oczyszczacz powietrza.

O problemie znacznego zanieczyszczenia powietrza mówi się coraz więcej i głośniej. Działania władz mające na celu poprawę jakości  powietrza są jednak mało efektywne, żeby nie powiedzieć żadne. Sprowadzają się w zasadzie do informowania społeczeństwa o przekroczeniu norm jakości powietrza i apelach o pozostanie w domach w dni, gdy wskaźniki pokazują wyjątkowo wysokie zanieczyszczenie.

pozew smogNic dziwnego, że część społeczeństwa postawiła na aktywną walkę o czyste powietrze i ruszyła do sądów. Nie po to nawet aby uzyskać korzyści materialne związane z zamieszkaniem na terenach szczególnie zanieczyszczonych, ale głównie po to, by zwrócić uwagę na nasilający się problem smogu. Celem jest  zmuszenie władz publicznych do natychmiastowej i efektywnej reakcji na ten nasilający się  problem.

Pozew za smog

Pierwszą osobą, która podjęła się walki ze smogiem był mieszkaniec Rybnika, pan Oliwer Palarz, który pozwał Skarb Państwa z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Wskazywał m.in., że prawo do życia w czystym środowisku stanowi dobro osobiste, które w wyniku zaniechań władz publicznych jest systematycznie naruszane. Wystąpił o zasądzenie zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł. Wskazywał na cierpienia psychiczne związane z zanieczyszczeniem, w tym głęboką frustrację, wściekłość i obawy o zdrowie i życie rodziny, brak możliwości uprawiania sportu, przewietrzenia mieszkania, wyjścia na spacer, konieczność ciągłego korzystania z oczyszczacza powietrza.

Należy przy tym mieć na względzie, że powodowi przyszło mieszkać w wyjątkowo zanieczyszczonej aglomeracji. W Rybniku w latach 2014 – 2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był przez blisko 1/3 roku. Wyjątkowo źle było w lutym 2015 r., gdy dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni.

Wyrokiem z 30 maja 2018 r. Sąd Rejonowy w Rybniku oddalił powództwo O. Palarza. Uznał bowiem, że choć powietrze w Rybniku faktycznie jest zanieczyszczone, nie należy wywodzić z tego faktu naruszenia dobra osobistego w postaci zdrowia. Przyjął jednocześnie, że prawa do życia w czystym środowisku w ogóle nie można uznać za dobro osobiste.

Czy słusznie?

Prawo do korzystania z czystego środowiska jako dobro osobiste

pozew za smogMożna w tej sprawie dyskutować, jednakże w mojej ocenie prawo do korzystania z czystego środowiska jest dobrem osobistym i jako takie powinno podlegać ochronie. O tym czy dane dobro osobiste naruszono decyduje nie subiektywne przekonanie poszkodowanego, ale społeczna ocena danego zachowania. Mówiąc wprost – o tym czy pewien stan rzeczy jest dobrem osobistym nie decyduje prawnicza praktyka, ale nadanie mu charakteru szczególnej wartości przez ogół społeczeństwa. Katalog dóbr osobistych ma charakter otwarty. Warto podkreślić, że wraz z rozwojem cywilizacji stany rzeczy, które wcześniej nie były traktowane jako szczególnie cenne, zyskują w ocenie społeczeństwa status wartości zasługujących na szczególną ochronę. Tak też dzieje się w przypadku czystego powietrza.

Obiektywne naruszenie dobra osobistego

Czy każdy może pozwać Skarb Państwa za smog? Teoretycznie tak, jednakże zasadne powinny być tylko te powództwa, gdy ingerencja w dobro osobiste w postaci prawa do korzystania z czystego środowiska, jest szczególnie intensywna. Wszyscy żyjemy w środowisku, które w mniejszym lub większym stopniu jest zanieczyszczone. Wiadomo jednak, że zanieczyszczenie powietrza w dużych aglomeracjach jest nieporównywalnie większe niż w pojedynczych miasteczkach czy wsiach.

W świadomości ogółu ludności zanieczyszczenie powietrza to norma z którą żyjemy od lat i na ogół ją akceptujemy. Problem zaczyna się wtedy, gdy to zanieczyszczenie przybiera rozmiary nieakceptowalne, utrudniając czy nawet uniemożliwiając normalne funkcjonowanie. Jeżeli mieszkańcy miasta oddychają powietrzem, którego normy przekroczone są kilkunastokrotnie, a przez jedną trzecią roku w zasadzie nie powinni wychodzić na zewnątrz, to uznać należy że ich prawo do życia w czystym środowisku jest naruszane w sposób rażący. Powszechnie akceptowana miara takiego stanu rzeczy została przekroczona.

Sprawa Grzegorza Palarza została przekazana wraz z apelacją do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Gliwicach. Jako, że jest to sprawa precedensowa, liczę  na odwagę intelektualną sądu, która jest cechą pożądaną, warunkującą nie tylko rozwój prawa, ale mogąca wpłynąć na życie każdego z nas. Nie można też zapominać o inicjatywie grupy aktorów, którzy również zdecydowali się pozwać Skarb Państwa i miasto z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Coraz więcej osób zmęczonych codziennym sprawdzaniem norm jakości powietrza, niejako uwięzieniem we własnym domu i obawą o zdrowie swoje i swojej rodziny, rozważa wniesienie stosownego pozwu. Jeżeli stan powietrza znacząco się nie poprawi, w najbliższym czasie można spodziewać się setek pozwów przeciwko Skarbowi Państwa i władzom samorządowym.

*****

Zobacz także:

Odpowiedzialność administratora strony internetowej

Pozew o zniesławienie

Im większa krzywda, tym większe zadośćuczynienie